spoleczne oczekiwania

Jaką kobietą powinnam być – społeczne oczekiwania

Kobiecość ma wiele definicji. A jednak są pewne ramy, w które społeczeństwo, nas kobiety, od zawsze próbuje włożyć, tym samym jednak nadając uogólnioną definicję kobiecości, w której mieszczą się od lat te same rzeczy: delikatność, subtelność, długie włosy, zadbane dłonie, sukienki, macierzyństwo, małżeństwo, opiekunka domowego ogniska. Jednak czy my kobiety, zawsze tak łatwo, odnajdujemy się w tej definicji? No właśnie.


Możecie się wkurzać i irytować, że w wielu sytuacjach ludzie próbują narzucić Wam swoje zdanie, jednak te oczekiwania, cudze ramki, do których chcą nas wsadzić inni, były zawsze. Tylko my kobiety, zaczęłyśmy głośniej mówić, że do nich nie pasujemy. I wtedy pojawił się opór. Opór z którym duża część z nas ma dzisiaj do czynienia. Opór społeczeństwa, które jest przyzwyczajone do innego znanego, a co znane to lepsze, bo bezpieczniejsze. Skoro funkcjonowało wcześniej, czemu dzisiaj miałoby nie funkcjonować?

A jednak my kobiety, coraz głośniej zaczęłyśmy mówić swoim wewnętrznym głosem “nie chcę”, “nie potrzebuję”, “nie widzę się w tym”.

I całe szczęście.

Jaką kobietą powinnam być – społeczne oczekiwania

Jeżeli uważasz, że społeczeństwo czegoś od Ciebie oczekuje, masz rację. Zawsze tak było. Nauczyliśmy się, że istnieją pewne reguły, zasady, które rządzą światem. W jasnych zasadach i podziałach czujemy się dużo lepiej. Kiedy coś jest nam znane, czujemy się komfortowo. Kiedy wszystko działa według znanych nam schematów, jesteśmy szczęśliwi i co najważniejsze czujemy się bezpiecznie.

Kiedy jednak ktoś próbuje wydostać się z tych ram, jest duża szansa, że przez część społeczeństwa spotka się to z krytyką i z niezrozumieniem.

Nie mówię, że tylko my kobiety zmagamy się z tego rodzaju społecznymi oczekiwaniami, bo to nieprawda. Mężczyźni także. Dzisiaj jednak chciałabym bardziej skupić się na kobietach i oczekiwaniach, które społeczeństwo ma względem nich właśnie.

 

Jaką kobietą powinnam być, a jaką jestem?

Obawiam się, że nie ma kobiety, która chociaż raz nie spotkała się z oczekiwaniami względem jej kobiecości.

Bo skoro jesteś kobietą to (według część społeczeństwa) powinnaś:

  • chcieć mieć dziecko, bo “co to za wymysł, żeby kobieta nie chciała mieć dziecka, przecież to naturalne, że każda powinna chcieć”
  • mieć dziecko, bo “kobieta, która nie ma dziecka jest nieszczęśliwa/niepełnowartościowa”
  • mieć drugie dziecko, bo “chyba nie pozwolisz, żeby pierwsze wychowywało się samo bez rodzeństwa”
  • ubierać się kobieco, bo “jesteś kobietą, mężczyzn już mamy, dlaczego chcesz zaburzyć te proporcje?”
  • dbać o siebie, bo “ale z niej niezadbana kobieta” to określenie z negatywną konotacją, a “niezadbane kobiety są zdradzane i tracą partnerów”
  • mieć męża, bo “prawdziwa kobieta chce założyć rodzinę, a nie żyć na kocią łapę”
  • mieć partnera, bo “prawdziwa kobieta powinna mieć kogoś, kto o nią zadba, a staropanieństwo już blisko”.

Pewnie domyślasz się, że mogłabym tak wymieniać i wymieniać? Może nie mieścisz się w te ramy, które wyszczególniłam powyżej, a może nie mieścisz się w inne, w które społeczeństwo (niestety często na czele z Twoją najbliższą rodziną) próbuje Cię wrzucić?

Po pierwsze, wiedz, nie jesteś sama. Każda z nas, prędzej czy później, spotka się z oceną i z oczekiwaniami względem niej, jeżeli jeszcze nie doświadczyła tego na swojej skórze.

Po drugie, pamiętaj, że niezależnie co byś zrobiła i tak zawsze będziesz podlegać oczekiwaniom innych ludzi. Oczywiście możesz ustrzec się przed wieloma z nich (spełniając cudze widzimisię), ale czy na pewno chcesz robić to kosztem siebie i swoich wartości? Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla Ciebie ważnejsze? Chwilowy święty spokój, czy życie według własnych reguł? Bo musisz wiedzieć, że zawsze, ale to zawsze komuś nie będziesz pasowała. A bycie w jednej ramce, może pogarszać Twój społeczny status gdzie indziej, więc w konsekwencji zawsze ktoś wytknie Cię palcem.

Więcej na ten temat napisałam we wpisie “Ty też nie mieścisz się w ramkach?”.

Jak reagować na cudze oczekiwania?

Załóżmy, że wiesz, czego chcesz. Chcesz żyć po swojemu, ale nie masz pojęcia, jak reagować na wszystkie docinki, pytania, sugestie na temat tego, jak powinnaś żyć, które napływają do Ciebie z różnych stron.

Czy jest jedna, uniwersalna rada, jak reagować na tego rodzaju teksty? Wątpię. Dlatego też każdy z nas reaguje inaczej. Jedni milczą, inni unikają tematu, jeszcze inni próbują wejść w polemikę, która raz kończy się lepiej, a raz gorzej dla nich samych.

Wiele zależy od tego, z kim rozmawiamy, z jakim człowiekiem mamy do czynienia. Inaczej będziesz rozmawiać z mamą, inaczej z nieznaną osobą w Internecie, a jeszcze inaczej z ciotką, z którą widziałaś się 15 lat temu. Czasem warto swoją reakcję dostosować właśnie do osoby, z którą rozmawiamy. Czy zależy nam na tej osobie, żeby tłumaczyć się jej z naszych wyborów? Wiem, że pewnie wiele razy słyszałaś radę, że nie musisz nikomu tłumaczyć się ze swoich decyzji, bo masz prawo żyć tak jak chcesz. I ja się z tym zgadzam, natomiast według mnie warto robić wyjątki od tej reguły: dla wszystkich swoich najbliższych.

Nie chcesz mieć dziecka? Powinnaś porozmawiać z chłopakiem, z którym chcesz stworzyć stały związek, dlaczego podjęłaś taką decyzję.

Nie chcesz mieć męża? Warto porozmawiać o tym z mamą, dlaczego nie chcesz brać ślubu. Dla niej może wydawać się to dziwne, ale przez jej oczekiwania przemawiają najpewniej obawy o Ciebie. Rozmowa z nią o Twoich poglądach może ją po prostu uspokoić.

Mnie początkowo też bardzo irytowały pytania o dziecko, ale kiedy zmieniłam podejście do nich i zaakceptowałam, że będą się pojawiać i niekoniecznie musi za nimi stać złośliwy przytyk (a jedynie martwiące spojrzenie czy zwykła ludzka ciekawość, która może mi nie odpowiadać, ale nie mam na nią wpływu), po prostu się tak nimi nie przejmuje.

Jeżeli nie możemy zmienić sytuacji w której jesteśmy, nie mamy wpływu na to jak zachowują się inni, co mówią i jak to mówią – to nie ma sensu pozwalać na to, by to, na co nie mamy wpływu tak mocno na nas oddziaływało. Możemy mieć natomiast wpływ na swoją reakcję na dane zdarzenie i to jak je odbierzemy. A to już coś!

Chociaż tyle możemy zrobić dla swojego spokoju. Tego nauczyłam się na mojej psychoterapii. 🙂

 

Nie masz wpływu na innych, ale masz wpływ na siebie

Gdybym miała dać nam kobietom jeszcze jakąś radę, pewnie byłaby to rada w stylu: zawsze warto rozmawiać. Może za którymś razem w końcu do naszego taty dotrze to, że nie będzie miał wnuka, czy nie pobawi się na weselu córki. Trzeba wierzyć w to, że w końcu nasi najbliżsi uszanują tę decyzję, przestaną pytać i naciskać. Niektórym wystarczy wytłumaczyć raz, innym trzeba kilka razy. Warto jednak pamiętać, że to, co nam wydaje się oczywiste, wcale nie musi takie być dla innych. Dlatego daleka jestem od tego, by przekreślać ludzi ze swojego życia, od razu kiedy tylko zadadzą niewygodne, czy niestosowne pytanie.

Jeżeli jednak nie czujesz się na siłach odpowiadać na cudze pytania – to też ok. Powiedz tylko, że nie chcesz na ten temat rozmawiać, że to Twoja indywidualna decyzja i prosisz o jej uszanowanie. Masz do tego prawo.

Natomiast jeżeli jednak ktoś w Twoim otoczeniu nie odpuszcza, męczy Cię, naciska, a Ty po spotkaniach z nim czujesz się coraz gorzej, wtedy może warto pomyśleć o ukróceniu kontaktu z tą osobą? Pamiętaj, że Twój komfort psychiczny jest najważniejszy. Jeżeli ktoś nie potrafi uszanować Twojego stylu życia, ani Twojej prośby byście nie poruszali tego tematu, warto przemyśleć czy ta relacja, na pewno jest Ci tak niezbędna?

Dbaj o swoje granice i swój komfort psychiczny. Ty wiesz najlepiej, gdzie te granice leżą i kiedy ktoś je przekracza. Słuchaj więc siebie. Tam jest odpowiedź na wszystkie Twoje pytania. <3

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)