Dlaczego po trudnych doświadczeniach doceniamy minimalizm?

Trudne, traumatyczne sytuacje mogą dotknąć każdego z nas w najmniej oczekiwanym momencie. Jak sobie z nimi radzimy to inna kwestia, o tym, jak zadbać o siebie w trudnej sytuacji pisałam tutaj, ale to jakimi pozostajemy ludźmi po przeżyciu takich wydarzeń to zupełnie inna para kaloszy.


Traumatyczne sytuacje zmieniają bardzo wiele. Często po czasie okazuje się, że były to sytuacje, które okazały się naszymi najlepszymi nauczycielami w życiu. Nie tylko poprzewracały nasz świat do góry nogami, rozsypały go, ale także sprawiły, że musieliśmy poskładać go od nowa. Dobrze by było, jeżeli to nowe, oznaczać będzie lepsze. Zarówno dla nas, jak i dla świata. 

Minimalizm – czy to moja ścieżka?

Nie każdemu z nas minimalizm jest po drodze. Znam wiele osób, które lubią przepych, lubią otaczać się przedmiotami, ubraniami i nie zwracają takiej dużej uwagi na to, czy wszystko jest im potrzebne. I nie tylko są wśród nich osoby, które pamiętają czasy, gdy nic nie było. Często są to dzieci tych osób, które w spadku po rodzicach dostały to poczucie, że jeżeli dzisiaj mnie stać, to kupuję i zbieram te przedmioty, bo nie wiadomo co będzie jutro.

Jeszcze parę lat temu, ja sama nie do końca czułam ideę minimalizmu. Wydawało mi się, że skoro mogę sobie pozwolić na coś, to dlaczego miałabym sobie tego odmawiać? Odpowiedź znalazła się dopiero wtedy, kiedy zaczęłam głębiej zastanawiać się nad nią, kiedy poczułam fizyczne zmęczenie rzeczami w moim otoczeniu (musiałam poświęcać im za dużo czasu), ale także ludźmi, którzy sprawiali, że czułam się gorzej… oraz kiedy życie zaczęło mi podsuwać kłody pod nogi.

Trudne doświadczenia są trudne pod wieloma względami. Jedna z trudności to właśnie to poczucie, o którym pisałam na samym początku: że rozsypał Ci się cały świat często wraz z Twoim systemem wartości.

I w końcu przyjdzie taki dzień, że trzeba będzie go odbudowywać na nowo. Jednak często po trudnych przeżyciach jesteśmy już innymi ludźmi. Więc system wartości budujemy tak naprawdę od nowa, jako wewnętrznie inni już ludzie. Jacy? Wiele zależy właśnie od tego, jak przeżyjemy traumę i w jaki sposób sobie z nią poradzimy i czy poradzimy w ogóle.

Dlaczego po trudnych doświadczeniach doceniamy minimalizm?

W pewnym momencie po trudnych doświadczeniach przyjdzie ten moment, że zechcemy wziąć się w garść. Będziemy musieli. Poczujemy siłę do tego, by zacząć znowu żyć i wrócić do normalności (jeżeli masz poczucie, że ten moment nie nadchodzi, a Ty czujesz się coraz gorzej, udaj się do lekarza pierwszego kontaktu, albo od razu do psychoterapeuty).

I to właśnie w tym momencie, po przewartościowaniu na nowo swojego życia, spora część z nas zaczyna doceniać minimalizm. Zaczynamy rozumieć, że to nie pieniądze i to nie rzeczy są najważniejsze. Zaczynamy dostrzegać, że to nie one przynoszą nam wewnętrzne bogactwo. Doceniamy inne wartości: wolność, swobodę działań, wolny czas, relacje z najbliższymi, poznawanie siebie. Zaczynamy też wyraźniej dostrzegać, które relacje nam nie służą i staranniej dobieramy ludzi, którymi chcemy się otaczać.

Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że dotyczy to każdego z nas. Jeżeli nie radzimy sobie ze stratą, jaka pojawia się w traumatycznej sytuacji (niezależnie czy to klęska żywiołowa, czy śmierć bliskiej osoby), to może także zadziałać zupełnie inny mechanizm. Ze strachu zaczniemy zbierać jeszcze więcej rzeczy. To nimi będziemy chcieli zająć swoje myśli i w nich będziemy szukać pocieszenia. To są te dwa przeciwstawne bieguny, na które możemy trafić.

Zdrowiej jednak dla nas, jeśli zamiast szukać w rzeczach wsparcia, zobaczymy, że ten czas, który poświęcaliśmy im (zarabianiu na nie, zbieraniu ich, a potem dbaniu o nie), warto poświęcić na relacje. Z samym sobą albo z rodziną. Na przykład.


Dlatego też nie dziwi mnie, że często ludzie po trudnych doświadczeniach są inni. Zmieniają się. Kiedy są blisko śmierci, zaczynają jakoś namacalnie czuć, że czas, który jest im tu dany (oraz ich bliskim) ma datę ważności. Że dzisiaj to dzisiaj, ale co będzie jutro? Tego nie wie nikt.

I ta data ważności, a także poczucie, że w każdej chwili mogą wszystko stracić (dom, rzeczy, pieniądze, rodzinę, przyjaciół), wartościuje ich życie.

Bo kiedy stracisz przedmioty, świat ten jest do odbudowania. Bliscy, ale i nawet nieznajomi pomogą Ci. Jednak kiedy stracisz bliskiego człowieka, już nikt go nie wskrzesi. To strata, której nie da się odbudować w ten sam sposób. Nie pójdziesz do sklepu i nie kupisz drugiego takiego samego człowieka.

I wtedy zaczynasz postrzegasz świat nieco inaczej.

Zgadzasz się z tym?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)