spelnianie marzen

A gdybyś tak spełnił jedno marzenie nieznanej Ci osoby?

W większości uważamy się za dobrych ludzi. Myślę, że wielu z nas nie ma problemu, by spełnić marzenie swojego wybranka, dobrego przyjaciela, dziecka czy kogoś z rodziny. Lubimy dawać innym radość, wiemy, że to do nas wraca.

Mimo tego rzadko jednak wychodzimy poza teren wygodny, dobrze nam znany. A gdybyś tak spełnił jedno marzenie obcej Ci osoby? Gdyby każdy z nas spełnił jedno takie marzenie innej osoby, to zarazem każdy z nas doświadczyłby spełnienia swojego jednego marzenia. Utopia, prawda?


A jednak istnieje strona crowdwish, na której działa kilka osób, które w ciągu 24 h próbują spełnić życzenie jednego człowieka.

I oczywiście pierwsze co pomyślałam, dowiadując się o tej stronie, to że brakuje mi czegoś takiego w Polsce. Jeżeli się mylę, koniecznie podeślijcie mi link do podobnych inicjatyw.

O stronie Crowdwish dowiedziałam się zupełnie przypadkowo – sięgając po książkę “The Wish. Poradnik spełniania marzeń” Billa Griffina, która ukazała się nakładem wydawnictwa Muza. W tej pozycji poznajemy 99 najpopularniejszych życzeń, które pojawiały się na platformie projektu, z dwustronicowym objaśnieniem, jak sobie samodzielnie poradzić ze spełnieniem tego marzenia i jakie jest prawdopodobieństwo, że spełnienie go zagwarantuje nam szczęście. 🙂 Pozycja ciekawa, z przymrużeniem oka.

I z tego, co napisał w książce Bill, podobnie działa strona. Właściciel wybiera (często te najczęściej pojawiające się, ale nie tylko) marzenia i daje sobie 24 h na spełnienie jednego z nich. Nie zawsze się udaje. Nie zawsze metody są oczywiste, a wyniki zadowalające, ale czytając kilkustronicową listę (jest w książce) co między innymi udało mu się zrobić – oniemiałam. Jak czasem niewiele potrzeba, by zrobić komuś radość.

To, co też mnie uderzyło, to fakt, że w wielu sytuacjach pomysłodawca radzi sobie sam i działa na własną rękę, ale w ogromnej ilości marzeń do spełnienia pomagają mu inni ludzie, którzy w jakiś sposób mogą pomóc w zrealizowaniu konkretnego marzenia. A życzenia są różne: od tych dotyczących biletów na koncert, po bardziej egzystencjalne, społeczne, polityczne czy osobowościowe.

Wiele się powtarza, ale niektóre są też wyjątkowe. W końcu każdemu z nas, co innego spędza sen z powiek…

 

A gdybyś tak spełnił jedno marzenie nieznanej Ci osoby?

Sam pomysł na projekt uznałam za genialny.

Zastanawiałam się jedynie, jak to jest z finansowaniem różnych rzeczy, bo o ile sporo możemy zrobić samodzielnie i ugrać wiele za darmo (z pomocą innych, chcących nieść pomoc), to jednak pewne rzeczy wymagają włożenia środków własnych. Zastanawiałam się, czy projekt crowdwish ma swoich sponsorów, czy działa jako fundacja, czy wszystko idzie z własnych środków pomysłodawcy – i postanowiłam napisać do Billa. Napisałam na maila, który dostępny jest na stronie i o dziwo, w przeciągu weekendu dostałam odpowiedź!

Okazało się, że Bill wszystko finansuje z własnej kieszeni, jeżeli nie uda mu się znaleźć nikogo do pomocy. Napisał też, że to w jego życiu mały projekt, nic wielkiego, że nauczył się, iż małe gesty często mają większy wpływ na innych, niż te wielkie przedsięwzięcia – dlatego też chętnie to robi.

Co więcej, zaprosił mnie na kawę, jeśli tylko będę w Londynie i wtedy chętnie opowie mi więcej o swoich działaniach. <3

Dla Billa to nothing big, ale według mnie to wielka, wielka sercem inicjatywa.


A gdyby tak iść o krok w bok (bo nie chcę użyć słowa dalej) i spełnić marzenie tylko jednej osoby, obcej nam osoby – czy świat sam w sobie nie byłby już piękniejszy? Gdyby mieć dostęp do takiej listy życzeń Polaków – byłoby pole do działania. Tylko pytanie pojawia się inne: w jakim stopniu marzenia Polaków byłyby realne do spełnienia (patrząc na listę 99 najpopularniejszych marzeń w projekcie crowdwish, temat wydaje się do ogarnięcia), natomiast jeżeli marzenia Polaków ciągle kręciłyby się wokół ogromnych sum pieniędzy – sens projektu trochę mijałby się z celem.

Jestem pewna, że nosimy w sobie wiele pięknych marzeń, ważnych życzeń, często niedotyczących nas samych, ale czy biorąc udział w takim projekcie, nie przyszłyby nam do głowy, tylko pieniądze i marzenia wielkiej wagi?

Może warto byłoby to sprawdzić. 🙂 Jak myślicie, jak Polacy podeszliby do tematu?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)