slow life

Slow life w codzienności

Jakiś czas temu na Instagramie dostałam pytanie, jak wprowadzam ideę slow life do swojego życia. Czym to slow life dla mnie jest, w czym się wyraża.

Postanowiłam nieco rozwinąć moją tamtejszą odpowiedź i zrobić gruntowny przegląd mojej aktualnej codzienności. Czy faktycznie jest w niej miejsce na slow life?


Zacznijmy jednak od wyjaśnienia pojęcia slow life. Pod tym wyrażeniem chowa się wiele rzeczy, ale dla mnie to przede wszystkim powolniejsze, uważne życie. Bycie tu i teraz i zachowanie względnego spokoju.

Jak więc jest ze slow life w mojej codzienności? Spójrzmy.

Slow life w codzienności

Łapanie bieżącej chwili

Mogłoby się wydawać, że każdy z nas żyje w teraźniejszości, tu i teraz. Jednak nie do końca tak jest. Możemy działać tutaj, wykonywać bieżące zadania, pchać codzienność do przodu, ale myślami być zupełnie gdzie indziej: w przeszłości, albo przyszłości. To przykre, bo przeszłości już nie zmienimy, przyszłość nie wiadomo czy będzie nam dana, więc to, co powinno nas najbardziej interesować to bycie w chwili obecnej.

Oczywiście, zgadzam się z tym, że czasem warto wracać do przeszłości, gdy chcemy obudzić w sobie wspomnienia, czy przeanalizować błędy, by później ich nie popełniać. Tak samo zgadzam się z tym, że trzeba planować przyszłość, dążyć do marzeń i mieć w życiu cel, ale jednak zbyt dużo czasu poświęcamy na bycie za i bycie przed, zamiast zwracać uwagę na to, co dzieje się teraz.

Zobacz, jak ten balans wygląda u Ciebie.

Ja łapię bieżącą chwilę dużo łatwiej odkąd robię jedną rzecz na raz. Jeśli gotuję, to gotuję, a nie słucham podcastu. Dzięki temu mogę skupić się na dźwiękach i zapachach gotującego się obiadu.

Zatrzymuje się by złapać wiatr we włosach, gdy oglądam film, daje sobie pozwolenie na wszystkie emocje, jakie on we mnie wywołuje, a gdy czytam zatrzymuje się przy zdaniach, które mnie zainspirują. Pożegnałam multitasking.

 

Zaglądam w głąb siebie

Gdy mam chwilę dla siebie np. czekając w kolejce na pocztę, skanuje swoje ciało. Zastanawiam się, czy coś mnie boli, jakie mam potrzeby dzisiaj. Dużo częściej niż kiedyś pytam siebie: jak się czujesz, co Ci doskwiera, jak mogę Ci pomóc?

Dbam o siebie, analizując swoje ciało i swoją psychikę. Sięgam także po pomoc, gdy wiem, że jej potrzebuję.

Nie muszę wiedzieć wszystkiego

Dużą zmianą w moim życiu okazał się moment, w którym przestałam ćpać wiedzę. Jestem osobą, która lubi się uczyć, lubi poszerzać swoją wiedzę w zagadnieniach, które mnie interesują, a darmowa wiedza dostępna online, kusi na każdym kroku… ale w pewnym momencie powiedziałam stop. Nie muszę wiedzieć wszystkiego. Nawet w tematach, które mnie interesują. Nie muszę każdej wolnej chwili spędzać na samodoskonaleniu się. Nie muszę słuchać wszystkich ciekawych dla mnie podcastów, czy filmów. Nie muszę brać udziału we wszystkich darmowych wyzwaniach, które mogłyby popchnąć mój biznes do przodu.

Mogę pozwolić sobie na niewiedzę i mogę mówić nie…

 

Nauczyłam się odmawiać

Mogę być miłą osobą, a zarazem umieć odmawiać i mówić nie. Jeżeli czuję, że czegoś nie chcę, mówię nie. Pewnie wydaje Wam się to oczywiste, ale na pewno nie raz znaleźliście się w sytuacji, w której coś Wam zupełnie nie pasowało, ale nie chcieliście odmawiać bliskiej osobie, żeby jej nie urazić. Często stajemy przed takimi dylematami i wcale one łatwe nie są. Nie mówię też, że jest tylko jedna słuszna droga: odmawiać, bo wcale tak nie uważam.

To co pomoże nam określić kiedy odmawiać, a kiedy być bardziej elastycznym, to umiejętne stawianie priorytetów.

Kiedy człowiek zacznie mówić nie, na rzeczy, na które nie ma ochoty – zaczyna żyć po swojemu, kroczy swoją drogą, w kierunku swoich marzeń. Nie biorąc pod uwagę cudzych oczekiwań.

 

Kontakt z naturą i zwierzętami

Czas spędzany w otoczeniu natury czy ze zwierzakami działa na mnie uspokajająco, a to znów sprawia, że jestem bliżej slow life.

Spacery po parku, uziemianie się, siedzenie nad wodą, zabawa ze zwierzakami domowymi, opiekowanie się domowymi roślinami, tworzenie bukietów, lasów w szkle, czy nawet korzystanie ze słońca na balkonie. Wszystko to sprawia, że skupiam się na byciu tu i teraz i bardziej doceniam różnorodność tego świata.

 

Joga i medytacja

Joga, medytacja, a także śpiewanie mantr. Niezmiennie mam poczucie, że robię to za rzadko, ale zawsze jak sięgnę po którąś z tych rzeczy, do mojego serca wlewa się większy spokój. A spokój to dla mnie synonim życia powolnego.

Czas dla siebie

Banalne, prawda? A jakie prawdziwe! Szukanie balansu między pracą, a czasem wolnym to trudna sztuka, ale warto go szukać. Bywa, że w pracy nieraz gonię. Mimo iż do pracy również staram się zaprosić slow, bywa ciężko. Mimo poustawianych na jeden dzień 3 rzeczy najpilniejszych, czasem coś wyskakuje (najczęściej moje pomysły) co chcę zrobić już, od razu. Dlatego czasem w pracy gonię, ale gdy mam już czas dla siebie: zwalniam. Wtedy mogę sięgnąć po książkę czy po serial, na który mam ochotę. Jak mam chęć potworzyć sięgam po brush lettering, albo kamienie naturalne i tworzę biżuterię na Kamma Nature. 

A jak chcę wyjść z domu, to wychodzę.

Słucham w tym czasie siebie.


A Ty? Zapraszasz do swego życia slow life? Jak to się przejawia?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)