Porównywanie się z innymi. Czy naprawdę tego potrzebujemy?

Porównywanie się z innymi: nie ułatwia zaakceptować nam swojego ciała. Nie pozwala nam zrozumieć, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Powstrzymuje nas przed działaniem i często powiązane jest z niskim poczuciem własnej wartości (albo je wywołuje, albo jest jego konsekwencją).

Czy w takim razie naprawdę jest ono nam potrzebne?


Mówi się, że porównywanie się z innymi to jeden z mechanizmów społecznych, który towarzyszy nam od zawsze i może przybierać różne formy. Zarówno te pozytywne, jak i negatywne.

Sama jestem zdania, że granica między nimi jest tak cienka, że jednak czasem warto zrezygnować z porównywania się do innych w ogóle, by jednak nie przybrało to tej negatywnej formy. Tej formy, którą jednak mimo wszystko przybiera najczęściej.

Według wielu psychologów, jak i socjologów porównywanie się z innymi może być pomocne na drodze naszego rozwoju. Bywa, że porównywanie się z innymi motywuje nas do działania, pozwala uczyć się od tych, którzy już przeszli podobną drogę, ale z mojej obserwacji wynika, że jednak dzieje się to rzadko. Zdecydowanie częściej, kiedy zaczynamy porównywać się z innymi, tracimy motywację, tracimy wiarę w siebie i czujemy się po prostu gorsi od osoby, z którą próbujemy się porównywać. A to uczucie wcale nie jest dla nas dobre, bo zamiast popychać nas do działania, stopuje i w konsekwencji jeszcze bardziej może obniżać poczucie własnej wartości.

 

Porównywanie się z innymi – skąd to się wzięło?

Porównywanie się z innymi najczęściej swój początek ma już w dzieciństwie. To wtedy najczęściej rodzice porównywali nas z innymi (zazwyczaj w dobrej wierze) – chcąc nas zmotywować do działania. Tak się wtedy robiło, więc wielu rodziców szło tą drogą. Moi też. Jeżeli tak jak ja, słyszeliście w swoim życiu wiele razy, że “Ania jakoś mogła dostać 5, a Ty dlaczego nie?”, albo “Spójrz na Kasię, jaka jest grzeczna” to wiecie, o czym mówię. A może porównywania były jeszcze mocniejsze i dotyczyły Waszego wyglądu, wagi, albo inteligencji?

Może to był właśnie ten moment, w którym chciałyście być mądrzejsze, ładniejsze, ciekawsze, po prostu lepsze, bardziej docenione?

A może to dopiero nauczyciele albo Wasi partnerzy, zaczęli Was porównywać do innych? W każdym momencie swojego życia możecie napotkać osoby, które w ten sposób będą (często nieświadomie) próbować podkopywać Waszą pewność siebie.

Nie ważne, kiedy się z tym spotkaliście, czy jako dzieci, czy dopiero w życiu dorosłym, ale jeżeli poczuliście w pewnym momencie, że musicie sprostać wymaganiom świata, że zaczęliście podnosić sobie wyżej poprzeczkę (część z nas w takiej sytuacji zamienia się w perfekcjonistów, którzy wiecznie są niezadowoleni ze swoich działań) i zauważyliście, że w dorosłym życiu sami zaczęliście porównywać się z innymi – ten problem dotyczy też Was.

 

Konsekwencjami porównywania się z innymi mogą być:

*brak motywacji do działania,

*chęć działania, ale w konsekwencji jej brak, wycofywanie się już na starcie,

*działanie, ale wieczne niezadowolenie z siebie,

*obawa przed wyśmianiem,

*obawa, że sobie nie poradzę,

*niedocenianie swoich małych sukcesów,

*zbyt duże wymagania względem siebie i często tez względem otoczenia,

 *poczucie bycia gorszym.

W zależności od wielu zmiennych możemy poczuć, że któraś z tych opisanych konsekwencji jest nam bliższa. Tylko jak sobie wtedy z tym poradzić?

 

Porównywanie się z innymi – jak sobie z tym poradzić?

Warto na początek uświadomić sobie jedną rzecz. Jest tylko jedna osoba, z którą można i nawet WARTO się porównywać.

Z samym sobą.

Jeżeli potrzebuję jakiegoś odniesienia do swojego miejsca w życiu, w którym aktualnie jestem, warto spojrzeć na siebie sprzed kilku lat. Gdzie byłam wtedy? Jak miało się wtedy moje poczucie własnej wartości? Gdzie pracowałam? Czy rozwijałam swoje pasje? Co robiłam w życiu? Jeżeli widzisz progres, to znaczy, że działasz, idziesz do przodu w takim tempie, w jakim możesz i nie masz czego się wstydzić. Jeżeli go brak, to może to jest ten moment, żeby teraz ruszyć do przodu? A może nie poszłaś do przodu przez ostatnie lata, bo w tym miejscu, w którym teraz jesteś, jest Ci po prostu wystarczająco dobrze? Na te wszystkie pytania, jak widzisz, odpowiedź znajduje się tylko w Tobie.

Czasem przeżywamy szok, uświadamiając sobie, że po co próbujemy gonić za czyimiś marzeniami, próbujemy dorównywać innym, skoro wcale tego nie potrzebujemy? Skoro jest nam dobrze, tu gdzie jesteśmy? 🙂

Jesteśmy tak różni, że warto zaakceptować tę odmienność. Jedni będą chcieli być popularni, inny nie. Jedni pragną budować własny biznes, inni dobrze czują się na etacie. Jeżeli teraz jest moda (w odniesieniu do influencerów) na przykład na bycie na YouTube – widzisz, że na około wszyscy zakładają swoje kanały, a Ty nie masz ani pomysłu na kanał, ani chęci, by występować przed kamerą, bo zawsze kochałaś pisać, a nie mówić – to po co terroryzujesz się z tego powodu? Skoro wszyscy przechodzą na YouTube, Ty też musisz? Nie, nie musisz. Posłuchaj w końcu siebie, a nie głosu innych, otaczających Cię osób.

Kiedy czujesz, że patrząc na kogoś, kto żwawo idzie przez życie, działa, odnosi sukcesy, zaczyna Cię to przygnębiać i w moment zaczynasz czuć się gorszy, pierwsze co zrób, to obróć ten stan w pozytywne uczucie i wyślij natychmiast do tej osoby dobrą energię, pokaż, że wspierasz ten pomysł i działanie. Napisz jakąś pozytywną wiadomość do tej osoby. Zaproponuj swoją pomoc i wsparcie przy projekcie, a od razu zrobi Ci się lepiej, że możesz być jego częścią. Następnie spróbuj odwołać się do siebie i swoich pragnień. Czy na pewno chciałbyś być na miejscu tej osoby? Jeżeli dalej odpowiadasz, że tak, to dlaczego? Jeżeli powód wydaje się sensowny, to co mógłbyś zrobić, żeby zacząć swoją drogę?

Jeżeli w Twoim otoczeniu są osoby, których realizacja przytłacza Cię doszczętnie i nie umiesz sobie z tym poradzić, może warto na początek przestać obserwować takie osoby i skupić się na sobie? Oczywiście to nie jest rozwiązanie długofalowe. Nie da się wycofać z życia i nie widzieć sukcesów innych. Zresztą nie o to chodzi. Ale może na początku łatwiej będzie Ci skupić się na sobie, kiedy wyciszysz się z życia osób, których sukces najbardziej Cię dołuje? Szczególnie jeżeli są to osoby tylko ze świata wirtualnego, których tak naprawdę osobiście nie znasz.

Warto też wizualizować albo spisywać swoje wymarzone, idealne życie. Dzięki takim wizualizacjom wsłuchujesz się w siebie i jesteś w stanie zobaczyć, czego tak naprawdę potrzebujesz, czym jest Twoje wymarzone życie. Im częściej będziesz to robić, tym większą pewność zyskasz, co do swoich wartości i celów. Dzięki temu dużo rzadziej będą Cię kusiły marzenia innych.

Poza tym dzięki regularnej wizualizacji dobrego życia dużo łatwiej uwierzyć w to, że jest ono możliwe, co w konsekwencji daje sygnał ciału i mózgowi do tego, by działać w tym kierunku.

Zresztą wydaje mi się, że każda metoda dzięki, której lepiej zrozumiesz siebie i swoje cele, powinna się tu sprawdzić: spotkanie z doradcą zawodowym, z psychoterapeutą, joga, medytacja itd.


Wszystkie te metody, o których tutaj piszę, sama wypróbowałam i korzystam z nich nadal. U mnie się sprawdzają. U Ciebie mogą, ale nie muszą. Próbuj, szukaj, może Twoja wyobraźnia, albo Twoja intuicja podpowie Ci jeszcze inne rozwiązania? Warto ich szukać, by czuć się wystarczająco dobrze z tym, kim się jest i jakim się jest.

A może masz już jakieś swoje sprawdzone metody, by porównywanie z innymi nie kończyło się dla Ciebie negatywnie? Będzie mi bardzo miło, jeśli się nimi podzielisz.

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)