4 złote rady na 30 urodziny

Okrągłe urodziny to zawsze taki moment sentymentalny, ale zarazem i okres zadumy. Pamiętam, jak kończąc 20 lat, doszłam do tego, że już nie będzie można o mnie powiedzieć, że jestem nastolatką, bo kończy się końcówka naście w wymowie wieku, więc jakby nie patrzeć zaczyna się dorosłość.

Dziś czuję, jak trójka z przodu też brzmi inaczej. Bardziej poważnie, chociaż tak naprawdę nic w życiu nie zmienia. I choć nie mam problemu z etapem starzenia się, to większy problem widzę w ulotności życia, które tak szybko ucieka, że czasem nie wiadomo, ile tego czasu nam jeszcze pozostało.


Zdecydowałam się więc spisać swoje odczucia, z jakimi wchodzę w 30 rok swojego życia. Nie jest to nic odkrywczego, czego wcześniej nie słyszeliście. Ja jednak poczułam, że ostatnio tych kilka rzeczy/rad stało mi się bardzo bliskich i towarzyszy mi w przeżywaniu życia na co dzień. Zapragnęłam je spisać.

 

4 złote rady na 30 urodziny

 

1. Najlepszymi rzeczami w Twoim życiu nie są rzeczy 

Czasem potrzeba silnych życiowych bodźców, by to zrozumieć i przestać dążyć za rzeczami, które nic nie zmieniają i w żaden sposób nie uszczęśliwiają. Kiedy rzeczy przestają stanowić zastępstwo za niedobory pewności siebie, niskiego poczucia własnej wartości, niepokojów, złego samopoczucia – rodzi się miejsce na coś nowego: na rozwój, na nowych ludzi, na zrozumienie i akceptację siebie. Jakkolwiek górnolotnie to nie brzmi, tak właśnie jest. 

Rzeczy zapychają nie tylko naszą przestrzeń fizyczną, ale także psychiczną. Gdy czujemy, że zbyt wiele o nich myślimy, mówimy, zaprzątają nam głowę i zabierają energię – to najwyższy czas na oddanie ich komuś innemu. Komuś, komu mogą się przydać. Jednak pozbycie się niepotrzebnych rzeczy to tylko pierwszy etap i na swoim przykładzie wiem, że nie jest prosty, ale dużo łatwiejszy niż etap drugi, czyli zaprzestanie gromadzenia kolejnych, nowych rzeczy. Bo pozbywanie się jednych nie ma sensu, jeżeli na ich miejsce zaraz pojawiają się nowe.

To trudna sztuka zminimalizowania rzeczy wokół siebie, ale warta całego zachodu. Przestrzeń, jaka się tworzy w mieszkaniu i umyśle, to idealne miejsce, które aż prosi się o zagospodarowanie go czymś wartościowym. 

 

2. Żyj tu i teraz, z pełną świadomością przeżywania tej chwili

Nie chciałabym kiedykolwiek żałować tego, że żyłam za bardzo w przeszłości albo w przyszłości i nie doceniałam tego, co teraz. Jeżeli już gdzieś zdarza mi się ulokować myśli, to niestety najczęściej w przeszłości. Rozpamiętywanie, wspominanie, chęć cofnięcia czasu, by naprawić stare błędy. Cały czas pracuję nad tym, by jednak skupiać się na tym, co tu i teraz, i z tego czerpać radość oraz energię.

Patrzenie w tył jest dobre, tylko wtedy, gdy chcemy wyciągnąć wnioski z jakichś błędów, ale patrzenie w tył, by rozpamiętywać, przeżywać na nowo i szukać tam ukojenia, nie jest w porządku. Bardzo łatwo zaszyć się w przeszłości i przestać przeżywać życie, twierdząc, że to, co najlepsze już dawno za nami. Nie jest to w porządku. Zarówno wobec nas samych, jak i naszych bliskich. Bo mijają nam chwile i momenty, które mogą stać się tymi niezapomnianymi. Tylko, zamiast dostrzegać w nich magię, wmawiamy sobie, że to, co dobre już minęło, a to, co teraz już nigdy tak dobre nie będzie. 

 

3. Pokochaj dojrzałą miłością najważniejszą osobę w swoim życiu – siebie

Kolejny punkt, nad którym warto pracować, jak długo będzie trzeba. Często, kiedy zapytamy kogoś o to, kto jest najważniejszą osobą w Twoim życiu, wymieniamy naszych życiowych partnerów, dzieci czy rodziców. Zapominamy jednak o sobie. To nie jest prosta sztuka odnalezienia siebie i pokochania siebie szczerze, dojrzale, bezwarunkowo… często na nowo. 

Szczególnie gdy jesteśmy bardzo krytyczni wobec siebie i innych, trudno nam zaakceptować siebie i wymagamy od siebie zbyt wiele.

Ja sama całe życie łapałam się na tym, że to, co bez problemu wybaczałam innym, dla czego miałam zrozumienie, sobie nie byłam w stanie wybaczyć. Czasem jak patrzę na siebie wstecz, widzę, że nie raz byłam swoim wrogiem. Dziś codziennie nad tym pracuję, by całe poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie ulokować w sobie, a nie poza swoim ciałem i duszą. 

Kto ma zadbać o Ciebie, jeśli Ty nie zrobisz tego sama?

 

4. Nie dorastaj 

To idea, która towarzyszy mi przez całe moje życie i zawsze była dla mnie bardzo ważna. Wystarczy, że patrzyłam na dorosłych smutnych, przygnębionych ludzi i zawsze modliłam się, by tylko nie zostać kimś takim.

Zdecydowałam się jednak napisać o tej rzeczy w tym momencie, bo widzę, jak z biegiem czasu coraz trudniej jest zachować ten radosny, dziecięcy uśmiech, tę radość i spontaniczność. Im dalej w życie, tym więcej nowych doświadczeń. Niestety też tych trudnych. Choroby własne, choroby bliskich osób, śmierć bliskich osób, coraz trudniejsze decyzje do podjęcia, coraz większa odpowiedzialność za siebie i za innych. Nie jeden w tym momencie zapomniał o tym, że tak po prostu można cieszyć się z małych rzeczy i cały czas je dostrzegać. 

Nie jestem w tym idealna, ale staram się cieszyć ze wszystkiego, co w jakiś sposób mnie raduje, czy powoduje uśmiech na twarzy. Nie umniejszam tego. Wczoraj na przykład najbardziej cieszyło mnie, kiedy mąż powiesił nową, świeżą firankę w oknie. Dla kogoś byłaby to kolejna rzecz do odhaczenia przed świętami. Kolejny problem, który trzeba załatwić. Dla mnie to była mile przeżyta chwila, bo jest inaczej, świeżo… to sygnał, że powoli zbliżamy się do świąt.

Kto mnie zna, ten wie, że nie raz wybucham niekontrolowanym śmiechem. Śmieję się z różnych rzeczy, ale robię to całą sobą i nie powstrzymuję się, bo po co? Śmiech to zdrowie. Po co umniejszać radość? W żadnym wieku to nie wypada! Skoro czujemy radość, radujmy się. 🙂


A jakie złote myśli Wam ostatnio towarzyszą? Może i inni wezmą z nich coś dla siebie. <3

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)