zmiana

Różnorodność wpisana w DNA

Tak naprawdę przez całe swoje życie możemy przechodzić przemianę. Zmieniać się mogą nasze wartości, cele, potrzeby, plany na przyszłość – i to jest jak najbardziej w porządku. To jest normalne. Tyle że nie zawsze łatwo nam to przychodzi.


Czasami boimy się porzucić to, czego tak kurczowo trzymaliśmy się przez lata. Nie jest nam łatwo przyznać przed samym sobą, a co dopiero przed światem, że zmieniamy się na tyle, iż czasem musimy przewartościować część swojego życia. Zmiany nie są proste, nie przychodzą łatwo, szczególnie gdy mocno przywiązaliśmy się do jakiejś konkretnej wersji siebie.

Wersji siebie, którą czuliśmy przez lata, a zarazem wersji siebie, którą zna całe nasze otoczenie.

Jednak to kurczowe trzymanie się tego, co stare, i nie pozwolenie na dojście do głosu temu, co nowe, co chce się wyrwać, zamyka nas na rozwój i pójście do przodu.

Zmiany, zmiany, zmiany

Mówię o tym wszystkim nie bez kozery. Przez ostatni czas czułam, jak mocno się zmieniam. Miały na to wpływ trudne wydarzenia w moim życiu, psychoterapia, ale mam też dzisiaj poczucie, że to był tylko zaczątek zmian. Dopiero później, wchodząc głębiej w medytację, jogę, mantry, wsłuchiwanie się w swój wewnętrzny głos, intuicyjne pisanie, nie bójmy się powiedzieć tego słowa: duchową ścieżkę, poczułam, że nadchodzi ogromna przemiana. Przemiana, która nie będzie trwała miesiąca, roku, czy kilku lat. Przemiana, która musi zakorzenić się głęboko, a proces tych zmian będzie zapewne trwał i trwał. Poczułam, że wchodzę na ścieżkę, która będzie mnie wiodła już do końca mojego życia.

Wtedy na blogu zaczęło pojawiać się mniej treści, bo czułam wewnętrznie, że blog przedstawia mnie jako dawną mnie, a serce rwie się do czegoś innego. Czułam zgrzyt. Miałam wrażenie, że nie czuję już tego bloga w szacie graficznej, w jakiej teraz jest. Zastopowało mnie to. Wiedziałam, że potrzebowałam zmian, ale długo nie wiedziałam, jakich, w którym kierunku powinny one zmierzać.

W końcu jednak do nich dojrzałam. przyszedł ten moment, że byłam gotowa na zmiany. O tym, jakie zmiany zajdą na blogu, opowiem Wam jednak w kolejnym wpisie. Jakie, i dlaczego takie.

Różnorodność wpisana w DNA

Dzisiaj chciałabym jeszcze opowiedzieć Wam o tym, że zmiany zachodzące w człowieku, zmianami, ale mi jeszcze bardzo bliska jest potrzeba różnorodności. Jeśli ćwiczę, nie mogę robić tylko jednej rzeczy. Moje treningi muszą być urozmaicone: taniec, basen, joga, bieganie, rower, fitness – im więcej, serio, tym dla mnie lepiej i ciekawiej. Podobnie wolny czas: czasem serial, czasem wyjście na miasto, do kina, do teatru, wieczór z grami, albo z książką. Mimo że uwielbiam czytać, lubię też wychodzić z domu i zwiedzać swoje miasto. Znów pojawia się potrzeba różnorodności.

Czy w pracy jest tak samo? Oczywiście! I właśnie to było mi najtrudniej w sobie zaakceptować przez większą część mojego życia. Często zmieniałam pracę, szukałam dla siebie odpowiedniego miejsca i nie mogłam go znaleźć. Szybko się nudziłam. Kiedy potrafiłam zrobić już wszystko w konkretnej pracy, po jakimś czasie traciłam zainteresowanie nią i nudziłam się. Po prostu. Czułam, że w tym konkretnym miejscu, nic więcej mnie nie czeka.

Nie było łatwo zaakceptować to w sobie. Miałam wrażenie, że wszyscy na około mnie, rozwijają się w swoich dziedzinach, a ja mam liźnięty każdy temat, ale nigdzie nie umiem zagrzać miejsca. Dopiero niedawno zaakceptowałam w sobie to, że jest we mnie ogromna potrzeba różnorodności. Mając swoją firmę, dopiero poczułam jak to jest w ramach jednej firmy zajmować się kilkoma odrębnymi projektami, gdzie każdy z nich uczy mnie czegoś innego i niekoniecznie znajdują one ze sobą wspólny mianownik. Zrozumiałam, że to jest to! To jest to czego szukałam! To różnorodność w pracy daje mi spełnienie.

Zawsze myślałam, że to bycie na swoim, posiadanie własnej działalności jest tym czego potrzebuje, ale to nie była do końca prawda. Gdybym miała swoją działalność, ale do końca życia miałabym zajmować się tylko jedną rzeczą – wcale nie byłabym spełniona. Tu chodziło o możliwość robienia różnych rozwijających rzeczy jednocześnie. Własna działalność była do tego dobrą drogą, bo to ja decyduje, ile czasu poświęcam na konkretny projekt, ale myślę, że można byłoby zadbać o taką różnorodność także na etacie. Może nie byłoby tak łatwo, ale myślę, że byłoby to do zrobienia.


Dziś śmiało mówię: różnorodność wpisana jest w moje DNA. Nie wstydzę się tego i co najważniejsze, akceptuje to w sobie. Daję temu wyraz. 🙂

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)