Zdrowa dieta niskim kosztem – moja opinia

Zdrowa dieta niskim kosztem brzmi dobrze prawda? Ostatni tydzień miałam przyjemność testować taką właśnie dietę od Dorotki, z bloga Słodkie, fajne, ale dietetyczne.

Ufam Dorocie jako dietetykowi, dlatego postanowiłam skusić się na jadłospis wege, który niedawno pojawił się w jej ofercie.

Dziś opowiem Wam ze szczegółami o moich doświadczeniach po wypróbowaniu tego jadłospisu.


Chciałabym Wam tyle powiedzieć, że nawet nie wiem, od czego zacząć.

W maju pisałam Wam o tym, jak zaczęłam ograniczać mięso w swojej diecie i dlaczego to ma sens. Dziś mija piąty miesiąc od tamtego wpisu, a ja cały czas uczę się kuchni wegetariańskiej. Dla kogoś, kto przyzwyczajony jest do jedzenia mięsa codziennie, nie jest to proste. Wymyślanie dań, które będą smaczne bez mięsa, a zarazem bogate np. w roślinne białko, które może zastąpić zwierzęce – czasem mnie przerasta.

To były miesiące kombinowania z nowymi smakami, produktami i połączeniami. Nie zawsze dobre, czasem czasochłonne. Kiedy więc dowiedziałam się, że Dorota stworzyła plan żywienia dla wegetarian, pomyślałam, że to dobry moment, aby spróbować jadłospisu sporządzonego przez dietetyka. Przede wszystkim miałam nadzieję na dużą dozę inspiracji. Dorota przekonała mnie do siebie tym, że miało być niskim kosztem, a po zakończeniu tygodniowego jadłospisu jedzenie miało mi się nie zmarnować. Mogłam wybrać sobie także kaloryczność, jaką mój organizm potrzebuje i to też było super! Dzięki temu w jakiś sposób można było tę dietę bardziej do siebie spersonalizować.

Nigdy wcześniej nie liczyłam kalorii i nie pilnowałam kaloryczności, jaką mój organizm potrzebuje przy trybie pracy i ćwiczeń, jakie wykonuję. Wszystko robiłam na czuja. Jadłam tyle, ile czułam, że potrzebuję. I już na początku diety stało się to wyraźnie widoczne. Posiłki były dla mnie zbyt obfite. Nie byłam przyzwyczajona do jedzenia takiej ilości (i w takiej częstotliwości). Posiłków w diecie Doroty jest 5 (na co dzień jadłam około 3/4), więc bywały dni, że nie byłam w stanie zjeść np. kolacji.

Zresztą, po kolei. 🙂

Zdrowa dieta niskim kosztem – zakupy

Jak już wiecie kaloryczność nieco mnie przerosła, a nie chciałam też jeść na siłę. Czasem więc rezygnowałam z jakiegoś posiłku (najczęściej był to podwieczorek albo kolacja). Mimo wszystko nie uważam tego za wadę tego planu żywienia. Myślę, że to kwestia  moich dawnych przyzwyczajeń (mniej posiłków) i nieliczenia wcześniej kalorii. Sądzę też, że to 200-300 kalorii mniej, nie zrobiło ogromnej różnicy, a ja czułam się lepiej, nie jedząc na siłę.

Weźcie ze mnie przykład i jeżeli kiedykolwiek będzie próbowali podobnego jadłospisu, dobrze zastanówcie się nad kalorycznością, jaką będziecie sobie dostarczać. Co innego ją wyliczyć (teoria), a co innego to wszystko zjeść (przyzwyczajenia i nawyki w praktyce).

Dzień przed rozpoczęciem jadłospisu zrobiłam zakupy. Jadłospis rozpisany jest na jedną osobę, ale nie mieszkam sama, tylko z Bartkiem, więc stwierdziliśmy, że wypróbujemy go wspólnie. Zakupy więc były podwójne. Kiedy pakowaliśmy kolejne produkty do koszyka, byliśmy zaskoczeni: czy my to na pewno wszystko zjemy w tydzień!? Mimo wątpliwości kupiliśmy wszystko z listy. Prawie wszystko. Trochę rzeczy mieliśmy w domu (jak oliwa z oliwek, ocet balsamiczny, czy musztarda), a kilku niestety nie mogliśmy dostać. Ser halloumi okazał się nie do dostania. W necie sprawdziłam, że można zastąpić go oscypkiem, a że akurat mieliśmy (dopiero co wróciliśmy z Zakopanego), tak zrobiliśmy. Oprócz tego sera nie udało mi się także znaleźć zarodków pszennych (zamiast ich używałam większą ilość płatków owsianych). Reszta znaleziona bez problemu.

Obok listy zakupów Dorota rozpisała także dla chętnych, jakie mogą być zamienniki niektórych produktów. To było spoko i skorzystałam z tego. Zamieniłam sobie na przykład rukolę na roszponkę, czy użyłam innych kiełek niż były w przepisie. Dzięki temu możemy wybrać, co bardziej nam smakuje i dobrać to pod siebie.

Za tygodniowe zakupy (biorąc pod uwagę, że kilka rzeczy mieliśmy w domu, ale jestem pewna, że każdy z tej listy znajdzie w swoich domowych zapasach, coś, co już ma) zapłaciliśmy około 150 zł za jadłospis na dwie osoby! Czy to dużo, czy to mało każdy chyba sam musi odpowiedzieć sobie na to pytanie, biorąc pod uwagę, ile tygodniowo wydaje na jedzenie. Jak dla nas cena okazała się korzystna i miło nas zaskoczyła. 🙂



Zdrowa dieta niskim kosztem – przepisy

Dorota w opisie diety obiecywała, że przygotowanie 5 posiłków dziennie nie jest czasochłonne i trwa około godziny. Nie kłamała! Ja przygotowywałam podwójną porcję (dla siebie i dla męża) i zajmowało mi to łącznie (bo przecież nie robiłam wszystkiego naraz) 1-1,5 h dziennie. Czasem, jak przy przygotowaniu jakiegoś posiłku pomagał mi mąż, to już w ogóle było szybciej. Oczywiście najbardziej czasochłonne były obiady i czasem podwieczorki.

Bardzo jednak spodobało mi się, że czasem jak gotowaliśmy np. makaron czy zupę – to Dorota pisała, żeby zrobić podwójną porcję, aby wykorzystać to też drugiego dnia na inny posiłek. Dzięki temu, w niektóre dni, roboty z przygotowywaniem posiłków nie było prawie wcale. 🙂  Doskonała alternatywa, dla tych którzy nie mają problemu z jedzeniem tego samego dwa dni z rzędu, a często to dla nich normalne, że robi się na zapas, żeby kolejnego dnia było mniej pracy – ja zawsze tak robię. 😀

Przepisy były smaczne, dobrze doprawione, a ja ani razu nie pomyślałam o mięsie. Przez to, że ciągle byłam najedzona, nie miałam problemu z myślami o jedzeniu (szczególnie tym zakazanym, jak słodycze:D). 

Oczywiście, jak to w takich jadłospisach bywa (które nie są zrobione indywidualnie pod daną osobę), coś może nam nie pasować. Ja na przykład nie jestem zwolenniczką sosu miodowo-musztardowego, a sporo przepisów na nim bazowało, a także nigdy nie lubiłam melona. Tylko o dziwo, dzięki tej diecie, doceniłam ten owoc! Pierwszy raz poznałam go w nowym dla mnie połączeniu i w sałatce naprawdę mi smakował. Wiem, że chętnie nieraz powtórzę jeszcze ten przepis – i to jest dla mnie największy szok, po wypróbowaniu tego jadłospisu.

Oprócz tego, że przekonałam się do melona, poznałam wiele połączeń smakowych, na które wcześniej bym nie wpadła. Dlatego uznaję ten eksperyment kulinarny za bardzo inspirujący! Dowiedziałam się też, że zdecydowanie wolę zupę dyniową na słodko, z dużą ilością marchewki, niż orientalnie z mlekiem kokosowym. Próbowanie nowych smaków, zawsze uczy i tak było tym razem. Dużo lepiej poznałam swoje kubki smakowe, ale i preferencje swojego męża (a nawet i w niektórych wyjątkowych przypadkach dalszej rodziny!).

W jadłospisie pojawiały się sezonowe warzywa i owoce – to dla mnie bardzo ważne, żeby jeść to, co aktualnie daje nam natura. Czarowaliśmy więc obiady z dynią, śniadania z gruszką czy mango. 

 

Zdrowa dieta niskim kosztem – moja opinia

Śniadanie

To, co uważam za duży plus to to, że śniadania przygotowywało się bardzo szybko (jestem przyzwyczajona i rozleniwiona wręcz, bo zawsze rano robię śniadania na szybko, tak to jest, kiedy człowiek budzi się bardzo głodny i nie ma ochoty eksperymentować wtedy w kuchni). Mój mąż też dość szybko rano szykuje się do pracy, więc zależy mi, żeby zrobić śniadanie w 5 minut (kiedy bierze poranny prysznic) i by zanim wyjdzie z łazienki, było już gotowe i mógł je zjeść przed pracą. Na szczęście nie było z tym problemu.

Śniadania okazały się bardzo w moim guście. Jak zapewne niektórzy z Was wiedzą (z instagrama) uwielbiam na śniadania jeść jogurt z płatkami i owocami. W tym jadłospisie nie zabrakło takich przepisów. Oczywiście pojawiały się także kanapki, specjalnie robione pasty do nich i jajka – wszystko, co uwielbiam! 🙂 Nie było dnia, żeby śniadanie mnie nie zadowoliło. 🙂

 

Drugie śniadanie

Na drugie śniadanie najczęściej pojawiała się sałatka – i tu moje odczucia są mieszane. Z jednej strony to świetny wybór, bo robi się ją równie szybko, co pierwsze śniadanie, czyli zawsze mój mąż wychodził z drugim śniadaniem do pracy, no i jest idealna, żeby zapakować ją na wynos i żeby nie straciła na jakości.

Jednak z drugiej strony, dla mnie, osoby, która pracuje w domu – to bez różnicy, czy można je wziąć na wynos czy nie. W domu zawsze na drugie śniadanie jadłam owoce, albo robiłam koktajl owocowy. W tym jadłospisie drugie śniadanie było zazwyczaj na słono. I przyznam szczerze, że brakowało mi moich koktajli. Z jednej strony wiem, że to bardziej czasochłonne i mogłoby wydłużyć czas przyrządzania posiłków, poza tym w dobrze skomponowanej diecie pojawia się więcej warzyw niż owoców, ale… z drugiej strony sama na dłuższą metę nie mogłabym z nich zrezygnować. 😀

Tu znów wkradła się kwestia moich przyzwyczajeń żywieniowych. Mimo wszystko jednak dzięki tej diecie znalazłam dobrą alternatywę dla koktajlu i poznałam kilka przepisów na szybkie sałatki, coś, co mogę przyrządzić Bartkowi, żeby zabrał do pracy i każdy był zadowolony.

 

Obiad

Obiady to dla mnie zawsze największe wyzwanie kulinarne, dlatego ich byłam najciekawsza. I nie zawiodłam się! To tutaj poznałam najwięcej połączeń i możliwości. Mam wrażenie też, że najlepsze obiady powstały “z niczego”. Sporo z nich trafiło do mojego przepiśnika i będę do nich wracać. 🙂

Nauczyłam się robić ekspresowe falafele i o dziwo, okazało się, że ziemniak nie jest niezbędny do polskiego obiadu. 😀 Czy coś bym zmieniła? W tym jadłospisie pojawiła się tylko jedna zupa, a ja lubię zupy, więc dałabym ich więcej. 🙂

 

Przekąska/Podwieczorek vs Kolacja

Jeżeli chodzi o podwieczorki i kolacje najbardziej przypadły mi do gustu frytki z batatów – uwielbiam je. Chociaż w większości musiałam wybierać: podwieczorek albo kolacja, mogliśmy znaleźć tutaj sporo dań na ciepło i monotonnie na pewno nie było. Na plus.



Zdrowa dieta niskim kosztem – podsumowanie

Trochę jedzenia mi zostało, ale to wynik tego, że czasem rezygnowaliśmy z jednego posiłku w ciągu dnia. Mimo wszystko nic mi się nie zepsuło i nadrabiam te posiłki teraz, na początku nowego tygodnia. 🙂 Na pewno po tygodniowym jadłospisie zostanie Wam kasza, makaron, soczewica, oliwa, przyprawy, ocet – takie rzeczy, które mogą stać dłużej i które spokojnie możecie wykorzystać na kolejny tydzień – i to jest spoko. 🙂

Jestem bardzo zadowolona z tego tygodnia. Zaczerpnęłam sporo inspiracji na przepisy wege łatwe i smaczne, czyli takie jak lubię. Taki miałam cel i został osiągnięty. Bardzo bałam się czy na pewno będę dobrze się czuć po danych posiłkach i nie będę miała żadnych dolegliwości. Znam już trochę siebie i wiem co mogę jeść, a po czym czuję się gorzej – tutaj sporo połączeń i produktów było dla mnie zagadką, ale na szczęście czułam się bardzo dobrze. 🙂

Dużą zagadką była dla mnie także reakcja i opinia mojego męża. Jak się jednak okazało był bardziej otwarty na nowości w naszej kuchni ode mnie. I zakochał się w paście na kanapki zrobionej między innymi z fasoli, która przypominała mu smakiem rybę. 😀  Kolejny przepis, który z nami zostanie. 

Dieta sprawdza się na aktualny czas, kiedy dostępne są dynie i sezonowe owoce. Jeżeli więc chcecie wypróbować tę dietę (albo inną z propozycji Doroty), to teraz: tu znajdziecie link. 

Wiecie, do czego jeszcze zainspirował mnie ten plan żywieniowy? Do planowania posiłków. Bardzo dużo czasu zaoszczędziłam w tygodniu, nie musząc chodzić po sklepach, bo wszystko, co było mi potrzebne – miałam w domu. 🙂


Jak u Was wygląda sprawa planowania posiłków i jedzenia? Ile posiłków dziennie dacie rade w siebie zmieścić?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)