Wspomnienia dzieciństwa.

Bo za PRL to było życie! Nic nie było, a wszyscy wszystko mieli…


 

Pamiętasz to uczucie, gdy żując gumę turbo, ubrany w sofiksy, biegłeś na miasto, żeby napić się wody z saturatora? Ja nie, bo to nie moje czasy, ale słyszałam tę historię, nie kłamiąc, już minimum sto razy. Opowiadaną z nostalgią, tęsknotą i poczuciem, że to co najlepsze już za nami. Wydaje mi się, że jednak nie było wcale tak kolorowo, jakby się wydawało.

Chujowo, ale stabilnie

Większość ludzi wiodła raczej biedne życie, idąc za teorią “chujowo, ale stabilnie”. Ci, którzy mieli więcej szczęścia i rozumu, byli tymi, którzy jeździli na zachód, ściągali dobra na lewą fakturę, przy okazji podbudowując budżet pracowników kontroli granicznej. Prawda jest też taka, że wtedy pieniądz nie był najważniejszy. Cieszyło to co było. I o ile wystarczało do ostatniego, to było dobrze! Ludzie byli sobie bliżsi, bo kiedy było mało, okazywało się, że można liczyć na innych i np. w kolejce poszczególne osoby wymieniały się kartkami na to czego najbardziej w danej chwili potrzebowali.

Wszyscy jesteśmy tacy sami

Ludzie, którzy wyznają miłość do PRL-owskich reliktów, są tymi samymi ludźmi co my. Oni mieli sofiksy i Pewex, a ja miałam star chipsy orzechowe, colę w butelce, gumę Donald i Nokię 3310. Łączy nas jedna rzecz. Młodość. Wspomnienia tych rzeczy, to taka nasza osobista magia, która przypomina nam czasy beztroski. Bo przecież nikt z nas nie myślał wtedy, czy będzie miał co włożyć do garnka, albo czy rodzicom starczy na opłacenie mieszkania. Bo byliśmy dziećmi. W głowie mieliśmy tylko to, żeby nażreć się słodyczy, iść na trzepak i pobiegać za piłką. W międzyczasie korzystając z dostępnych dóbr o których wspomniałam wcześniej, oczywiście uważając, żeby tym kolorowym połączeniem się nie porzygać.

Przyszłość

Za parę, paręnaście lat te same słowa będą wypowiadały nasze dzieci, śmiejąc się w głos wspominając starego Iphone 6, czy drożdżówki, które można było kupić w szkole za okazaniem dowodu osobistego. Trudno w tych czasach coś przytoczyć wyjątkowego, bo wszystkiego jest pełno. Trzeba by było zapytać młodszego pokolenia. Ja stanęłam na etapie oranżady w rurce i picia w woreczku. Które pewnie teraz Unia Europejska zakazała, bo grożą śmiercią, utratą zdrowia i trwałym kalectwem.

Wszystko sprowadza się do tego, że nie ważne co pamiętamy z tych rzeczy. Ważne, że przypominają nam czasy, kiedy nie mieliśmy zmartwień. I to dlatego uśmiechamy się do “nowej/starej” puszki pepsi. Dlatego masowo kupujemy gumy turbo z Biedry i to dlatego nikt kto ma wspomnienia z saturatorem nie przejdzie obok niego obojętnie. Bo każdy łyk i każdy ruch żuchwy pozwoli na moment zapomnienia, a jakaś część naszego mózgu w czarodziejski sposób pomoże nam w przeniesieniu się pamięcią w tamte cudowne czasy.

Więc jedz, żuj, pij…aż się porzygasz. 😉

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)