recenzja

“Wojowniczki” – recenzja

Jak to powiedzieć. Przeczytałam poradnik, który mnie zachwycił.


Nie jestem fanem żadnego rodzaju poradników. Zazwyczaj mnie nużą, ewentualnie zapominam o tym co przeczytałam, tak szybko jak przeczytałam. Jednak Wojowniczki przeniosły mnie na jeden dzień w świat, gdzie łzy przeplatane są śmiechem. I dokładnie tak wyglądał mój wieczór z tą książką. Płakałam, śmiejąc się zarazem.

Nie będę ukrywać, że jestem bardzo wrażliwa na bodźce, które są do mnie wysyłane. Czy to przez książki, czy przez filmy. Wystarczą 4 umiejętnie złożone zdania, aby pobudzić moje kanaliki łzowe.  I tej książce też się to udało.

Wojowniczki

Jest to zbiór zapisków autorki mówiącej o jej życiu i problemach z jakimi zmaga się jej rodzina. Glennon Doyle Melton polubiłam już po przeczytaniu kilku pierwszych stron. Jest zabawna, mądra, ale przede wszystkim szczera. Pokazuje swoje macierzyństwo od strony matki nieidealnej, którego zupełnie się nie wstydzi. Wie, że nie jest perfekcyjna i wcale nie zamierza się na taką kreować. Opisuje swoje zmagania z chorobą, z wychowywaniem dzieci i problemami małżeńskimi. Jest osobą z krwi i kości. Za szczerość, którą się dzieli (mimo obaw rodziców) pokochały ją miliony, które odwiedzają codziennie jej bloga.

Czytając tę książkę czujesz jak wchodzisz do czyjegoś prywatnego życia. Do domu. Do łóżka. Zarazem poznając myśli i rozterki głównej bohaterki. W pewnych kwestiach utożsamiasz się z nią. Czasem jej nie rozumiesz, a czasem akceptujesz jej odmienność. A jest inna niż przeciętny Kowalski. Wyjątkowa. Wiarę rozumie na swój indywidualny sposób. Biblia to dla niej świętość, jednak tylko w jej rozumieniu, nie w rozumieniu Kościoła. Nie jest idealną partnerką, mimo, że bardzo kocha swojego męża. Nie potrafi gotować, ani urządzać imprez. A mimo wszystko wyprawia naprawdę oryginalne, jedyne w swoim rodzaju przyjęcia.

Inspirująca lektura

W książce tej znajdziecie wiele inspiracji i motywacji do działania, ale przede wszystkim prawdziwą historię nieperfekcyjnej, ale szczęśliwej kobiety. I to właśnie to, jest w niej najbardziej pobudzające. Po przeczytaniu jej ma się poczucie, że nie trzeba udawać kogoś kim się nie jest, aby ludzie Cię zaakceptowali, ale przede wszystkim udowadnia, że można zbudować szczęście na jakby się wydawało wielkim nieszczęściu. I kiedy jesteśmy na samym dnie pozostaje nam tylko odbić się i ruszyć do przodu.

Dlatego jeżeli będziecie mieli okazję, sięgnijcie po tę lekturę. 🙂

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwo Kobiece.

Podobne posty, które pojawiły się na blogu:

Cała prawda o Francuzkach – recenzja

Kobieta dość doskonała

“Bloger i social media” Tomek Tomczyk

 

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)