trudna miłość

Trudna miłość. Mama i ja – recenzja

“Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek zaznam miłości macierzyńskiej.

A potem przyszło mi do głowy, że może ona wcale nie miała być moją mamą. I że gdy zaakceptuję te prawdę, obie możemy odzyskać wolność.”

Regina Brett “Trudna miłość. Mama i ja”


Mama. Jedna z osób na świecie, obok Twojego taty, bez których nie byłoby dzisiaj tutaj Ciebie. Osoba, która powinna obdarzyć Cię całą swoją matczyną troską i opieką. Dać ci poczucie bezpieczeństwa, schronienie i miłość. Jednak nie zawsze relacja z własną mamą jest taka oczywista. I właśnie o jej trudach, w swojej najnowszej książce, opowiada Regina Brett. Autorka takich bestsellerów jak “Bóg nigdy nie mruga”, czy “Jesteś cudem”.

 

Trudna miłość. Mama i ja – opowieść o kobiecie, która nie potrafiła kochać swojej córki

Regina Brett urodziła się jako 5 dziecko. Środkowe. Była jednym z jedenaściorga.

W książce “Trudna miłość. Mama i ja” opowiada o swojej relacji z matką. Zaczynając od tego, jak wyglądało jej dzieciństwo (a już od pierwszych stron, jesteśmy świadkami braku zainteresowania, braku miłości oraz okrutnego chłodu matki), po czasy nastoletnie, aż po dorosłość. Bo Regina pochowała swoją mamę około 60 roku życia.

Przez ten czas wydarzyło się w tej kobiecej relacji wiele rzeczy. Nie jest to jednak historia wyrwana z kontekstu rodzinnego. Sporo dowiadujemy się o dziadkach Reginy, o jej ojcu, o jej rodzeństwie, a także nawet o jej córce i wnukach. Bo historia rodzinna to jednak historia rodzinna, i trudno byłoby opowiedzieć o tej relacji w oderwaniu od reszty członków tej familii.

Autorka, tą pozycją, zaprosiła nas do swojego życia. Życia przepełnionego wstydem, smutkiem i cierpieniem.  Życia zagubionego dziecka, które wyrasta na zagubioną kobietę. Jestem pewna, że napisanie tej książki to była bardzo trudna decyzja. Żeby otworzyć się tak mocno, przed całym światem, trzeba mieć w sobie odwagę. Reginie jej nie zabrakło.


mama i ja


Trudna miłość. Mama i ja – recenzja

Książka jest trudna. I nie wiem jak to zrobiła autorka, ale mimo ciężkiego kalibru/ogromnego ładunku emocjonalnego, jaki ze sobą niesie, napisana jest w tak przyjemny i przystępny sposób, że opowieść po prostu płynie.

Można przy niej zapłakać. Można się też zaśmiać, ale nie pozbędziemy się wewnętrznego żalu i uczucia, że tak nie powinno być. Podczas czytania towarzyszymy autorce w jej próbie pokochania własnej matki. Matki, która nie pokochała swojej córki.

W książce znajdziecie przepiękne słowa Reginy: “To ja mam być dla siebie dobrą mamą. To ja mam kochać siebie bezwarunkowo, zarówno zranioną, jak i szczęśliwą czy poszukującą swojej drogi. Nie muszę niczego w sobie zmieniać. Wystarczy, że pokocham siebie taką, jaką jestem. Mocniej, niż kochała mnie mama”.

Jak zakończy się ta historia? Czy autorce udało się pokochać tak samo siebie, jak i swoją matkę? Tego dowiecie się z książki. Jedno jest pewne, książka ta poruszy Wasze najczulsze struny i karze zastanowić się nad swoją relacją z własną mamą.

Jedni z Was być może od razu zadzwonią do swojej, docenią ją, wyznają jak bardzo kochają, a inni przypomną sobie swoją ułomną, niepełną relację z rodzicielką.

Możecie być jednak pewni, że pozycja pozwoli Wam się zatrzymać i spojrzeć na swoją rodzinę jeszcze raz.

Wpis powstał we współpracy z Insignis Media

 

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)