marzenia

To szczęście, kiedy nie spełniają się Twoje marzenia…

Rok 2020 stał u mnie słowem MARZENIA. W przeciągu tego roku powstało kilka tekstów o marzeniach, ale mam wrażenie, że nie powstał najważniejszy. Tak mocno w tym roku na tych marzeniach się skupiłam, że jak nigdy zrozumiałam i ukochałam sobie cytat Dalajlamy “Pamiętaj, że nie otrzymać tego, czego się chce, to czasem wspaniały łut szczęścia.”


Jeżeli masz ochotę przeczytać poprzednie moje wpisy o marzeniach, poniżej przedstawiam ich listę:

Marzenia. Duże słowo na nowy rok 2020.

Lista marzeń. Marzenia słowem na 2020 rok.

O czym marzyłeś, będąc dzieckiem?

Czy epidemia wstrzymała projekt marzenia?

Narzędzia do realizacji marzeń.

Marzenia słowem na 2020 rok

Kończy się ten dziwny, a zarazem trudny rok dla wielu z nas. To ciekawe, że wybrałam sobie takie słowo na ten właśnie rok, a jeszcze ciekawsze, że mimo niesprzyjających warunków, przeszło moje najśmielsze oczekiwania, to co wydarzyło się w tym roku.

Znów dobitnie na swojej skórze poczułam, jaką, ustanowienie sobie słowa przewodniego na dany rok, może mieć moc. Bo ma moc. Przekonuje się na tym od kilku lat na sobie, ale i podczas rozmów z Wami.

W tym roku wiele marzeń musiało pójść w odstawkę (na przykład te związane z podróżami), przy podsumowaniu tego roku, staram się, i Was też do tego zachęcam, być wyrozumiałą dla siebie, bo na wiele rzeczy naprawdę nie mieliśmy wpływu. Chciałabym jednak opowiedzieć Wam o dwóch magicznych sytuacjach związanych z marzeniami, które wydarzyły się właśnie w tym roku.

Do tej pory nie mogę uwierzyć, że w tym roku doszło do realizacji jednego z moich największych marzeń. Marzenia, które pielęgnowałam w sobie od dziecka. Marzenia, które przez wiele lat, naprawdę przez wiele lat, wydawało mi się poza moim zasięgiem. Marzenia o napisaniu i wydaniu książki. A w tym roku… dostałam aż dwie propozycje napisania książki! To nie ja ją napisałam i szukałam wydawcy, to dwóch wydawców przyszło do mnie. Z jednym udało mi się dogadać i w tym roku, właśnie w tym szalonym roku, podpisałam umowę wydawniczą i jestem w trakcie pisania mojej pierwszej, tak poważnej publikacji. Pisząc to, do tej pory, nie do końca jeszcze mogę w to uwierzyć. Od lat w kalendarzu zapisuję pod punktem “duże cele”: napisać książkę. Od lat. Ale dopiero, gdy cały rok ustanowiłam sobie słowem MARZENIA, to naprawdę się zmaterializowało…

Oprócz tego, od jakiegoś czasu mam też pewne marzenie, które traktuje jako coś “na kiedyś”. Wiem, że w tej rzeczy mocno bym się spełniła, ale też czułam, że nie do końca w tym momencie była we mnie przestrzeń na realizację tego. Nie robiłam więc nic, co w moim odczuciu, jakoś mogłoby się przyczynić do realizacji tego pragnienia w najbliższym czasie. Nie wiem jednak, co stało się w tym roku, ale dostałam bardzo dużo sygnałów od Wszechświata, że powinnam iść tą drogą, że powinnam to zrobić. Tak naprawdę zrozumiałam to stosunkowo niedawno, ale poddałam się temu (i nie powiem Wam jeszcze, co to jest), ale na początku 2021 zamierzam to marzenie zrealizować. <3 A wtedy siłą rzeczy, dowiecie się o tym!

 

To szczęście, kiedy nie spełniają się Twoje marzenia…

Mimo wszystko najważniejszą lekcją, jaką wyciągnęłam z tego roku pod hasłem MARZENIA to właśnie to tytułowe hasło: to szczęście, kiedy nie spełniają się Twoje marzenia... Dziwne, prawda? Tym bardziej biorąc pod uwagę, że przecież tyle cudownych rzeczy się wydarzyło. Jednak czas bardzo uczy mnie pokory. Mocno też słucham siebie i widzę, że czasem jakieś niespełnione marzenie, potrafi przynieść wiele dobrego w innej strefie.

Czegoś nie dostaniemy, ale możemy w tym czasie dostać coś innego, piękniejszego, czego byśmy sobie nawet nie wyobrażali.

Innym razem czegoś nie otrzymamy od świata i czujemy pustkę…, ale wiecie, co warto wtedy zrobić? Wyjść poza swoje ego i zaufać. Zaufać, że gdybyśmy otrzymali teraz to, czego pragniemy, może wcale nie przyniosłoby nam to szczęścia, czy korzyści. Może to nie jest odpowiedni moment? Może gdyby teraz to marzenie się zmaterializowało, okazałoby się, że w konsekwencji przyniesie nam więcej szkody niż pożytku? Nie wiemy tego… Dlatego warto zaufać Bogu/Wszechświatowi (w co wierzycie). Zaufać, że gdzieś tam jest dla Was zapisany dobry plan. My widzimy tylko jego wycinek, ale nie całokształt.

W tym roku cudownie udało mi się być prowadzoną… właśnie zaufaniem. Nie irytowałam się, nie złościłam się. Owszem, były sytuacje, że było mi przez chwilę smutno, ale zaraz wracałam sobie do słów Dalajlamy z początku tego wpisu i ogarniał mnie spokój.

Polecam Wam zajrzeć w swoją przeszłość i poszukać takich sytuacji w Waszym życiu, kiedy o czymś marzyliście, a nie spełniło się. Czy dzisiaj chcielibyście, by naprawdę w tamtym momencie to marzenie się spełniło? A może dzisiaj właśnie byłoby to teraz Waszą kulą u nogi? Nie żartuję! Szukajcie w pamięci swoich niespełnionych pragnień. Ja mam takich sporo i dziś jestem wdzięczna, że niektóre naprawdę nie ziściły się, bo dziś znam siebie lepiej i wiem, że to nie były moje drogi. Dziś wiem, że po tamtych sytuacjach spotykały mnie lepsze rzeczy! Dziś cieszę się, że jestem w tym miejscu, w którym jestem.

Prowadzona zaufaniem i wewnętrzną intuicją. <3


A jak Twoje marzenia w tym roku? A jak Twoje słowo? Robisz tegoroczne podsumowanie?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)