impostorycyzm

Syndrom uzurpatora – kiedy czujesz, że nie zasługujesz na to wszystko.

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie książka „Wstań” Amy Cuddy, którą polecam wszystkim osobom, które trochę w siebie nie wierzą i trochę boją się nowych wyzwań.


Zdarza Ci się czasem pomyśleć: Nie jestem wcale tak dobry w tym, jak sądzą inni. A co jeżeli kiedyś zorientują się, że wcale nie jestem tak mądry/inteligentny/zabawny? Bo tak naprawdę nic mi się nie należało, a wszystko, co się wydarzyło, jest dziełem przypadku, może trochę szczęścia? Jestem oszustem!?

Jeżeli tak, mam dla Ciebie dobrą wiadomość – tak myślę. Nie jesteś z tym sam! Takich jak Ty jest więcej i co więcej, taki stan ma swoją odrębną nazwę w psychologii. Jest to impostoryzm, inaczej zwany syndromem uzurpatora. 🙂

 

Syndrom uzurpatora – mój sukces nie jest do końca moją zasługą.

To trochę smutne, że naprawdę nie doceniamy swojej wiedzy, inteligencji i wysiłku, który wkładamy w nasze działania. To zarazem mocno demotywujące, bo według naszej prywatnej skali zawsze będziemy robić za mało, a to, co osiągniemy – nie przypiszemy tego własnym zasługom, ale przypadkowi, innym osobom, czy szczęściu.

Wiem, że to ciężka sprawa, bo sama czasem ten syndrom zauważam u siebie. Chociaż jeszcze do wczoraj nie wiedziałam, że ma to swoją odrębną nazwę i jest badane przez psychologów społecznych.

Dziś możemy dziękować Pauline Rose Clance, która pochyliła się nad tym tematem. Mimo wielkich sukcesów, które osiągała, nigdy nie czuła, że to naprawdę zasługa jej ciężkiej pracy. W pewnym momencie zaczęło ją to zastanawiać i porozmawiała o tym z innymi ludźmi sukcesu. Okazało się, że wielu z nich także ma takie poczucie. Poczucie, że po prostu „udało im się”, a nie „zapracowali na to”.

To ona zaprosiła Suzanne Imes do wspólnej pracy nad tym zjawiskiem. To one w latach 70. zrobiły badanie na grupie kobiet sukcesu, z którego wynikło, że większość z nich swój sukces postrzega jako zbieg okoliczności, fart. A syndrom uzrpatora  zdefiniowały jako „wewnętrzne doświadczenie dopuszczania się intelektualnego oszustwa”.

Późniejsze badania wykazały, że impostoryzm nie dotyczy tylko kobiet, ale i tak samo mężczyzn. Każdy z nas umniejsza czasem swoje zasługi i boi się, że zostanie “zdemaskowany”.

 

Syndrom uzurpatora to dręczące poczucie niepewności.

Wrażenie, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i za chwilę ktoś odkryje, że wcale nie jesteśmy tacy ciekawi i kompetentni, jak im się wydaje, jest naprawdę częstym zjawiskiem.

Doświadcza go większość z nas. Jedni tylko w pewnym stopniu, ale innych to poczucie hamuje przed działaniem i nowymi wyzwaniami. Nie jest to trema, to zdecydowanie paraliżujący strach, że ktoś odkryje naszą “bylejakość”. To strach przed tym, że zawiedziemy wszystkich, bo przecież wcale nie jesteśmy tacy ciekawi…

Z syndromem uzurpatora wiążą się ciągłe wątpliwości i zmartwienia, a także ciągłe analizowanie tego, co inni akurat teraz o nas myślą, zamiast skupieniu się na byciu tu i teraz.

Impostoryzm to złodziej naszego ja, naszej mocy i naszej wiary w siebie. A to już wcale nie jest zabawne.

 

Syndrom uzurpatora – skąd się bierze?

Ze względu na powszechność tego zjawiska, badaczki zaczęły interesować się tym, skąd takie poczucie się w nas bierze.

Niestety. Ze względu na to, że syndrom ten dotyka osoby w różnym wieku, w różnych sytuacjach zawodowych, w różnych momentach ich życia, w chwilach smutku, ale i w chwilach sukcesu, a także w różnych stanach chorobowych – nie ma możliwości zbadania, co determinuje impostoryzm. 

Jedyne co udało się ustalić badaczkom to fakt, iż u osób cierpiących na syndrom uzurpatora często zauważa się wysoki poziom perfekcjonizmu, tremę oraz niskie poczucie kontroli, niską samoocenę oraz paraliżujący strach przed porażką. 

W książce „Wstań” autorka przytacza wypowiedź Davida, który jest rektorem na jednym z Uniwersytetów. Mówi on o sobie tak:

Cierpię na syndrom uzurpatora od czasów college’u. Jakby świat ciągle mi powtarzał, że jestem „dziewięćdziesiątką”, mimo że ja wiedziałem, że jestem tylko „pięćdziesiątką”. Na przykład nad moim biurkiem w gabinecie wisi mnóstwo dyplomów za różne osiągnięcia. I ilekroć dostawałem następny, myślałem: „O cholera! Teraz uznają, że jestem dziewięćdziesiątką dwójką”! Strasznie się wkurzą, gdy odkryją, że jestem tylko „pięćdziesiątką”. Nagrody wcale nie poprawiały mojej samooceny, one po prostu zwiększały rozdźwięk miedzy tym, co myśleli „oni”, a tym, jak się czułem.

Jak więc widzisz, nie da się uodpornić na to poczucie, a kolejne osiągnięcia nie sprawią, że poczujemy się bardziej pewni siebie.

 

Uzurpator źle się czuje, kiedy płacą mu za to, co lubi robić.

Niestety. Syndrom uzurpatora ma to do siebie, że w momencie, kiedy robimy coś, co lubimy i jeszcze inni chcą nas za to wynagradzać – nie znika poczucie bycia oszustem, a wręcz pogłębia się. 

No bo jak to, tak. Inni ciężko pracują, narzekając na pracę, a ja spełniam się np. artystycznie i mam za to pieniądze? Coś jest nie tak, tak nie powinno być.

W ten sposób impostorycyzm odbiera nam zadowolenie z tego, co lubimy robić. Poza tym nie tylko umniejszamy swoje osiągnięcia, ale także wyolbrzymiamy każdą porażkę. Jedna przykra sytuacja to idealny sposób, na wytłumaczenie sobie, dlaczego wcale nie zasłużyliśmy na to, co mamy i dlaczego to, gdzie teraz jesteśmy jest dziełem przypadku.

 

Czy syndrom uzurpatora da się pokonać?

O samym syndromie można by jeszcze wiele pisać i snuć opowieści, ale przejdźmy do najważniejszego. Czy to poczucie da się pokonać? Czy warto w ogóle z tym walczyć?

Po pierwsze, dobrze jest uświadomić sobie na samym początku, że taki syndrom ma miejsce w naszym przypadku i nie jesteśmy w tym odosobnieni. Jakkolwiek mocno wydaje nam się, że nikt inny nie przeżywa tego, tak bardzo, jak my – mylimy się.

Takich osób jest więcej. Ich też paraliżuje strach przed działaniem, bo może wyda się, że wcale nie są tacy super! Oni też wolą siedzieć w ukryciu i zamartwiać się, co ludzie o nich pomyślą.

Naprawdę nie jesteś sam!

A poczucie osamotnienia jest dużo gorsze, niż poczucie bycia dręczonym.

Tak czy siak, nie ma złotej recepty na pozbycie się impostorycyzmu ze swojego życia. Najpewniej, jeżeli Cię to dotyczy, przez większość swojego życia i w wielu jeszcze sytuacjach będziesz musiał stawić mu czoło. Niektóre obawy uzurpatora moga utracić na sile albo zniknąć w ogóle, a niektóre może już zawsze z Tobą będą? Trudno powiedzieć.

Nadzieja jedynie w świadomości swoich lęków i obaw. Im lepiej je znamy, tym łatwiej jest nam o nich rozmawiać i może z czasem łatwiej przyjdzie też zrozumienie?


Czy słyszeliście kiedyś o syndromie uzurpatora? Myślicie, że może Was to dotyczyć? Może macie pomysł na to, jak temu przeciwdziałać?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)