Rozmowy egzystencjalno-filozoficzne.

Wiecie, co jest fajne, w tym, że Wasz mąż/żona jest zarazem przyjacielem?

Możecie o każdej porze dnia i nocy zadać dziwne pytanie, i dostaniecie jeszcze dziwniejszą odpowiedź.


Już Wam wspominałam, że wiosna działa na mnie nostalgicznie. Już nie raz w życiu zastanawiałam się co, jeżeli tak naprawdę nie istniejemy, co powinno się robić z profilami FB osób zmarłych, albo czy istnieje idealne miejsce na ziemi.

No rozkmin to ja mam dużo, a nie ze wszystkimi się jeszcze z Wami podzieliłam.

Na przykład kilka dni temu przed zaśnięciem zadałam Menżulowi pytanie: Myślisz, że wszystko jest w świecie zapisane – krok po kroku? My naprawdę nie mamy żadnego wpływu na nasze życie?

Wpływ na życie – a deja vu.

I tak nawiązała się dyskusja o naszym wpływie na własne życie. Jestem pewna, że każdy z Was zadał sobie kiedyś to pytanie.

Ja zadawałam sobie nie raz, ale ostatnio znów ta myśl się do mnie przyczepiła.

I z jednej strony przemawia za mną to, że wszystko jest zapisane, a nasza droga wcale nie jest składową naszych decyzji. To znaczy, w pewien sposób jest, ale te decyzje są nieuświadomione, one już wcześniej w nas były i było oczywiste, że wypłyną w takiej postaci.

Zaczęliśmy rozmawiać o deja vu, które dość często obydwojgu nam się zdarza. W tych rozkmiach poszliśmy o krok dalej: czy nasz mózg jest tak głupi, czy tak mądry, że kojarzy pewne sytuacje, jako te, które już się wydarzyły?

No bo spójrzcie.

  1. Mózg jest na tyle głupi, że oszukuje mnie, że coś się już wydarzyło. Coś tam w głowie nie styka i wydaje mu się, że to już było – mimo że przeżywamy coś pierwszy raz. Po prostu łajdak z nami pogrywa.
  2. Mózg jest na tyle mądry, że łączy pewne fakty, których w zasadzie nie powinien łączyć. Wiecie, że mózg można trenować? Są do tego stworzone specjalne ćwiczenia! Dzięki temu możecie wykorzystać więcej procent swojego mózgu niż statystyczny Polak. I czy właśnie przeżywanie deja vu to nie są te dodatkowe procenty? Im więcej ich masz, tym częściej przeżywasz ten stan?

 

Inną sprawą są prorocze sny. Zdarzało mi się, że coś mi się śniło, a potem to się wydarzyło. Czasem to były całe sytuacje wraz z identycznym dialogiem (jakby deja vu, tylko wyśnione). Wiem, że to nie wydarzyło się kiedyś tam, tylko wydarzyło się w moim śnie i znów pojawiają się pytania odnośnie do tego, czy mózg jest tak mądry czy tak głupi. Skąd on to wiedział?

Z drugiej jednak strony, mam wątpliwości. Chciałabym mieć wpływ na swoje życie. Wydaje mi się, że świadomie podejmuje wiele decyzji i nie chce mi się wierzyć, że niektóre z nich były mi zapisane. Ale no właśnie: wydaje mi się.

A co, jeżeli uwierzę w to, że nie mam żadnego wpływu na swoje życie? Wtedy mam ochotę po prostu przestać wszystko robić. Przestać zastanawiać się i podejmować różne działania. Jeżeli przestanę, położę się i zacznę wegetować – to znaczy, że to też było mi zapisane? No właśnie, mózg tego nie ogarnia.

Rozmowy egzystencjalno-filozoficzne.

W trakcie tej rozmowy pojawiły się także inne pytania. Zaczęliśmy rozmawiać o snach, które w dzieciństwie pojawiały nam się wiele razy. Ja miałam taki okres w swoim życiu, że jeden sen powtarzał mi się codziennie. I wcale nie był dobry. Do dziś nie wiem jeszcze, jakie on ma znaczenie w moim życiu. Czy to się dopiero wydarzy? 

A może nasze niektóre sny i deja vu to po prostu sytuacje z naszych wcześniejszych żyć, bo na przykład na tym świecie jesteśmy już kolejny raz? Nad tym też się zastanawialiśmy.

Oboje też doszliśmy do wniosku, że nigdy nie przeżyliśmy dejavu ze sobą w roli głównej. Innymi słowy, ja nie miałam żadnego deja vu związanego z Bartkiem, a on żadnego ze mną. To mogłoby oznaczać np. to, że spotkaliśmy się dopiero pierwszy raz. 

A co jeżeli każdy ma swoją życiową misję dla świata? I ma tyle żyć, dopóki tej misji nie spełni? Czy każdy ma Anioła stróża? Czy Anioł stróż to zawsze ktoś z rodziny? A jeżeli nie Anioł, to czy nasza zmarła rodzina naprawdę nad nami czuwa? Ratuje nas z opresji?

Mówię Wam, to był ciężki wieczór, w którym pojawiły się miliony pytań.


Znacie odpowiedź na któreś z nich?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)