“Prawa i powinności” Karina Pjankowa

Przyznam wam szczerze, że nie lubię książek z gatunku fantastyki. Z fantasy akceptuję Igrzyska śmierci oraz Niezgodną, co zapewne prawdziwi fani tego gatunku nazywają szmirą i z chęcią by opluli te pozycje.

I może właśnie dlatego ja je lubię? Bo tak naprawdę nie mają zbyt wiele wspólnego z typowym s-f?


Jednak, do rzeczy.

Kiedy dowiedziałam się, że kolejną książką, którą będziemy recenzować w naszym projekcie 5/1 są Prawa i powinności, złapałam się za głowę. Wiedziałam, że to zupełnie nie mój klimat, ale nastawiłam się pozytywnie. Stwierdziłam: spróbuję czegoś nowego, a co ma być, to będzie. Korona, a tym bardziej żaden włos mi z głowy nie spadnie.:)

Ale jednak spadł. Przynajmniej tak się czuję… a podczas czytania miałam ochotę wyrwać sobie nie jeden włos!

Prawa i powinności Karina Pjankowa

Tak, jak sam początek był dla mnie do przeżycia, to im dalej brnęłam w powieść, tym gorzej się czułam. Próbowałam w tej powieści znaleźć jakiś sens – nie udało mi się. Próbowałam znaleźć w niej jakieś emocje – na próżno. Sam sposób, w jaki książka jest napisana, nie różni się niczym od słabej klasy powieści pisanej dla dzieci. Po prostu przyznam wam szczerze, za każdym razem, kiedy siadałam do czytania – zasypiałam. Nudy na pudy.

Opis książki, nawet zachęca do przeczytania, a już same recenzje na serwisie Lubimyczytać tym bardziej. Są naprawdę dobre. Niektórzy piszą, że to ich ulubiona powieść, którą czytają po kilka razy. Inni, przy czytaniu, zanosili się ze śmiechu. I serio, w pewnym momencie zgłupiałam. Może ze mną coś jest nie tak? A może właśnie te pozytywne komentarze napisane są przez wielkich fanów fantasy i sf. Może to jest inny sposób myślenia, inaczej klepki w głowie poukładane?

Nie wiem, z czego to wynika, ale nie byłam w stanie tego czytać.

Moi towarzysze na pewno powiedzą wam, o czym jest ta książka, bo ja nie wiem. Dlatego zachęcam do przeczytania ich recenzji. Sama jestem ciekawa, ponieważ mojej wypowiedzi nie można nawet nazwać recenzją.

Nie doczytałam tej książki do końca. Nie starczyło mi czasu, nerw i chęci. Nie żałuję jednak, ponieważ nie sądzę, aby zakończenie miało mnie oświecić czy zaskoczyć.

Za to jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że typowa fantastyka nie jest dla mnie.

Wszystkie recenzje znajdziecie na tym profilu.


Emocje: 2

Język: 1

Pomysł: 3

Akcja: 1

Podobne posty, które pojawiły się na blogu:

Chłopiec z latawcem

Sprawa Niny Frank

Podpalacz

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)