Powiedz, czego potrzebujesz, a przekonasz się kto Cię otacza

Nie zawsze łatwo jest nam mówić o swoim potrzebach, pragnieniach, może marzeniach? Ale czasem naprawdę warto wypowiedzieć je na głos i poczekać. A nuż zadzieje się magia!


Wierzę w przyciąganie. Jeżeli o czymś długo myślimy, rozmawiamy o tym, siedzi nam bez przerwy w głowie, w końcu to do siebie przyciągniemy.

Wierzę też w tworzenie dobrego scenariusza swojego życia. Takiego na miarę swoich potrzeb. Jeżeli wiele rzeczy robimy świadomie i uważnie, wiemy, gdzie wysyłamy swoją energię – wiele może się wydarzyć.

Jednak mimo wszystko niezmiennie zaskakuje mnie ten świat. Momentami spływają wydarzenia, których się nie spodziewaliśmy. Propozycje, o których nie marzyliśmy w najśmielszych snach. Pojawiają się przed nami nowe osoby, które mają odegrać jakąś rolę w naszym życiu (czasem bywają twardymi nauczycielami, którzy dają nieraz bolesne lekcje). I ja wierzę, szczerze wierzę, że nic z tego nie jest przypadkiem.

I wiecie, wszystko możemy przyciągać po cichu. We wnętrzu nas samych tworzyć swoje dobre życie. Ale czasem warto wypowiedzieć parę swoich pragnień, czy potrzeb głośno. Nie tylko po to, by pomóc losowi, ale także po to, by zobaczyć jacy ludzie nas na co dzień otaczają. 

Powiedz, czego potrzebujesz, a przekonasz się kto Cię otacza

Ten post nie pojawił się tu przypadkowo.

Rzadko dzielę się publicznie swoimi marzeniami czy potrzebami. Raczej zostawiam to dla siebie. Prędzej, kiedy już uda mi się coś spełnić, to o tym mówię. Ale jakiś czas temu, gdzieś przy okazji rozpoczynania mojej roślinno-kwiatowej pasji zaczęłam wspominać o moich drobnych pragnieniach. Trudno to nawet nazwać marzeniami, bardziej może zachciankami? Wiecie, chodzi o rzeczy, bez których spokojnie możesz żyć, ale masz na nie po prostu ochotę.

I tak gdzieś między wierszami, wspomniałam o tym, że odkąd zaczęłam interesować się roślinami domowymi, moim największym marzeniem roślinnym jest posiadanie własnej monstery. I na pewno w końcu zawita takowa do mojego domu.

I wtedy jak za sprawą czarodziejskiej różdżki odezwała się do mnie osoba, której nie znałam wcale tak dobrze, a która chciała podzielić się ze mną swoim ogromnym okazem monstery. Tak po prostu. Bez pieniędzy, po cichu, bez rozgłosu. I tak zostałam szczęśliwą posiadaczką dwóch dorodnych monster, które od jakiegoś czasu pod moją opieką zaczęły wypuszczać młode listki. Szczerze dane rosną pięknie, ale nie to jest ich największą wartością.  Codziennie, gdy na nie patrzę, przypominają mi o tym, że dobro i bezinteresowność cały czas w ludziach istnieją – i to jest największa wartość, jaką te rośliny wnoszą do mojego domu.

Chyba nie muszę Wam mówić, że dzisiaj są to moje dwie ulubione domowe rośliny?

 

To ludzie ludziom budują ten świat

Kiedy zaczęłam głośno mówić o mojej roślinnej pasji, nagle pojawiły się osoby wokół mnie, które koniecznie chciały pomóc mi zazielenić mój dom, a zarazem wspierać mnie w mojej florystycznej pasji. Nagle przyciągnęłam do siebie osoby, które bardzo wspierały mnie w moich początkach tej przygody. Ktoś chciał podrzucić jakiegoś kwiatka, ktoś inny służył dobrą radą z własnego doświadczenia, ktoś chciał kupić ode mnie pierwszy bukiet, ktoś podrzucił jakąś książkę. I to wszystko działo się samo z siebie.

Nie mówię o sytuacji, w której zadałam pytanie i otrzymałam odpowiedź. Mówię o sytuacji, w której ktoś sam z siebie, podjął decyzję, że napisze do mnie, by jakoś mi pomóc na początku tej mojej drogi.

Dziś wiem, że zadziałało prawo przyciągania, ale wtedy ten napływ tylu bezinteresownych osób, był mimo wszystko dla mnie zaskoczeniem.

To była też niezła lekcja życia. Kolejna. Wtedy też znów przekonałam się, że nie zawsze ten, co jest najbliżej Ciebie, wyciągnie pomocną dłoń. Czasem będzie to ktoś z dalszego pola znajomych. Czasem ktoś zupełnie obcy. I czasem ten obcy bardziej będzie Cię wspierał niż ktoś, kogo byś obstawiał w pierwszej kolejności.

Oczywiście to, o czym dzisiaj mówię to sprawa błaha, ale życie nie raz pokazało mi, że w sprawach błahych też dobrze jest poobserwować swoje otoczenie. Bo kto wie, czy właśnie ten sam schemat nie przełoży się na sprawy poważniejsze? Bo ludzie często chcą usłyszeć co u Ciebie nie tak, co się popsuło, z czym sobie nie radzisz. Jednak jak Ci sami znoszą to, że odkryłeś w sobie nową pasję? Jak radzą sobie z Twoimi sukcesami? Szczerze cieszą się z Tobą, czy udają, że ich nie ma? A może umniejszają Ci?

To smutne, ale z drugiej strony to daje też nadzieję. Ogromną nadzieję, że nawet jeżeli ktoś z bliskich wbije Ci nóż w plecy, jest szansa, że ktoś obcy pomoże Ci się podnieść i otrzepać kolana.

Wystarczy po prostu temu zaufać.

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)