nie kupię od Ciebie, bo Cię znam

Nie kupię od Ciebie, bo Cię znam

Jakieś 99% populacji (niepotwierdzona informacja) posiada znajomych. Zakładam, że nie jesteś osobą mieszkającą w 7-metrowej studni, a opiekunowie 2 razy dziennie nie wrzucają Ci z góry kaszy, żebyś tylko nie umarł z głodu. Poza tym odrzucam tę teorię, bo w studni nie ma Wi-Fi, więc i tak nie mógłbyś tego przeczytać.


Wystarczy, że powiecie komuś dzień dobry, kiedy mijacie go na klatce schodowej, albo przepraszam, jak wam się odbije za głośno w windzie. Kojarzycie twarz z fejsa, bo znajomy znajomego był z nim na imprezie. Co gorsza, ta osoba też Cię kojarzy. Rano byłeś z psem na dworze, a kupę posprzątałeś? No nie, bo przecież nikt nie sprząta. To Ty też nie będziesz. Ty do tego nie przywiązujesz uwagi, ale za to sąsiad z parteru czuwa nad Tobą, jak Zeus. Z tym że prócz owłosionego torsu, nic więcej ich nie łączy.
Ci wszyscy ludzie, wbrew pozorom, wiedzą o Tobie dużo więcej niż ci się wydaje.

Znam Cię, bo Cię widzę

Skoro jeździsz nowym fordem z obklejonymi drzwiami, to na pewno zarabiasz kokosy w korpo. Biegasz? Przecież, żeby biegać trzeba mieć pieniądze i czas. Jesteś bogaty. Gratuluje. W sobotę wracasz z zakupów, z ilością reklamówek, które oprócz Ciebie nie pozwalają nikomu innemu zmieścić się w windzie, a w tle wesoło brzdękają o siebie buteleczki alkoholu? Jesteś bogaty. Wrzuciłeś zdjęcia na fejsa z Murzasichle. To chyba jakiś szwajcarski kurort. Stać Cię. Jesteś bogaty.

Każdy Twój ruch jest oceniany. Żyjemy w świecie zawiści i zazdrości, gdzie ludzie, zamiast starać się mieć więcej, wolą egzystować w martwym punkcie, życząc wszystkim wokół upadku.

W tym konflikcie interesów rodzi się nienawiść. Nienawiść do czyjegoś sukcesu.

Dość często spotykam się z określeniem Tatuś gówniarzowi kupił. Pada to z ust osób ustabilizowanych. No wiecie: 33 lata, praca za 1800 zł, dziecko, samochód, mieszkanie na kredyt. Można umierać. Tor życia obrany na zawsze. Może nie jest bogato, ale stabilnie. Szyna prosta, jak z Łodzi do Warszawy. Po co coś zmieniać?

Żadnych przeszkód. Udało się! Można przez najbliższe 50 lat nie martwić się o nic.

To nie jest tak, jak myślisz

Argument drugi. Gdy chcesz obronić biednego 27-latka w najnowszym mustangu:

Jak nie tatuś kupił to znaczy, że ukradł.

Dyskusja się kończy, bo wiesz, głupi zawsze najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem. Racjonalne argumenty nie mają prawa bytu, bo i tak wlatują jednym uchem, a wylatują drugim.

I tak posiadacze drogich aut, w wieku między 25 – 35 lat, w mniemaniu pewnej grupy społecznej, jesteście zwykłymi bananami.

W tym momencie chcę przejść do sedna sprawy. Bo pół biedy jak robisz start-up, jesteś kreatywny i masz pomysł jak działać w sieci, albo jak dotrzeć do sponsorów. Bo w tym przypadku Twój projekt i tak nie będzie w pierwszym rzędzie dotyczył przeciętnego Kowalskiego. Chociaż nie licz na żadne like, komentarze, czy wsparcie od znajomych i rodziny poprzez udostępnianie Twojego projektu. Oni patrzą tylko, kiedy podwinie ci się noga i kiedy zamkniesz interes.

Gorzej masz jednak jak jesteś altruistą i założysz warzywniak, myjnię samochodową, czy zakład fryzjerski.

Nie kupię od Ciebie, bo Cię znam

W tym przypadku Twoim głównym odbiorcą powinni być Twoi znajomi i Twoi sąsiedzi. Tak, ten sam sąsiad, który widzi każdą kupę Twojego psa. Jak myślisz, ilu z nich przyjdzie skorzystać z usługi, którą oferujesz? Wszyscy, którzy znają Cię z widzenia, widzieli na fejsbuku, albo podglądają Cię z okna, raczej nie skorzystają z Twoich usług. Bo dlaczego mają dać ci zarobić? Osoba ta skorzysta z tej samej usługi w innym miejscu, nawet jeśli będzie miała zapłacić za nią więcej.

Ostatnio znajomy prowadzący swego czasu salon znanej sieci GSM, opowiadał mi o swoich przyjaciołach, którzy zawsze głośno się śmieją i szeroko rozkładają ręce, gdy się witają. Ale po telefony jeżdżą do miasta obok. Bo przypadkiem jeszcze znajomy  wzbogaci się na nich.

Inny kolega z branży telekomunikacyjnej przerzucił się na budowlaną. Akurat to taki wiek i etap w życiu, że jego przyjaciele zaczęli się budować. Nie zgadniecie gdzie kupili materiały na budowę. No nie zgadniecie, bo ani ja, ani znajomy też tego nie wiemy.

Telewizja karmi nasz mózg serialami i filmami, w których taka Meg Ryan idzie do pracy, po drodze kupując croissanta od pana Alberta, którego zna z imienia. Pytając go, jak tam jego córka Lisa i syn Ted. Aby w następnej kolejności przemknąć koło kwiaciarni swojej koleżanki Emily, kupić bukiet kwiatów i, aby dwa kroki dalej pan Zbyszek, którego Meg też zna z imienia (i nie przeszkadza jej to, że to polski imigrant), wcisnął jej między ciastko, a kwiatka kawę. Która już dawno była gotowa, bo przecież i tak Meg codziennie kupuje od niego tę samą, białą z dwoma kostkami cukru.

Polskie realia

Fajna wizja prawda? Ludzie zadowoleni i uśmiechnięci, którzy mogą liczyć na swoich sąsiadów. Przecież i tak napijesz się tej kawy, zjesz to ciastko, do fryzjera też pójdziesz. Więc czemu, zamiast skorzystać z usług znajomego, który odwdzięczy ci się miłym uśmiechem i krótką rozmową, a czasem nawet nie będzie chciał, abyś mu płacił, to i tak pójdziesz do angielskiego marketu, czy włoskiej sieciówki, którzy wyprowadzą Twój  sąsiedzki kapitał za granice naszego państwa?

Pamiętaj! Im lepiej będzie żyło się Twoim najbliższym, tym lepiej będzie żyło się też Tobie. Bo może ten sąsiad z naklejkami na samochodzie pracuje w firmie ubezpieczeniowej i kiedyś będzie musiał wycenić szkodę wyrządzaną podczas Twojej stłuczki? A może ten gość co biega codziennie rano, jest chirurgiem i akurat ma popołudniową zmianę, a Ty kiedyś będziesz musiał spojrzeć na niego jak na boga?

Zastanów się nad tym.

No i jeszcze jedno.

Kupy po psie zawsze sprzątaj. 😉


Podobne posty, które pojawiły się na blogu:

Black Friday

Wspomnienia dzieciństwa

Czy Ty też jesteś Babycore?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)