studia socjologiczne

Najgorsze wspomnienie ze studiów

Nie jestem takim dinozaurem, jakby się mogło wydawać, coś tam ze studiów jeszcze pamiętam. 🙂

Pamiętam na przykład sytuację, w której zostałam oceniona za swoje poglądy, a nie za umiejętności…


… rzecz, która nie powinna mieć miejsca. W szczególności na studiach socjologicznych, gdzie własne zdanie czy interpretacja pewnych zjawisk, powinny być wysoko cenione.

Otóż na zaliczenie pewnego przedmiotu trzeba było napisać 2 eseje. Nie pamiętam już czy temat był totalnie dowolny, czy była tematyka, wokół której powinien oscylować. Wydaje mi się, jednak że to pierwsze. Jednym z tematów, jakie poruszyłam były zwierzęta w cyrku i zoo.

Tematy kontrowersyjne

Jak wiecie, esej to forma pisana, w której duży nacisk stawia się na subiektywność i refleksyjność rozważań autora. Dlatego temat miał być nieco kontrowersyjny i społeczny, a my mieliśmy spisać swoje rozważania na jego temat.

W swojej pracy pochyliłam się nad problemem dzikich zwierząt, które nie mają idealnego życia ani w cyrku, w którym od młodego są szkolone do zabawiania ludzi, ani w zoo gdzie warunki, w których żyją, są dalekie od ich naturalnego środowiska. Gdzieś pod koniec zasugerowałam, że moim zdaniem jedno, jak i drugie to pewnego rodzaju udręka dla zwierząt. Uważam, że wszystkie dzikie zwierzęta powinny żyć w puszczy, lasach czy rezerwatach. Nie w sztucznych warunkach.

Z drugiej strony nie jestem też totalnym konserwatystą w tej sprawie, ponieważ kiedy mój chrześniak chce zobaczyć na żywo tygrysa, nie śmiem mu odmówić wspólnego wypadu do zoo. Niestety będąc w takim miejscu, zawsze mam te same dylematy moralne.

Najgorsze wspomnienie ze studiów

Pamiętam, że kiedy odbierałam swoją pracę, zostałam totalnie zrugana na uczelnianym korytarzu. Właśnie za moje poglądy, czego wykładowca nawet nie ukrywał. Ocenił mnie jako osobę, która nadinterpretuje pewne kwestie i nie ma racji, ponieważ zwierzęta wcale nie mają tak źle. Próbował powiedzieć mi, jakie są zalety tego, że mamy zwierzęta w cyrku, jak i w zoo. Jakie są zalety dla nas, ale i dla zwierząt. Tylko że, nie rozmawiał ze mną jak równy z równym. Miażdżył mnie i dociskał do podłogi z każdym zdaniem. Królując nade mną z niezaprzeczalną przewagą. Oprócz niezaliczenia dostałam także po głowie.

W tamtym momencie wykładowca uświadomił mi, że nie mogę mieć swoje zdania, jeśli jest inne niż jego. Kazał mi poprawić tę pracę i zmienić swój tok myślenia! Oczywiście nie zrobiłam tego. Nie mogłam napisać tego tekstu, w zupełnie innej formie. Moje zdanie, dalej nie uległo zmianie. Nie mógł przekonać mnie do napisania tego, czego nie czuję.

Jak możecie się domyślać, nie skończyło się to dobrze. Napisałam pracę na inny temat. Już samo to, było dolaniem oliwy do ognia. Kolejnej mi nie zaliczył i kolejnej, i kolejnej. Jeszcze w wakacje poprawiałam jego przedmiot, ponieważ tak się na mnie uwziął. A pisanie? Znienawidziłam na kilka lat. Bo co siadałam do pisania, zaczęłam zastanawiać się, jakie ten człowiek może mieć zdanie na ten temat i czy tym razem wpasuję się w jego gusta.

Zrozumiałam wtedy, że zniszczenie człowieka na studiach to nic trudnego, a Tobie w kryzysowej sytuacji i tak nikt nie uwierzy. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że nie był to nauczyciel z wieloletnim stażem, tylko chłopak po studiach magisterskim, w trakcie robienia doktoratu. Osoba, która bardziej powinna rozumieć młodych ludzi i patrzeć na nich przychylniejszym okiem. Jak się okazało, pozory mylą. Był bardziej pewny siebie niż nie jeden profesor habilitowany na Uczelni. A metody porozumiewania się sprzed epoki kamienia łupanego. To było w trakcie pierwszego roku jego pracy na Uczelni.

Ciekawa jestem, czy dalej pracuje ze studentami.

A czy wy macie jakieś nieprzyjemne wspomnienia ze studiów? Jestem ciekawa waszych historii! 😉

Podobne posty, które pojawiły się na blogu:

5 rzeczy, których nauczyła mnie szkoła średnia

Nauka angielskiego za granicą

Certyfikaty i szkolenia

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)