Moda, czy większa świadomość życia?

Zero Waste, Minimalizm, Uważność, Życie tu i teraz, Joga, Wegetarianizm, Weganizm, Diety bezglutenowe, Bycie fit, Czytanie składów – to wszystko, czym teraz jesteśmy karmieni na każdym kroku – to moda, która minie tak szybko, jak przyszła, czy może większa świadomość życia?

Jak sądzisz?


Pytanie stawiam nie bez kozery. Odkąd zaczęłam bardziej zgłębiać tajniki tych wszystkich wyżej wymienionych filozofii życia/sposobów na życie – widzę, że w społecznej opinii budzą one mieszane uczucia. Zresztą wcale mnie to jakoś szczególnie nie dziwi. Kilka miesięcy temu sama nie rozumiałam minimalizmu, życie tu i teraz wydawało mi się chwilową modą, nie mówiąc o dietach różnego rodzaju, które eliminują wszystkie po kolei możliwe produkty. Długo też nie miałam pojęcia o idei Zero Waste.

Stąd rozumiem wyrazy zdumienia na twarzy, początkowe niezrozumienie i pewne teorie, że to tylko moda, która szybko minie.

My Polacy, mamy tendencję do tego, aby uogólniać i spychać wszystko na margines, szczególnie jeżeli coś jest dla nas niezrozumiałe i nie mamy ochoty nawet zatrzymać się nad czymś, by spróbować to pojąć.

Jak jednak jest naprawdę? Czy to wszystko to moda, czy może jednak większa świadomość codziennego życia?

 

Moda, czy większa świadomość życia?

Kiedy poruszam na social mediach czy na blogu tematy takie jak zero waste, minimalizm, uprawianie sportu, fleksitarianizm – zawsze znajdzie się ktoś, kto mam wrażeniem z politowaniem, czy z uśmiechem na ustach podchodzi do tego, co mówię. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie szukał dziury w całym, by udowodnić Ci, że to, co robisz tak naprawdę większego sensu nie ma, albo wynika jedynie z mody i w końcu Ci przejdzie. 

Nie przejmuję się tym, bo wiem, że tego rodzaju komentarze wynikają z niewiedzy.

Kiedy słyszymy minimalizm, myślimy o tym, dlaczego rezygnować z dostępnych dóbr, które ułatwiają nam życie, skoro mamy do nich łatwy dostęp. Nie analizujemy zmęczenia psychicznego, które powodują rzeczy w naszym otoczeniu. Nie zastanawiamy się jakim kosztem są wyprodukowane, gdzie i kto na tym cierpi. Nie patrzymy na względy ludzkie i środowiskowe. Widzimy krótkowzrocznie – jak dane rzeczy ułatwiają nam życie. Nam i tylko nam, bez szerszej perspektywy.

Kiedy słyszymy wegetarianizm (czy jakaś inna dieta), myślimy o tym, że to bez sensu rezygnować z czegoś, skoro wcześniej coś się jadło i żyło się ok. Nie myślimy o tym, jakiej jakości dany produkt jest dostępny w naszym kraju. Nie zastanawiamy się nad tym, czy ten jeden produkt na pewno nam służy i jest nam potrzebny. Dopiero kiedy zaczynamy się badać albo obserwować swój organizm – z czasem okazuje się, że po niektórych produktach naprawdę czujemy się gorzej. Nie muszą to być bóle, może to być np. przemęczenie, którego wcześniej nie wiązaliśmy z jedzeniem.

Kiedy słyszymy zero waste, myślimy: co ja mogę, ludzie śmiecą i śmiecić będą. Moja jednostkowa działalność nic nie zmieni. Problem nie leży w tym, jakie opakowanie wybiorę, tylko w wyższych strukturach, co kraj z tymi śmieciami zrobi. Nie mamy pojęcia o tym, co dzieje się w oceanach i lasach przez plastik, który produkujemy. Nie wgłębiamy się w stan aktualny naszej planety, by zobaczyć, na jakąś skalę mamy problem ze śmieciami. Wolimy patrzeć krótkowzrocznie – śmieci to nie mój problem, niech po prostu ktoś się tym zajmie.

Kiedy słyszmy bycie fit, myślimy: teraz wszyscy ćwiczą, bo to modne, dobrze widziane jest mieć własnego trenera i dietetyka, katują się, chociaż wcale nie sprawia im to przyjemności, więc po co? Nie zastanawiamy się nad tym, że już dawno temu badania wykazały, że codzienny ruch i ćwiczenia są nam potrzebne, nie tylko po to, by dobrze wyglądać, ale także po to, by lepiej się czuć psychicznie, jak i fizycznie, a także, by dłużej żyć w zdrowiu i w dobrej kondycji. Dlatego, nawet jeżeli ktoś nie może polubić żadnej aktywności fizycznej, ale robi to mimo tego – to ja to jak najbardziej rozumiem, a nawet szanuję, bo to osoba, dla której zdrowie jest bardzo ważne.

Zawsze znajdziemy wymówkę, by nie interesować się zanadto. Nie czujemy w sobie sprawczości. Lubimy za to oceniać innych, którzy według naszego uznania robią większe szkody niż my sami. Zamiast zacząć od siebie, spychamy odpowiedzialność na innych. Zanim spróbować wgłębić się w temat, oceniamy po łebkach, zanim zrozumieć – krytykujemy.

 

Miej świadomość jak żyjesz

Dlatego, nawet jeżeli pewne zjawiska wynikają początkowo z mody, bo ktoś powie coś, co inni załapią i jak kula śnieżna okaże się, że nagle część ludzkości zainteresowała się np. zero waste – to ja nie widzę w tym nic złego.

Potrzebujemy nazywać pewne wartości, które są dla nas ważne, style życia, działania – dzięki temu łatwiej nam znajdować ludzi podobnych do nas i tym samym zaspokajamy swoją potrzebę przynależności. Jesteśmy tylko ludźmi, nie możemy być ponad to. Prędzej czy później każdy z nas będzie potrzebował grupy, z którą coś go połączy: zawód, praca, pasje, czy wyznawane wartości. W zależności co jest dla nas najważniejsze.

Nie sądzę, żeby bardziej świadome ekologicznie życie (nawet jeżeli początkowo wynika z tzw. mody), miało komuś zaszkodzić, podobnie jak to, że część ludzkości będzie żyła w minimalistyczny sposób, czy zajmie się swoim zdrowym odżywianiem i ruchem.

Zdecydowanie wszystko zaczyna przemawiać do nas dopiero w momencie, kiedy zaczynamy się w coś zagłębiać, interesować tym, słuchać pomocnych, wartościowych, ale przede wszystkim odpowiedzialnych osób. Bo owszem – można zrobić sobie krzywdę, eliminując dany produkt i nie sprawdzić, czym w codziennie diecie powinniśmy go zastąpić. Podobnie z ćwiczeniami – nie znając swojego ciała i swoich możliwości, również możemy zrobić sobie krzywdę. 

Dlatego tak ważne, zanim się zacznie robić cokolwiek – to poszerzyć swoją świadomość w zakresie danego tematu i sprawdzać siebie, i obserwować, i badać się, i dopiero wtedy można powiedzieć, że naprawdę żyjemy w pełnej świadomości, co jest dla nas dobre, a co nie.

I tego wam wszystkim życzę.

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)