florystyka

Jak wygląda kurs florystyczny

Kilka miesięcy temu wspominałam Wam tutaj, że od jakiegoś czasu chodziło za mną zrobienie kursu florystycznego. Bałam się, nie będę ukrywać. Bałam się, jak diabli, że sobie nie poradzę, że kurs, zamiast podnieść moją samoocenę, obniży ją, że zniszczę kwiaty, bo przecież całe życie nawet kaktusy uśmiercałam, ale mimo tych obaw chciałam spróbować. Gdzieś wewnętrznie słyszałam coraz głośniej głos: zrób to! 

Zdecydowałam, że zaryzykuję i posłucham swojego wewnętrznego głosu. Jak dobrze, że to zrobiłam!


Ta sytuacja upewniła mnie tylko w tym, że trzeba słuchać swojego wewnętrznego głosu, nawet jeżeli pomysły, które od niego przychodzą, wydają nam się irracjonalne. Bo w końcu czy ten kurs florystyczny jest mi niezbędny do życia? Po co go robię? Czy chcę pracować w kwiaciarni i przebranżowić się zupełnie? Czy to będzie kolejny kurs, za który dostanę papierek i będzie leżał, a ja nic z nim nie zrobię? A jeśli miałabym zrobić, to co? A jeśli sobie nie poradzę? Jeśli się zdołuje? Uwierzcie mi, głowa może podsunąć tyle wątpliwości, że racjonalnie słuchając tego głosu, większość z nas mogłaby się wycofać, ale w pewnym momencie powiedziałam tym wszystkim myślom: stop. 

Nie wiem, co będzie, ale chcę spróbować, czuję całym ciałem, że pragnę udać się na taki kurs, więc nie ma co analizować. Żyje się raz. Po prostu to zrobię. I tak właśnie się stało.

Na wstępie jeszcze chciałabym dodać, że skończyłam kurs podstawowy i o nim będę się wypowiadać. Większość szkół ma w swojej ofercie 2 kursy: podstawowy i zaawansowany. Oba kończą się egzaminem (przynajmniej w mojej szkole tak było), ale kurs podstawowy kończył się jedynie egzaminem pisemnych + obecność na zajęciach była obowiązkowa. Natomiast kurs zaawansowany kończył się egzaminem pisemnym i praktycznym.

Jak wygląda kurs florystyczny

Odpowiadając na tytułowe pytanie, jak wygląda kurs florystyczny, mogłabym powiedzieć: to zależy. Na pewno zależy to od danej szkoły i od wykładowcy, jednak myślę, że kilka rzeczy jest niezmiennych. Przede wszystkim bardzo duże nastawienie na zajęcia praktyczne. Teorię przerobiliśmy w jeden dzień, jest ona o tyle ważna, że kurs kończy się egzaminem, więc teorię trzeba znać. Uczymy się o teorii barw, podstawowych zasadach florystycznych, narzędziach florysty, podstawowych wiadomościach z zakresu botaniki i budowy roślin, materiale roślinnym i przyswajamy teorię z florystyki okolicznościowej, ślubnej i żałobnej.

Reszta to sama praktyka. W zależności od szkoły, jaką wybierzemy, zajęcia praktyczne mogą być inne. Informacje, co przerabia się na kursie, znajdziecie na stronie wybranej przez siebie szkoły, dlatego nie będę się w to zagłębiać. Jedyne, na co zwróciłam uwagę, porównując szkoły w Łodzi, to fakt, że nie wszystkie na kursie podstawowym mają florystykę żałobną, często pojawia się ona dopiero na kursie zaawansowanym. Ja miałam to szczęście, że mieliśmy praktyczne zajęcia również z tego i robiliśmy pogrzebowe wiązanki, a także ćwiczyliśmy sposób pisania na szarfach.

Myślę, że to przydatna wiedza szczególnie dla tych, którzy planują założyć własną kwiaciarnię. Jednak tę wiedzę można wykorzystać także dla celów prywatnych i takie wiązanki, bukiety robić dla swojej zmarłej rodziny.

W zależności czy ten temat Was interesuje, czy nie, wybierając się na kurs podstawowy, macie możliwość wybrania szkoły, w której to jest, albo tego nie ma. Przynajmniej w Łodzi taka opcja istnieje, bo szkół jest kilka.

Na kursie pracujemy na materiale, który przynosi wykładowca i swoje prace zabieramy do domu. Zanim zaczniemy coś robić, nauczyciel krok po kroku pokazuje, jak daną rzecz wykonać, ale mówi też jak można inaczej. W efekcie to my decydujemy, w którą stronę chcemy iść z naszą wiązanką/bukietem itd. Następnie pod czujnym okiem wykładowcy robimy swoje bukiety. Cały czas wykładowca jest z nami, więc kiedy mamy jakąś wątpliwość, po prostu go pytamy o zdanie. Miałam szczęście, że nasza wykładowczyni była pomocna i kiedy ktoś miał jakiś problem pomagała, podpowiadała, jak można to zrobić inaczej, albo co dodać, by było jeszcze lepiej. Potrafiła też wskazać błędy, kiedy coś nam nie wychodziło, dzięki czemu wiedzieliśmy, jak ich nie popełnić na przyszłość, bo jednak w pewnych sytuacjach nie dało się już cofnąć złego kroku, więc musiało zostać tak, jak jest. Przez co, te pierwsze prace wychodziły nieraz koślawo – przynajmniej u mnie tak było. 😀

Dla kogo kurs florystyczny

Możecie zastanawiać się, dla kogo jest przewidziany kurs florystyczny.

Przede wszystkim dla osób, które chcą pracować z kwiatami. Marzy im się praca w kwiaciarni, własna kwiaciarnia stacjonarna, czy internetowa sprzedaż wiązanek, dekoracji i kwiatów. Rzadko zdarza się, żeby kwiaciarnie zatrudniały zupełnie zielone osoby do przyuczenia od samego początku. Wymagane jest albo doświadczenie w pracy z kwiatami, albo właśnie ukończony kurs florystyczny. Czasem i to i to. Jednak po kursie florystycznym nie tylko możliwa jest praca w kwiaciarni. Można wejść we współpracę z wedding plannerkami, z salami weselnymi, pracować w firmie dekoratorskiej, być stylistą w firmie świadczącej usługi w aranżacji ogrodów, czy wnętrz z wykorzystaniem roślin.

Jednak na kurs florystyczny mogą udać się także osoby, które chcą się rozwijać w różnych kierunkach, chciałyby zdobyć wiedzę florystyczną dla własnych domowych potrzeb, szukają sposobów na pobudzenie i uwolnienie swojej kreatywności. Wiedzę florystyczną spokojnie można wykorzystywać na co dzień: do tworzenia bukietów i ozdób do domu, zamiast kupować je w kwiaciarni, ale i by obdarowywać takimi rzeczami przyjaciół i rodzinę.

Mówi się też, że kurs florystyczny jest idealny dla osób, które zmagają się z niskim poczuciem własnej wartości, depresją, czy innymi problemami natury psychicznej. Z jednej strony muszę się z tym zgodzić: sama poczułam totalne flow przy pracy z kwiatami, dzięki czemu zapomina się o wszystkim (w tym o problemach) i można stracić rachubę czasu. Jednak jestem zdania, że żaden kurs nie zastąpi psychoterapii i jeżeli ktoś ma zaburzone postrzeganie siebie, choćby zrobił najpiękniejszy bukiet, nie doceni go, jeżeli będzie myślał o sobie źle i zamiast poczuć się lepiej, może poczuć się wręcz gorzej.

Dlatego praca z kwiatami daje odprężenie i może być dodatkiem do pracy nad sobą, ale nie we wszystkich przypadkach zaradzi, jeżeli problem jest poważniejszy.

Wszystko zależy od danej osoby i nie można liczyć na to, że kurs rozwiąże nasze problemy osobiste. 

Co daje kurs florystyczny

Co daje kurs florystyczny? Wszystko zależy od tego, na jakim etapie znajomości florystycznej jesteśmy. Moja wiedza na temat kwiatów, pracy z nimi i materiałów florystycznych była wręcz zerowa. Serio. Wiedziałam, jak wygląda tulipan czy róża, ale nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak gąbka florystyczna, mikrofon do bukietów i jak przedłużyć trwałość kwiatów.

Nie miałam pojęcia, czym różni się organza od flizeliny, nie mówiąc już o tym, że są różne sposoby układania bukietów w ręku. Także ja wyciągnęłam z kursu bardzo dużo. Jednak domyślam się i zresztą wiem też, że nie wszyscy są takimi ignorantami w tej kwestii jak ja. Ktoś, kto działa kreatywnie, bawi się w dekoracje i DIY na pewno wie co to organza, a co to flizelina. Co więcej, jeżeli ktoś kupuje kwiaty regularnie, wie też jak przedłużyć ich trwałość.

Trzeba mieć jednak na uwadze to, że kurs podstawowy, to jak sama nazwa wskazuje, mówi o podstawach. Stąd część osób może nie wynieść, aż tak dużej wiedzy z kursu, jak inni – jednak pod okiem fachowca wraz z jego radami, mimo wszystko może się wiele nauczyć. Wszystko zależy od tego, z jakim nastawieniem na ten kurs się wybierzemy. 

Prawdę mówiąc, to idealny moment, jeżeli ktoś już jakieś doświadczenie w pracy z kwiatami ma, żeby zadać pytania, które zawsze go nurtowały, a nie mógł znaleźć nigdzie odpowiedzi.

U mnie na kursie grupa była bardzo zróżnicowana: były osoby, które tak jak ja pierwszy raz na oczy widziały gąbkę florystyczną, takie, które mają już doświadczenie w pracy w kwiaciarni i chcą otworzyć własną, jak i takie, które zarabiają już we florystyce, ale chcą zdobyć dla siebie papierek. I co najważniejsze, każdy coś z tego kursu wyniósł (i nie mam tu na myśli tylko wiązanek:D).

Gdzie zrobić kurs florystyczny

Najlepiej w swoim mieście. Jest wiele szkół, które zajmują się tylko kursami florystycznymi (odbywają się zarówno w tygodniu, jak i w weekendy – można wybrać dogodny termin), są szkoły, które proponują na przykład roczną naukę florystyki (często są darmowe), ale często w miastach odbywają się także warsztaty jednodniowe np. z robienia dekoracji świątecznych z użyciem kwiatów, czy plecenie wianków itd. Takie warsztaty mogą być ciekawe dla osób, które już podstawową wiedzę z zakresu florystyki mają, a chcą jedynie pogłębiać swoją wiedzę, a także inspirować się innymi i budować swoją kreatywność.

Trzeba też pamiętać, że kurs kursowi nie równy, są takie, gdzie godzin jest 50, 60, albo i 100. Cena kursu też nie jest jednoznaczna – oscyluje w granicach 600-1500 zł w zależności od liczby godzin i miejsca, w którym się odbywa.  Musimy wybrać to, co według nas jest optymalne.

Ja byłam na kursie 60 godzinnym i czuję lekki niedosyt. Jeszcze z takie dwa weekendy bardzo chętnie bym pochodziła. 🙂


Macie jeszcze jakieś pytania dotyczące kursu florystycznego?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)