Igrając z ogniem – recenzja

To moja druga przygoda z twórczością Tess Gerritsen, więc nie mam spektakularnego porównania, jak jej najnowsza książka wypada na tle innych. Wiem natomiast jedno – jest wciągająca, tak samo jak pierwsza, którą miałam okazję czytać.


Igrając z ogniem – recenzja

Kto jeszcze nie zna Tess Gerritsen, a lubi literaturę kryminalną i thrillery, ten nie wie co traci. Tess pisze w taki sposób, że odrazu odrywa Cię od codziennych zajęć i wpadasz kolokwialnie mówiąc jak śliwka w kompot i nie wiesz, kiedy minął Ci cały dzień.

Kiedy musisz przerwać czytanie, rozmyślasz cały czas o książce i próbujesz pisać jej zakończenie. Bez skutku, ponieważ i tak Tess zaskoczy się na końcu, a Ty poczujesz się taki malutki.

Przejdźmy jednak do fabuły. Akcja dzieje się dwutorowo. W czasach współczesnych poznajemy Julię, skrzypaczkę, która w rzymskim antykwariacie znajduje nuty niezwykłego walca. Natomiast w czasach przedwojennych poznajemy Włochy i pewną parę muzyków, którym przyszło żyć w ciężkich czasach. Jakie są powiązania między tymi dwoma światami? Dlaczego córka Julii dostaje ataków furii, kiedy ta zaczyna grać nuty walca? Czy jest jakieś racjonalne wytłumaczenie? Czy główna bohaterka będzie musiała wyruszyć do Wenecji, aby prześledzić historię tych nut?

Książka stawia wiele pytań. Sam pomysł jest nietuzinkowy, ciekawi bohaterowie, akcja dzieje się szybko, nie ma zbędnego przedłużenia, a wszystko co zawarte w książce ma znaczenie. I to podoba mi się u Tress. Początkujący pisarze mają problem z rozwlekaniem wątków, zaczynaniem i niekończeniem, czy poruszaniem kwestii zupełnie nieistotnych. U Gerritsen wszystko ma znaczenie, dlatego podczas czytania należy być czujnym.

Najciekawsze wątki

Trudno wybrać to, co było najciekawsze, ponieważ oba toczące się wątki wciągnęły mnie tak samo. Oba pobudzały we mnie zupełnie skrajne emocje, ale w obu byłam ciekawa zakończenia.

Momentami to nie jest łatwa książka. Trudno czyta się pewne opisy. Nieraz miałam ochotę zamknąć oczy i nie wyobrażać sobie tego, o czym pisze Tess. Zdarzyło się, że do oczu napływały mi łzy.

No cóż, tak już mają wrażliwcy, ze zbyt rozwiniętą empatią.

Książkę tę polecam każdemu, ponieważ to dobry kryminał, mimo że podobno niezbyt typowy, jeżeli chodzi o pióro autorki. Kto ma porównanie, ten pewnie będzie mógł się na ten temat więcej wypowiedzieć.

Ja wiem jedno: WARTO sięgnąć po tę pozycję!

Emocje: 4,5

Język: 5

Pomysł: 4,5

Akcja: 5

 

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)