Gospodarstwa opiekuńcze – sposób na samotność seniorów

Starzejące się społeczeństwo to wyznacznik dzisiejszych czasów. Badania wskazują, że do 2035 r. liczba osób w wieku 65+ wzrośnie o prawie 60%, do ponad 3,4 mln, a ich odsetek w porównaniu z ogólną populacją wzrośnie z obecnych 14% do 22%.

Gospodarstwa opiekuńcze to jeden z projektów, który ma na celu aktywizację osób starszych, a zarazem przeciwdziałanie ich samotności.

A jak to wygląda w praktyce? Miałam okazję to sprawdzić. 🙂


Ludność Polski starzeje się i dzieje się to znacznie szybciej niż w pozostałej części Europy. Jest to spowodowane kilkoma czynnikami: wzrostem średniej długości życia (w ostatnich latach średni wiek Polaków wzrósł o 7 lat), niższym wskaźnikiem urodzeń, a także migracją młodych ludzi. Dlatego dzisiaj tradycyjny model wielopokoleniowej rodziny staje się rzadki także na obszarach wiejskich. Nawet jeżeli dzieci i wnuki nie wyjechały, to i tak nie mają czasu, by zająć się starszą osobą, bo pracują. Skutkuje to tym, że seniorzy zostają bez opieki, przez co dotyka ich dojmująca samotność. 

Nas też starość nie ominie, dlatego warto nagłaśniać ten problem i wspólnie zastanowiać się, jak rozwiązać tę sytuację, by ulżyć seniorom i nie pozostawiać ich samym sobie. Jednym z takich pomysłów, który funkcjonuje od jakiegoś czasu, jest zakładanie gospodarstw opiekuńczych.

Czym są gospodarstwa opiekuńcze, czyj to projekt i jak to wygląda w praktyce – o tym wszystkim opowiem Wam, bo miałam przyjemność być na jednym z takich gospodarstw, zobaczyć, jak to wygląda i porozmawiać zarówno z jego właścicielami, jak i podopiecznymi.



Gospodarstwa opiekuńcze – co to jest?

Opieka w zagrodzie to unijny projekt, zrealizowany przez Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie. Akcja udowadnia, że pielęgnowanie więzi społecznych to podstawa zdrowego społeczeństwa. Pierwsza edycja projektu Zielona opieka obejmowała głównie powiat tucholski, druga nieco się rozszerzyła.

Unia Europejska definiuje współczesne problemy i szuka rozwiązań, które mogą je zwalczać. Szuka innowacyjnych projektów, które mogą zmienić nasze życie na lepsze i właśnie jednym z nich jest założenie gospodarstw opiekuńczych.

W ramach projektu powstało 14 gospodarstw opiekuńczych w województwie kujawsko-pomorskim, które są miejscem świadczenia opieki dziennej dla osób starszych i niesamodzielnych (często są to sąsiedzi i znajomi). Opieka jest zapewniona przez 8 godzin, 5 dni w tygodniu, w grupach 4-8 osobowych, w celu zachowania rodzinnego charakteru.

W ramach projektu rolnicy zdobywają kwalifikacje na opiekunów osób starszych i niesamodzielnych oraz udostępniają swoją infrastrukturę. Seniorzy korzystający z opieki mogą pomagać w drobnych pracach, czy opiekować się zwierzętami. Wspólnie spędzają czas, rehabilitują się, spożywają posiłki, rozmawiają i dzielą się swoimi problemami. Jeden turnus trwa pół roku i pozwala seniorom wyjść z domów, poznać nowych ludzi (którzy notabene mieszkają blisko nich), ale przede wszystkim aktywizuje ich do nowych zadań takich jak warsztaty, czy wspólne wycieczki.

Jeżeli chcecie poczytać więcej formalnych kwestii o tym projekcie, zapraszam Was tutaj.

Przejdźmy jednak do tego, jak to wygląda w praktyce.



Gospodarstwa opiekuńcze – sposób na samotność seniorów

Z przyjemnością odwiedziłam jedno z takich gospodarstw. Wybrałam gospodarstwo we wsi Wenecja, trochę na chybił trafił, sugerując się nazwą. Od samego początku czułam, że to może być ciekawe spotkanie i doświadczenie, ale nie sądziłam, że będzie obfitować w aż taką ilość różnych emocji, jakie spotkały mnie na miejscu.

Do gospodarstwa wybrałam się w przedostatni dzień trwania turnusu. Możecie więc domyślić się, jakie nastroje panowały w domu: nostalgia mieszała się ze wspomnieniami, ale i obawami, co dalej czeka każdego z podopiecznych.

Zostałam bardzo ciepło przyjęta i co ciekawe, poczułam się, jakbym naprawdę weszła do domu rodzinnego. W Wenecji jest 6 podopiecznych (4 kobiety i 2 mężczyzn), a gospodarstwo prowadzi bardzo ciepła pani Kinga wraz ze swoją teściową, która pracuje u niej na zasadzie wolontariatu.

W domu panują pewne zasady, które podopieczni spisali na jednym z comiesięcznych spotkań z psychologiem. Możecie zobaczyć je na zdjęciu poniżej:



W rozmowach z podopiecznymi głośno wybrzmiewał zachwyt nad inicjatywą i tym, że coś takiego mogło przytrafić się właśnie rolnikom z niskimi emeryturami. Seniorzy doceniają fakt, że po prostu ktoś o nich pomyślał i mogli wziąć udział w takim projekcie. Cudownie było widzieć ich uśmiechnięte twarze, które tylko potwierdzały, że mimo początkowych obaw, jak to będzie, po zakończeniu turnusu chcieliby to powtórzyć. 

Osoby objęte programem jednogłośnie stwierdziły, że takich projektów powinno być więcej, a udział w tym półrocznym turnusie będą wspominać bardzo dobrze. Wszyscy czują się sprawniejsi fizycznie, bardziej chce im się żyć, zgromadzili ciekawe doświadczenia, zawarli nowe znajomości, ciekawie spędzili wspólny czas: na wycieczkach, warsztatach, sadzeniu i zbieraniu ziół, robieniu własnoręcznie ozdób świątecznych, wspólnym śpiewaniu. Dom, który wspólnie stworzyli, nazywają swoją nową rodziną. 

Oczywiście nie obyło się też bez prywatnych rozmów, w których seniorzy dzielili się ze mną swoimi problemami i tym, jak samotność doskwierała im na co dzień, zanim wzięli udział w projekcie. Część z tych osób naprawdę ma nieciekawą sytuację rodzinną i lęk o ich dalszy byt po zakończeniu turnusu, przeniósł się też na mnie. Poczułam i zobaczyłam w oczach tych ludzi, jak bardzo nie chcą więcej być samotni i jak poważny jest to problem dla starszych osób. Nawet Ci, którzy mają stały kontakt z dziećmi i wnukami, czują się samotni.

Dlatego wizyta w tym miejscu tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że osoby starsze naprawdę nie mają dużych wymagań – po prostu potrzebują towarzystwa i wzajemnej motywacji do różnego rodzaju działań.

A ten projekt im to zapewnił.



Gospodarstwa opiekuńcze – nad czym trzeba popracować

Podopieczni żałują jednak, że trwało to tak krótko i nie mogą wziąć udziału w kolejnych turnusach oraz, że zabrakło możliwości transportu do Wenecji i z powrotem.

Program może stać się szansą na lepsze jakościowo życie, szczególnie dla osób, które nie mają rodziny, opieki ani pieniędzy. Mimo że kilkoro podopiecznych w trakcie trwania turnusu bardzo rozkwitło, teraz muszą wrócić do swoich domów, gdzie nie mają nikogo. Zarówno opiekunowie, jak i podopieczni martwią się o te osoby najbardziej.

Jedną z takich przesympatycznych osób jest pan Jan, którego historię miałam okazję poznać bliżej. Pan Jan jest osobą samotną. Do gospodarstwa w Wenecji trafił dzięki MOPS-owi w Żninie, który skierował go właśnie do pani Kingi. Pan Jan jest po udarze i kiedy trafił do gospodarstwa, miał trudności w mówieniu do tego stopnia, że nie można było go zrozumieć. Podczas pobytu jego stan bardzo się poprawił. 

Ja miałam okazję poznać tego przesympatycznego Pana w przedostatnim dniu turnusu. Pan Jan uśmiechał się i nawet żartował, mówiąc, że jest pełen energii i mógłby przeżyć kolejne 70 lat! 

Wszyscy beneficjenci programu zgodnie twierdzą, że to magia bycia w grupie i zawarcia nowych relacji międzyludzkich tak pozytywnie wpłynęła na pana Jana. 



Gospodarstwa opiekuńcze rozwiązaniem dla starzejącego się społeczeństwa?

Zapytałam seniorów, czy odpowiada im forma, w jakiej funkcjonują gospodarstwa opiekuńcze. Czy może woleliby, żeby na przykład nadal była to opieka w małej grupie, ale całodobowa, a nie tylko 8 h dziennie. Wiecie, jaka była ich odpowiedź? Tak jak jest, jest idealnie.

Podopieczni cieszą się, że mają swój dom, swoje miejsce na ziemi, do którego mogą wrócić, a jednocześnie drugi nieformalny dom, gdzie mogą spędzić miło czas w towarzystwie innych osób, przez co nie czują się samotni i wykluczeni. 

Ta odpowiedź pokazała jedną ważną rzecz.

Gospodarstwa opiekuńcze to pomysł, który odpowiada seniorom i sprawdza się w praktyce. Jeśli zapytalibyśmy w Domu Pomocy Społecznej czy seniorom żyje się tak dobrze – nie sądzę, by odpowiedzi były tak radosne, jak właśnie w gospodarstwie opiekuńczym.

Co daje jasny sygnał, że warto ten pomysł dopracowywać i rozpowszechniać na kolejne województwa.



Szczęśliwy senior = szczęśliwe społeczeństwo

Z gospodarstwa w Wenecji wyszłam z pełną głową. Co innego czytać badania, oglądać coś w telewizji, a co innego usiąść przy stole z grupą seniorów i po prostu po ludzku, przy herbacie, wysłuchać ich bolączek.

Zrozumiałam, że nie tylko osoby starsze od których odwróciła się rodzina są samotne. Odosobnieni są także ci, którzy mają wsparcie rodziny, ale całe dnie spędzają w domu, bez towarzystwa.

Seniorzy są cudownym przykładem tego, że człowiek potrzebuję do szczęścia tylko drugiego człowieka. Jego obecności, rozmowy, wspólnie spędzonego czasu. Dlaczego dziadek zawsze tak cieszy się na Twój widok? Dlaczego babcia stoi cały dzień w kuchni, żeby Cię dobrze ugościć? Dla nich te spotkania są naprawdę ważne.

Więc może pora ich odwiedzić?

 

Wpis powstał w ramach kampanii InvestEU, prowadzonej przez Komisję Europejską

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)