dawanie i branie

Dlaczego tak mało ludzi daje, nie chcąc nic w zamian?

Dawanie jest piękne, prawda? Wielu ludzi nawet woli dawać niż brać.

Ale czy każde dawanie musi wiązać się z czymś w zamian?


Są takie sytuacje w życiu, kiedy na zasadzie współpracy dzielimy się jakimś swoim zasobem z kimś innym. Ja daję coś Tobie, a Ty w zamian dajesz coś mi. I wszyscy są zadowoleni.

Jednak czy zawsze to tak działa? No nie zawsze! Jest wiele sytuacji, kiedy dajemy coś, nie oczekując nic w zamian. Kiedy najczęściej? Dając coś komuś w prezencie z okazji urodzin/imienin, czy innych świąt.

Ale czy potrafimy dawać obcym nam ludziom, nie licząc na nic w zamian? Niestety coraz rzadziej.

Problem w akcji Klasyka Dla Smyka.

Pracując wraz z Radkiem przy akcji Klasyka Dla Smyka, w pewnym momencie natrafiliśmy na mur.

Jak wiecie, książki były dostarczane na akcję dzięki naszym Ambasadorom, ale i wydawnictwom, księgarniom i prywatnym autorom książek. Często im większa marka, tym większy był problem i tym większe oczekiwania w stosunku do nas – blogerów. A bo link musi kierować do takiej, a nie innej strony, a bo oprócz linku musi być logo księgarni itd. Były nawet specjalne życzenia: osobiste podziękowania na piśmie dla księgarni.

Ponieważ jak to mówią, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, spełnialiśmy (prawie) każde życzenia. Zależało nam na dzieciach. Robiliśmy to dla nich, bo chcieliśmy, aby dostawały jak najwięcej książeczek.

Niesmak czasem pozostawał, ale zaciskało się zęby i robiło dalej. To jednak nie było najgorsze.

Większym naszym problemem było to, że w pewnym momencie zabrakło chętnych placówek do tego, aby otrzymać od nas książki. Nie wiedzieliśmy, z czego to wynika. Domy Dziecka po prostu nie odpisywały na nasze wiadomości. 

Czasem zdarzało się, że Dyrekcja nie chciała przyjąć książek pod pozorem Mamy świetnie wyposażoną biblioteczkę, czy Komuś innemu przydadzą się bardziej – i ok. To drugie wytłumaczenie szczególnie do mnie przemawiało.

Jednak w pewnym momencie (po rozmowie z jedną z Dyrektorek placówki opiekuńczo-wychowawczej) zorientowaliśmy się, że problem leży gdzie indziej.

Wszyscy myśleli, że będziemy oczekiwać czegoś w zamian…

Dlaczego tak mało ludzi daje, nie chcąc nic w zamian?

Okazało się, że trudno jest im uwierzyć, że damy im nowe książki i to wszystko. Tak po prostu z dobroci serca. Jedna z Dyrektorek powiedziała:

Nikt nam nie daje nic, tak po prostu. Jeżeli coś dostajemy, to zawsze ktoś oczekuje czegoś w zamian. Nie zdarzają się inne sytuacje.

Doznałam szoku. Byłam pewna, że dając coś potrzebującym, oczywiste jest, że nie chcemy nic w zamian. Niestety. Okazało się, że to nie jest oczywiste.

Przy ostatnim rozdaniu wysyłałam maile do Domów Dziecka z wyraźnym zaznaczeniem, że jest to darowizna i niczego nie oczekujemy w zamian. Pisałam, że jedyne, o co prosimy to odpowiedź zwrotna czy wyrażają zgodę na przesyłkę. Od każdej placówki dostałam odpowiedź, a 90% wyraziło z chęcią zgodę.

Co jest z nami nie tak?

I tu pojawia się pytanie: co jest z nami nie tak? Czy każdy przypływ naszej dobroci, czasu i energii włożonej w pomoc innym, musi być nagradzany? Czy już naprawdę nie robimy nic dla innych obcych, tak po prostu? Bo możemy. Bo stać nas na to, bo mamy możliwości, chęci, zapał, czas…

Czy zawsze musimy oczekiwać czegoś w zamian?

Kolejny raz polskie społeczeństwo mnie zawiodło. Kolejny raz okazało się, że jesteśmy egocentrykami, którzy szukają każdej możliwej okazji, aby się wybić, albo zarobić.

Kolejny raz dobitnie przekonałam się o tym, że pomoc słabszym/biedniejszym rozpatrujemy w kategorii dobrego PR, który wokół siebie nakręcamy. W stylu: pomogę im, ale niech świat się dowie, że pomagam tej fundacji, że jestem darczyńcą. Niech wszyscy wiedzą, jakie mam dobre serce.

Nie mówię, że zawsze trzeba być anonimowym. W końcu robiąc publicznie dobro, zachęcamy tym samym do działania innych – przecież to moja dewiza blogowa.

Jednak  zdecydowanie za często najpierw myślimy o tym, czy opłaca nam się komuś pomóc, a dopiero potem o tym, jak pomóc i komu pomóc. 

W smutnych czasach przyszło nam żyć.

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)