zaloba

Zgoda na nieobecność.

Trudny okres ostatnio w moim życiu to i tematy bliższe sercu, mocniejsze, z emocją w tle.


Żałobę, każdy powinien nosić po swojemu. Jednak sam termin żałoba ma dwa znaczenia. Z jednej strony mamy żałobę uzewnętrznioną, którą pokazujemy. Ma ona na celu uświadomić innych, że zmagamy się ze stratą bliskiej osoby. A z drugiej strony mamy żałobę, którą przeżywamy wewnętrznie. Kiedyś trzeba było przez określony czas nosić tylko czarne ubrania (rok albo pół roku) i w złym świetle była publiczna radość, czy okazywanie szczęścia. Trzeba było okazywać smutek i przyjmować wdzięcznie współczucie. Dziś powoli odchodzimy od tego. Mimo tradycji coraz więcej osób nie chce uzewnętrzniać swojej żałoby. I ja to rozumiem. Mam tak samo.

Pamiętam, jak zmarł mój tata. Nie byłam w stanie nosić czarnych ubrań, ponieważ jeszcze bardziej mnie to dołowało. Wystarczająco cierpiałam w środku, sama strata była zbyt bolesna, żeby jeszcze emanować nią na zewnątrz. Nie potrzebowałam ludzkich spojrzeń i współczucia.

Więc zdecydowanie jestem propagatorką przechodzenia żałoby według własnego sumienia – wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Dlatego też nigdy nie oceniam tego, jak ktoś zachowuje się po śmierci bliskiej osoby. Każdy zachowuje się tak, jak czuje/jak może/jak uważa. To zbyt wrażliwa kwestia, aby cokolwiek narzucać.

Okres żałoby ma też to do siebie, że następuje moment pożegnania się z rzeczami osoby zmarłej. Zazwyczaj rzeczy osobiste zmarłego są rozdawane po rodzinie, znajomych, dla biednych, albo po prostu wyrzucane. Według uznania. Niektórzy robią to zaraz po pogrzebie, inni odczekują kilka miesięcy, albo rok.

Co jednak w sytuacji, kiedy nie możemy pogodzić się ze stratą i mimo przysłowiowego roku żałoby, w którym jest miejsce na Zaprzeczenie, Gniew, Targowanie, Depresję i Akceptację – nie potrafimy pozbyć się rzeczy osoby zmarłej?

Zgoda na nieobecność

Wiele osób wyrzucenie rzeczy materialnych wiąże z pozbyciem się tej osoby ze swojego życia. Niepotrzebnie.

Czy faktycznie oczyszczenie przestrzeni po osobie zmarłej to zgoda na nieobecność? I tak, i nie.

Dlaczego tak?

Pozbywając się rzeczy po zmarłym, usuwamy wszystkie materialne kwestie związane z tą osobą. Nie będziemy mogli już przeglądać tych rzeczy, wąchać ich, ani z ich pomocą wspominać zmarłego. Jest to ważny moment, w którym godzimy się na materialne opuszczenie domu przez bliską nam osobę. Na jej nieobecność – w szafie, w komodzie, w łóżku, w szufladach. Rozpoczynamy nowy etap, bo już wiemy, że te rzeczy nic nie zmienią.

Dlaczego nie?

To tylko rzeczy materialne. Obecność koszuli bliskiej nam osoby czy jej brak nie zmieni naszego podejścia, naszej miłości i tęsknoty. Nie jest to więc zgoda na nieobecność sama w sobie. Jest to zgoda na rozpoczęcie nowego etapu żałoby. Akceptacji. A zmarła osoba przecież cały czas jest obecna – w naszych sercach. I to się liczy najbardziej.

Często jednak mimo roku żałoby, a nawet dwóch niektórzy nie są gotowi na pożegnanie się z rzeczami zmarłego. Co w takiej sytuacji?

Niestety, jeżeli sami nie możemy sobie poradzić ze stratą, powinniśmy udać się po pomoc – do specjalisty. Półtora roku – tyle mniej więcej powinna trwać żałoba, aż do momentu akceptacji. Oczywiście każdy przypadek jest indywidualny i tak powinno się go rozpatrywać. Jednakże najczęściej jeżeli żałoba trwa dłużej, stosunkowo za długo, należy prosić o pomoc. Nie wstydzić się! Prosić.


Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)