czarny piatek

Black Friday.

Czyli jak nisko można upaść.


Tak. To prawda, że rynek w szczególności amerykański generuje podczas Czarnego Piątku wielomiliardowe obroty. Tak. To prawda, że można kupić artykuły w dużo atrakcyjniejszych cenach. Tylko czy warto stracić resztki godności podczas tego dnia?

Black Friday

Tak nazywany jest pierwszy piątek po dniu dziękczynienia. Oczywiście tą nazwę wymyślili Amerykanie. Bo gdzie indziej na świecie można szukać pierwowzoru tego prawie święta. Prawie, bo niestety część ludzi musi obsługiwać ten cyrk.

Jak powszechnie wiadomo Amerykanie lubią kupować i nigdy się z tym nie kryją. Raczej nie trzymają zbyt wielu produktów w lodówce, a za każdym razem gdy chce im się pić, jadą do najbliższego sklepu po puszkę coli. Nie wliczają się w to oczywiście sytuacje, kiedy szykują się na tornado albo inwazje UFO. Wtedy ich spiżarnie pękają w szwach, a sklepowe półki pustoszeją.

Jedzenie zazwyczaj kupuje się gotowe. Popsuty sprzęt elektroniczny wymienia się na nowy, a stary ląduje w koszu. Rynek wtórny jest raczej mocno ograniczony. Umówmy się, stać ich na to. Najnowszy iPhone kosztuje u nich 500$. Przy minimalnym wynagrodzeniu 8,5 $/h daje to około 1360 $/miesięcznie. Jednak to wynagrodzenie jest zawężone tylko do kilku podstawowych zawodów, a taki delikwent zarabia w/w kwotę tylko na początku swojej kariery. Wiekszość ludzi zarabia tam dużo więcej.

Nie to co u nas.

U nas w Polsce na najnowszego iPhone’a przy minimalnym wynagrodzeniu trzeba by było pracować trzy miesiące. Oczywiście nie jedząc, nie pijąc i mieszkając pod mostem. No dobra, więc skoro zarabiają całkiem nieźle i stać ich raczej na większość elektronicznych dóbr, to skąd ten szał?

Człowiek to zwierze. Zamknięte w szklanym budynku i odwalające swoje 8h dzień w dzień. Wszystkie frustracje, albo chowa w sobie albo idzie z pistoletem do najbliższej szkoły i się „wyładowuje”. Ok., ok. tych akurat jest całe szczęście dużo mniej. Jednak spójrzmy. Black Friday to idealne dzień, w którym można wyżyć się bez większych konsekwencji. Nie ważne ile masz lat, nie ważne jakiej płci jesteś, nie ważne jakiego koloru masz skórę. Tam po prostu możesz toczyć regularną bitwę. Nie zważając na nic. Możesz tratować ludzi w drzwiach, walić w ryj i opluwać.

Scenariusz zazwyczaj jest taki sam.

Najpierw wszyscy rzucają się na telewizory. W tej sytuacji cuda się zdarzają. Dziadek, który ledwo doszedł o kulach do marketu, nagle po otwarciu drzwi wybiega z pole position w tempie którego Usain Bolt może mu tylko pozazdrościć. Dwie kule zamienia na dwie 50 calowe plazmy, które bez problemu trzyma pod pachami.

Zaraz za nim grupka młodzieńców, którym spodnie aktualnie zsunęły się z bioder i świecą gołymi tyłkami podczas walki o pozostałe dobra. Dobrze, więc dotarliśmy do miejsca gdzie zostaje ostatnia sztuka. To mój ulubiony moment. Jeden telewizor= czterdziestu chętnych. Panie kochany! Ani Hulk, ani jego koledzy z Avengersów nie mają szans w tej bitwie. Całe szczęście energii ,aby dotrwać do końca wystarcza nielicznym.

Osobiście uważam, że telewizor po którym skakało 40 osób lekko traci na wartości w fazie końcowej przedsięwzięcia, ale nie jestem tu od tego żeby wygłaszać opinie na temat jakości sprzętu, więc wróćmy do tematu.

Teraz mamy jedno pudełko i dwie osoby. Szarpią się to w jedną, to w drugą stronę. Stroszą ogony, pokazują zęby, wyzywają, przepychają, sprawdzają które w stadzie jest słabsze. No i w końcu któreś odpuszcza. Jest zwycięzca! Zwycięzca, który wyrwał raczej porządnie uszkodzony sprzęt, ale to nie o to tu chodzi. On wygrał. On był w tym sklepie i wyrwał coś z promocji. To on będzie bohaterem w swoim domu. To on będzie mógł o tym opowiadać znajomym podczas każdego grilla.

Całoroczna złość została uwolniona. Uśmiech ludzi wychodzących z łupem jest bezcenny.

To mi się z czymś kojarzy…

Oglądaliście kiedyś film o nazwie „Noc Oczyszczenia”? Dokładnie na tym samym to polega. Raz w roku przez jedną noc, nie obowiązują żadne prawa. Można kraść, zabijać, gwałcić i palić. Bieda temu kto nie znajduje się aktualnie w szczelnym schronie bez klamek od zewnątrz. Następnego dnia rano wszystko wraca do normy, oczywiście prócz stanu populacji danego miasta, który diametralnie się zmniejsza, a wskaźnik przestępstw spada praktycznie do zera.

W czarnym piątku nie chodzi o pieniądze, czarny piątek to dzień w którym można bezkarnie wyładować swoje emocje.

Europa od niedawna próbuje nadgonić ten trend zza wielkiej wody, lecz nie jest to jeszcze ta skala, ani ta mentalność. Dzięki sieci sklepów Biedronka, możemy raz na jakiś czas obejrzeć podobne obrazki z wielkich otwarć nowych marketów. Z tym, że głównymi bohaterami są tam zazwyczaj emeryci, którzy rzeczywiście mogą sobie pozwolić, aby w końcu wymienić stary sprzęt na nowy w korzystnej cenie. Bo tylko wtedy ich na to stać.

A Wy lubicie brać udział w takich przedsięwzięciach, czy wolicie jednym kliknięciem zamówić to czego potrzebujecie z dostawą pod drzwi? Nie uwłaczając swojej godności?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)