5 rzeczy, których nauczyła mnie szkoła średnia

Niektórzy z nas, w swoim życiu ukończyli kilka szkół. Pewien procent z nas kilka szkół więcej, a jeszcze inny kilka szkół mniej. Jednakże większość z nas, miała okazję kształcić się w szkole średniej. I to jest dopiero wspomnień czas.


Wiecie, każde nasze życiowe doświadczenia czegoś uczą. Praca, podróże, ale przede wszystkim szkoła. Szkoła uczy nie tylko przedmiotów ścisłych i humanistycznych, jak się oficjalnie mówi i wydaje.

Szkoła uczy PRZEDE WSZYSTKIM życia.

5 rzeczy, których nauczyła mnie szkoła średnia:

  1. Lepiej się nie odzywać, niż palnąć głupotę- nauczyciel zadaje pytanie. Jesteś prawie pewny, że znasz odpowiedź. Wychylić się, czy nie wychylić. Cholera, tydzień temu się wychyliłeś i do dziś żałujesz. Tak samo jak teraz, myślałeś, że znasz odpowiedź. Ale niestety, pudło. Nauczycielka spojrzała na Ciebie jak na debila, a cała klasa w śmiech. Okazało się, że I wojna światowa nie zaczęła się w 1939, tylko w 1914 roku. Wiedziałeś, że gdzieś Ci świta, ale tym razem się pomyliłeś. Od tamtej pory jesteś klasowym błaznem, bo “jak możesz tego nie wiedzieć!”. No to nie, chyba się nie odezwiesz. Zresztą i tak już za późno. Ta, Anka kujonka, już podała Twoją odpowiedź. Poprawną odpowiedź. Teraz wszyscy na nią patrzą, jakby co najmniej odkryła lek na raka. Jezu, jak wiele zależy od losu i szczęścia. Przecież tym razem mogłeś to być Ty. Ale nie byłeś i już nie będziesz. A za kilka lat na studiach, wykładowcy będą się dziwić, dlaczego nikt nie chce zabrać głosu na zajęciach…
  2. Ostatnia ławka, wbrew pozorom nie jest najbezpieczniejsza- jak dopiero zaczynasz szkołę średnią, to jeszcze tego nie wiesz. Wydaje Ci się, że jak zajmiesz jedną z ostatnich ławek, to będziesz wręcz niewidzialny. Figa z makiem. To właśnie ostatnie ławki są pod największym nadzorem nauczycieli. Szczególnie na kartkówkach, sprawdzianach i testach! Wiesz dlaczego? Bo tylko tam chcą siadać takie niewychowane nieuki jak Ty! 😉 Piąteczka, przyjacielu! 😉 I pamiętaj. Z pierwszych ławek też się nieźle ściąga, kiedy to nauczyciel temperuje wzrokiem tych z tyłu.
  3. Bycie dziewczyną ma swoje plusy- pociągnijmy temat ściągania nieco dalej (Boże! Jakie to dwuznaczne.). Nigdy nie zapomnę, jak chłopaki nam zazdrościli tego, że my, dziewczyny możemy nosić spódniczki! Nie, nie chodziłam do szkoły dla społecznych wyrzutków ani tych, co mają problem z określeniem własnej tożsamości. To był klasyczny ogólniak, tak gwoli ścisłości. Ale pod spódniczkami miałyśmy broń nie do odkrycia. Ściągi. Pod rajstopami, na rajstopach- nieważne. Przed egzaminem szło się do łazienki i kleiło się te ściągi pod spódniczką. Wyobrażacie sobie nauczyciela, który pyta: “A co Ty masz tam pod tą spódnicą moja droga?” Także Drodzy Nauczyciele! To, że dziewczyny zakładają spódniczki na kartkówki i egzaminy, wcale nie oznacza, że chcą Was uwieść i zwrócić na siebie uwagę. Wręcz przeciwnie! 😉
  4. Szczerość popłaca- dotyczy to oczywiście nauczycieli, którzy mają poukładany w głowie system wartości. Raz jeden, rodzice kupili mi nowy telefon. Oczywiście zabrałam go do szkoły, żeby się pochwalić tym nieukom z klasy. I na zajęciach geografii coś zapikało w okolicy mojej ławki. Szczerze- nie myślałam, że to mój telefon. Zawsze pamiętałam, żeby wyłączać dźwięk przed wejściem do szkoły. Nie tylko przed lekcją geografii, której to wykładowca posiada fobię na punkcie dzwoniących telefonów podczas zajęć. Za mną w ostatnich ławkach siedzieli Ci spod ciemnej gwiazdy, więc od razu nauczyciel z furią do nich! (Mówiłam już, że nie warto siadać w ostatnich ławkach?). Oni na to, że to nie oni. Myślę: O fuck! To chyba mój! Afera zdążyła rozkręcić się na 150 fajerwerków, a nikt nie chciał się przyznać. Nauczyciel nie odpuścił. Z minuty, na minutę było coraz gorzej. Ale w końcu pękłam. Powiedziałam, że to ja. Wszyscy w szok, nauczyciel mi nie wierzył. Udowodniłam, pokazując nowy telefon, którego jeszcze nie do końca umiałam obsługiwać i chyba mimo szczerych prób się nie wyciszył. Belfer był wściekły. Dostałam karę, której do końca życia nie zapomnę i przez którą moje życie towarzyskie umarło na kilka tygodni. Ale nie żałuję. Po lekcjach przeprosiłam go jeszcze raz i dzięki temu uratowałam klasę i siebie. Po jakimś czasie jak emocje opadły, żyliśmy w zgodzie i rozstaliśmy się w dobrych relacjach. Dziś jestem dumna ze swojej odwagi.
  5. Udzielanie się jest fajne- w szkole średniej zapisałam się do teatru szkolnego. Raz na dwa tygodnie spotykaliśmy się po zajęciach, aby ćwiczyć rolę. Niestety nie było wielu chętnych, więc zajęcia odbywały się coraz rzadziej, aż w końcu regularnie spotykaliśmy się tylko przed wystawianiem danej sztuki. Chyba nie muszę mówić, że większość była zmuszona uczestniczyć w przedstawieniu?:D Ale nie ja. Ja to uwielbiałam. Uwielbiałam to do tego stopnia, że występowałam nie tylko w szkolnym teatrze, ale też podczas każdego święta (czy to nauczycielskie, kościelne, narodowe) brałam udział w przedstawieniach i przemawiałam. Czasem to były wiersze, czasem jakieś krótkie przemowy. Za każdym razem zżerał mnie stres, ale i za każdym razem, kiedy było już PO WSZYSTKIM, byłam bardzo szczęśliwa. Dziś wiem, że to doświadczenie wiele mnie nauczyło i jeżeli macie taką możliwość to udzielajcie się jak najwięcej!

 

A Was czego nauczyła szkoła średnia? Macie jakieś szczególne wspomnienia?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)