człowieczeństwo

Co się stało z naszą empatią?!

Jestem przerażona tym, co ostatnio dzieje się na świecie. Tym, co ludzie reprezentują sobą i swoim zachowaniem.


Coraz częściej słyszę o sytuacjach, które mrożą krew w moich żyłach i powodują dreszcze na skórze. Jedna sytuacja popycha drugą, a my jesteśmy gdzieś obok. Niezainteresowani, zdystansowani, zamknięci w sobie. W sytuacjach, gdzie nie zawsze wszystko da się wytłumaczyć lękiem i strachem.

 

Co się stało z naszą empatią?!

Sytuacja, która miała miejsce kilka dni temu: w jednym z polskich miast około godziny szóstej rano spora grupa ludzi czeka na przystanku. W pewnym momencie obok przystanku przechodzą dwie dziewczyny i chłopak. Jedna z dziewczyn uderza Pana stojącego na przystanku w tył głowy. Facet upada na twarz, przestępcy odchodzą, nikt nie reaguje. Śmierć na miejscu.

Wiecie, co w tym wszystkim jest najgorsze? Reakcja ludzi, a raczej jej brak.

Na przystanku stało kilkanaście osób. Nikt nie podszedł do leżącego mężczyzny, sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Nikt nie zareagował, nawet jak przestępcy już dawno odeszli. Po prostu zostawili tego człowieka samemu sobie. Wszystko jest nagrane na kamerach, ponieważ wydarzyło się to w centrum miasta, gdzie był monitoring. Niestety ochroniarz, który tego dnia pracował na kamerach, najprawdopodobniej spał, ponieważ również nie zawiadomił odpowiednich służb. Brak szybkiej reakcji mógł spowodować śmierć tego człowieka. Według mnie wszystkie osoby będące wtedy na przystanku, powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej za brak jakiejkolwiek reakcji. 

Druga sytuacja: dwóch chłopców kopie trzeciego leżącego chłopca. Wszyscy w wieku około 12-14 lat. Dzieje się to przy ulicy, obok przystanku tramwajowego. I znów ogrom ludzi na przystanku i nikt nie reaguje. Obok kopanego chłopca przechodzą rodzice z dzieckiem (w podobnym wieku!) i nie reagują. Przechodzą obok jak gdyby nigdy nic. Jak to jest możliwe?! Dorośli ludzie boją się dwójki dzieciaków? Nie wierzę!

Dla mnie jest to jednoznaczny przykład zbiorowej znieczulicy. Skoro młodzi rodzice, mający syna w podobnym wieku do tego kopanego chłopca, nie są w stanie zareagować: po pierwsze dają przykład swojemu synowi, że takie zachowanie na środku ulicy jest w porządku, a po drugie reprezentują brak empatii.

Co to wszystko o nas mówi?

 

Zagubiliśmy gdzieś swoje człowieczeństwo…

Powiedzieć, że staliśmy się zwierzętami, to jakby obrazić wszystkie możliwe populacje zwierząt. Nawet one stają w obronie swojego gatunku.

Staliśmy się bezuczuciowymi robotami, którym zależy na własnym dobru i własnym spokoju. Coraz mniej jest w nas empatii i takiego poczucia społecznego obowiązku. Coraz rzadziej bezinteresownie pomagamy, czy chodzi tylko o wniesienie starszej sąsiadce zakupów na trzecie piętro, czy o wezwanie pogotowia, kiedy bezbronny człowiek został uderzony na środku ulicy i leży nieruchomo.

Wiele mówi się o tym, że paraliżuje nas strach. Boimy się zareagować, bo boimy się, że sami na tym ucierpimy, albo stracimy życie. Jednak te dwie sytuacje pokazują, że nie o tego rodzaju obawy tu chodzi. Czy dorosła osoba może się bać 12-letniego dziecka bez żadnej broni w ręku? Czy sytuacje z przystanku, gdzie Pan został uderzony, można tłumaczyć lękiem? Przed kim? Ci, którzy zaatakowali, już dawno zniknęli za rogiem.


Nie stajemy w obronie zwierząt, sąsiadów, znajomych, nawet dzieci…

Czym my się staliśmy? Do czego to zmierza? Każdy akt wandalizmu, czy przemocy jest dla nas niewidoczny i niewygodny. Wolimy odwrócić wzrok w drugą stronę i powiedzieć sobie w duchu: nikt nie reaguje, dlaczego więc ja mam reagować?

Wydaje nam się, że obowiązuje tutaj grupowa odpowiedzialność. Na pierwszy rzut oka tak, ale to każdy z nas samodzielnie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności i wtedy usprawiedliwienie: ale przecież inni też nie zareagowali, nikogo nie będzie interesować. Dlaczego Ty nie zareagowałeś?! Czy jesteś jeszcze człowiekiem?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)

  • Pepe Reina

    „Dlaczego Ty nie zareagowałeś?! Czy jesteś jeszcze człowiekiem?” zaraz, zaraz, przecież to nic innego jak właśnie ludzkie, społeczne zachowanie. Nie za bardzo rozumiem o czym mowa w tym wpisie :/

  • Mnie to wszystko przeraża, bo chociaż mam małe dzieci to już myślę o tym, dokąd zmierzają czasy i co będzie za te 5, 10 lat? Daleko nie muszę szukać, jeśli chodzi o przykłady znieczulicy – moja szwagierka miała atak astmy na przystanku, osunęła się na ziemię i zaczęła dusić – wokół mnóstwo ludzi – i też nikt nie podszedł i nie zapytał chociaż, czy wezwać pogotowie. Rozumiem, ludzie się boją bo zapewne nie potrafią udzielać pierwszej pomocy. Ale chociaż wykonać telefon na pogotowie czy policję? Tyle chyba każdy dorosły umie, skoro nawet 2-3 latki potrafią zadzwonić..

    • No nie, dla mnie to nigdy nie będzie zrozumiałe, jak w takiej sytuacji nie pomóc… nie wiem. ;/

  • Karolina Hajdysz

    Absolutnie ludzie zapomnieli co to empatia. Myślą tylko o sobie, gdzieś się spieszą i widzą tylko czubek własnego nosa. Powraca prawo bogatszego i silniejszego. Na każdym kroku inni pokazują że są lepsi, bogatsi, mają większe prawa…wystarczy spojrzeć na kolejki w sklepach, albo wyjechać autem na miasto, albo po prostu wyjść na spacer po okolicy. Dzieciaki i młodzież – dla nich priorytetem jest siła, pieniądz, najnowsze telefony. Widziałam to wyraźnie w jednej ze szkół podstawowych w których pomagałam pracując w bibliotece. Musimy zacząć reagować…w końcu to my kształtujemy świat i nasze życie.

  • Przypadkiem wpadłem na ten wpis, troszkę przykrych rzeczy mnie spotkało w ostatnich latach i niestety nie wcinając się w szczegóły napisze że osobiście mam duże obawy jak za kilkanaście lat będzie wyglądała nasza rzeczywistość. Szkoda że ludzie pokroju dziadków ludzi żyjących przed i w trakcie wojny tak szybko odchodzą bo są bezcennym źródłem z którego nie zawsze odpowiednio czerpiemy i często za późno to do nas dochodzi.

    • Masz rację. Zgadzam się z Tobą i też boję się tego, w którym kierunku zmierzamy i jak świat będzie wyglądał za 20 lat…

      • Za 20 lat świat będzie wirtualny 😉 oczywiście jestem pasjonatem nowinek technicznych itp wielokrotnie to podkreślam również na blogu, ale jako 31 letni facet nie jestem trendy bo rodzina przyjaźń jest dla mnie istotna 😉

  • Stachura miał rację – „Ludzi coraz więcej, a człowieka coraz mniej.”

  • to jest straszne! 🙁
    ostatnio prawie dostałam w zęby od kolesia, który stał pod galerią handlową i katował psa. Podeszłam i zapytałam czy nie odda mi tego psa, bo widzę, że chyba go nie chce i żeby go nie bił. Mężczyzna rzucił się na mnie ;/ , co też jakoś umknęło ludziom…

    • Masakra;/, ale dobrze, że miałaś odwagę zareagować. W takich ludziach jak Ty, jest nadzieja. :*

  • Matko jedyna, aż wierzyć się nie chce… Nie wiem jak ty, ale osobiście mam wrażenie, że niestety media w pewnym sensie przyczyniają się do tej znieczulicy. Nie chcę tu nikogo usprawiedliwiać, ale skoro włączasz TV, a tam słyszysz w większości o tym, że ktoś może cię rąbnąć maczetą…
    Sama zauważyłam, że odkąd nie mam TV jestem mniej spięta niż wcześniej. Co nie zmienia faktu, że nie ogarniam zachowania ludzi stojących obok, którzy udają, że nic nie widzą. Zdarza się, że jeszcze cię opierdzielą, że się wychylasz, bo wtedy oni powinni też zareagować. Paranoja jakaś.

    • Paranoja, dokładnie. Ja raczej już też nie oglądam tego, co serwuje telewizja, ale jak widać nie muszę. Innymi kanałami docierają do mnie takie informacje…więc nie da się od tego odciąć całkowicie.

  • Niestety… niestety, muszę przyznać Ci rację… Wiele osób zamyka się jakby w swojej bezpiecznej bańce i jest ślepa na resztę świata. Nie jest w stanie dostrzec cierpienia innych, a co dopiero wyciągnąć pomocną rękę.

  • Przerażające! Smutne jest to, że taką znieczulicę na drugiego człowieka zauważam w większości w Polsce. We Włoszech czy w USA ludzie pomogą, zapytają czy wszystko ok, a jak trzeba to i zaangażują większą ilość osób. U nas nic nikogo nie obchodzi. Nie wiem, czy ludzie się boją, są zmęczeni, chcą mieć święty spokój czy może brak im odwagi w wyjściu przed szereg. Jesteśmy częścią społeczeństwa i powinniśmy uczestniczyć w jego życiu, a nie stać z boku i obserwować!

  • Niestety, ludzie teraz są bardzo zapatrzeni w swoje własne sprawy, jakby miel klapki na oczach i tyko swój czubek nosa przed sobą. Choć na szczęście zdarzają się także wyjątki, mój znajomy ostatnio uratował płonącego bezdomnego.

  • Nie rozumiem takiego zachowania i nigdy nie zrozumiem. Ja go nie chcę zrozumieć! Dla mnie to brak człowieczeństwa. Ludzie, którzy przechodzą obojętnie nad cierpieniem innego człowieka nie powinni się nazywać ludźmi. Człowiek to istota, która czuje, która kocha. A te osobniki z obu opisanych przez Ciebie sytuacji chyba tego uczucia nie znają…

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja już sama nie wiem, czy bardziej wynika to właśnie ze znieczulicy – czy raczej po prostu ze strachu, że i nam może przydarzyć się coś złego po włączeniu się w taką sytuację/bójkę/przepychankę. Ale uważam, że zawsze można i trzeba w jakiś sposób zareagować – nawet jeśli nie bezpośrednio i osobiście, to przynajmniej zadzwonić po stosowne służby, które powinny się takimi sprawami zajmować (choć ich skuteczność też bywa ostatnimi czasy coraz bardziej dyskusyjna…)

    • Oczywiście, że tak. Jakakolwiek reakcja w takim przypadku jest na wagę złota – nawet jeden zwykły telefon…

  • Ten 12 latek może mieć w kieszeni nóż i Ty ponieważ miałeś jakąś reakcje, możesz stracić życie, to tak na marginesie. Ale co chciałam powiedzieć, a już wiem, reaguje, może nie podchodzę, do zbrodniarzy, bo tak jak napisałam noże i te sprawy, ale dzwonię po policję, pogotowie, jeśli ktoś jest poszkodowany, też podchodzę do tej osoby i udzielam pomocy, ale nigdy prze nigdy nie pcham się w młyn. Czy jestem nie empatyczna? Nie, po prostu mam dziecko, drugie w drodze, męża i dom. Pomagam na swój sposób.

  • Myślę, że dziś tak często jesteśmy bombardowani tego typu obrazami (internet, telewizja), że to jest przyczyną takiej znieczulicy. A jednak co innego zobaczyć w sieci jakiś filmik, a co innego być świadkiem zdarzenia, gdy komuś obok w tej chwili dzieje się krzywda. Dla mnie też jest to przerażające. Jestem mamą i nie potrafię nie pomyśleć o sytuacji, gdyby to moje dziecko potrzebowało pomocy – serio, nikt się nie zainteresuje? Czytałam gdzieś, że gdy to nam dzieje się coś złego, dobrze jest zwracać się do świadków bezpośrednio (np. „pani w zielonym swetrze, proszę podejść”). To podobno działa, bo wtedy już nie ma „zbiorowej odpowiedzialności”, a konkretna osoba czuje się odpowiedzialna.

    • O, fajnie, że o tym przypomniałaś. Ja też to gdzieś słyszałam, ale wyleciało mi z głowy. Zdecydowanie jest to jakiś sposób na wywołanie innych osób do pomocy. 🙁

  • Wiesz, mnie z kolei mocno poruszyły ostatnie doniesienia z gimnazjum – z resztą powstał też o tym wpis na Samorozwijalni. Ten brak empatii zaczyna się coraz wcześniej.. 🙁

  • Masakra, mnie też to przeraża.. Nie wyobrażam sobie, że ktoś w takich sytuacjach nic nie robi..sama nie byłam świadkiem takich brutalnych sytuacji, ale to co się teraz dzieje jest nie do pomyślenia i przeraża, bo faktycznie nie wiem dokąd to wszystko zmierza.. Ludzie, bądźmy ludźmi!

  • Za nieudzielenie pomocy człowiekowi znajdującemu się w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Może chociaż przepis karny powinien być jakąś motywacją, skoro nie wynika ona z własnej woli. To są historie powracające jak bumerang. Mąż zabił żonę i dzieci, znęcał się nad nimi latami, ale sąsiedzi „nic nie widzieli”. Matka w parku bije dziecko – nie moja sprawa. Banda nastolatków robi rozróbę w tramwaju – lepiej wysiądę na następnym przystanku. Sama zastanawiam się nad tym, że pewnie nie zawsze zwróciłabym uwagę, z obawy o własne bezpieczeństwo. Z drugiej strony nie rozumiem jak można nie wezwać pogotowia do człowieka, który leży na chodniku bo został uderzony w głowę. I żyć potem z tą myślą, że można było być może człowiekowi uratować życie, nie podejmując właściwie żadnego bohaterskiego wysiłku, po prostu robiąc to, co do nas należy.

    • Dokladnie tak. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że czasem naprawdę się boimy napastników, ale w tych wyżej wymienionych sytuacjach niestety ukazała się jedynie
      Znieczulica…:/

  • Straszne. Podobnie jak z tą sytuacją w gimnazjum, o której było ostatnio tak głośno. Gimnazjaliści bili dziewczynę, a każdy stał i patrzył z telefonem w ręku… też nie wiem co się dzieje z tym światem. Ale jak my dorośli sami nie dajemy przykładu, to od kogo dzieci mają się uczyć empatii i dobrego wychowania…

    • Pamietam, niestety takich sytuacji jest coraz wiecej, a tylko malutki procent pokazuje telewizja :/ te o których ja napisałam nie są nawet opisane w sieci…

      • Dlatego aż strach pomyśleć co dzieje się każdego dnia.. i nikt nie reaguje

  • To przerażające jaka znieczulica panuje w ostatnich czasach. Nie potrafię tego zrozumieć, przecież każdy z nas mógłby się znaleźć w takiej sytuacji. ja uważam osobiście, że jest za mało kar wymierzonych, albo są one zbyt niskie za wandalizm i agresję. Powinny być wyciągane konsekwencje w szkole, w pracy, w życiu domowym. A karą nie powinno być jakieś siedzenie w poprawczaku, więzienie, dodatkowe zadanie domowe czy przeprosiny. Tylko prace, ciężkie prace społeczne. Praca uczy szacunku!

  • Ludzie żyją jak wolne elektrony, dla których największą karą jest dostrzeżenie istnienia drugiego człowieka. Nie mówimy sąsiadom dzień dobry, nie uśmiechamy się do siebie na ulicy, nie znamy imion kolegów z pracy, którzy biurka mają w drugiej części budynku. Ogradzamy swoje domy i nie chcemy żyć wspólnie. Każdy sobie. Efektem tego są właśnie takie sytuacje. I nie wiem, czy cokolwiek jesteśmy w stanie jeszcze z tym zrobić 🙁

  • Świat nie od dzisiaj cierpi na znieczulicę społeczną. Co prawda nigdy nie zdarzyło mi się widzieć aż tak obojętnych ludzi, ale fakt faktem to się zdarza. Nie mam żadnego pomysłu na to, z czego to sie bierze. Może ze strachu, może przez złe wychowanie, może to ucieczka od odpowiedzialności. Zgadzam się, że takie zachowanie powinno być karane jako nie udzielenie pomocy.

  • Gdy czytam takie historie jak powyższe, boję się, że spotkają one mnie albo moich najbliższych. Że nikt mnie lub im nie pomoże, zwłaszcza już po odejściu napastnika. I co to w ogóle za czasy, kiedy nie można nawet stać na przystanku w środku dnia, bo przyjdą jacyś agresywni gówniarze i cię uderzą, ot tak. Skąd ta agresja? Ile kompleksów musi siedzieć w kimś takim, że musi pokazać, jaki jest super, bijąc niewinną osobę. A brak reakcji ze strony otoczenia daje takiemu agresorowi zielone światło. Wiem, że na wiele sytuacji nie mamy wpływu, choćby dlatego, że nas przy nich nie było, ale nie lubię jak ktoś komentuje je w stylu „no życie, nic nie zrobisz”. To też jest, moim zdaniem, pewien rodzaj znieczulicy, bo takie sytuacje, jak te przytoczone przez Ciebie, już nie wzbudzają emocji, nie wywołują wzburzenia. Jedynie obojętność…

    • Dokładnie, takie sytuacje tają agresorom zielone światło i potem czują się oni bezkarni… uderzając pierwszego lepszego człowieka, a on ginie na miejscu. Ja tez jak się nad tym zastanawiam – boje sie, że przytrafi się coś takiego moim bliskim i mi… niektórzy chyba jednak nie myślą szerzej, że mogłoby to spotkać ich i wtedy rownież nikt by im nie pomógł…

  • Dokąd to wszystko zmierza? Ja przyznam, że nie byłam świadkiem tak brutalnych sytuacji. Częściej spotykam brak szacunku do siebie nawzajem. Chociaż w sumie, jak wymagać reakcji od osoby dorosłej, która uważa, że może sobie jechać po chodniku gdzie, nie ma ścieżki rowerowej i jeszcze odpyskuje, że się czepiam o łamanie przepisów. Albo mam z dziećmi idzie całą szerokością chodnika, a ja po ścianie, aby przejść. Skoro w tak błahych sytuacjach nie potrafimy się zachować jako dorośli, czego wymagać w opisanych przez Ciebie. Zaczyna mnie to coraz bardziej przerażać.