Samotność ludzi młodych.

Im więcej mówi się o samotności osób starszych, tym więcej pojawia się reakcji, by temu przeciwdziałać. Wyciąga się ich z domu, organizuje spotkania czy osiedlowe atrakcje. I to jest super.

Tylko niestety zapominamy, że dojmująca samotność nie dotyczy tylko osób starszych.

Samotność ludzi młodych – to jest poważny problem obecnych czasów.


Dlaczego tak mało mówi się o samotności osób młodych? Z prostej przyczyny: samotność może mieć różne oblicza. Samotność ludzi młodych jest bardziej zakamuflowana, przez co mniej widoczna i rzadziej zauważana. 

Osobę, która mieszka sama, którą rzadko odwiedza rodzina i znajomi, a ona rzadko wychodzi do ludzi – identyfikujemy jako osobę samotną. A zazwyczaj dokładnie tak wygląda życie osób starszych, których dzieci odeszły na swoje, małżonkowie nie żyją, a oni zostają sami ze sobą w czterech ścianach. Dlatego od kilkunastu lat mówimy o samotności osób starszych, która jest ogromnym problemem i wyzwaniem, ponieważ mamy starzejące się społeczeństwo.

Nikt nie zwraca jednak uwagi na samotność ludzi młodych, która może nie wygląda tak samo, jak samotność, która dotyka osoby starsze, ale jest nie mniej dojmująca.

Samotność ludzi młodych.

Jakby się dobrze zastanowić, nie ma w tym nic dziwnego, że w dzisiejszych czasach młodzi ludzie zmagają się z samotnością.

Era komputerów i wszechobecnego Internetu prowadzi do spłycenia relacji międzyludzkich. Kiedyś budowaliśmy silne więzi społeczne. Jeżeli urodziliście się w latach 70. czy 80. XX wieku, na pewno bardzo dobrze pamiętacie znajomości, które zawieraliście jako dziecko. Może nawet trwają one do dziś? W wielu przypadkach tak jest.

Budowaliśmy mocne fundamenty i dbaliśmy o siebie nawzajem. Interesowaliśmy się swoim życiem i byliśmy w stałym kontakcie. 

Dziś nudzimy się ludźmi. W Internecie mamy dostęp do każdego człowieka co oznacza, że możemy wybierać do woli, żonglować między relacjami, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Zamiast budować jedną relację od podstaw, skaczemy między ludźmi, aby każdego poznać jedynie po łebkach. Co w konsekwencji powoduje, że czujemy się samotni.

Nie mamy wewnętrznej potrzeby rozmawiania ze znajomymi, tak często, jak kiedyś – bo co u nich słychać, przekazuje nam Internet. Niestety, to w żaden sposób nie buduje relacji.

Lajki, czy komentarze nigdy nie zastąpią prawdziwej rozmowy i spotkania na żywo. Zawsze będzie tak, że im mniej będziemy aranżować spotkań, tym bardziej będziemy oddalać się od siebie.

 

Samotność ludzi młodych – oddalamy się od siebie.

Płytkie relacje, jakie zawieramy, nie dają nam tego, czego potrzebujemy: 100% wsparcia, zrozumienia i wzajemnego zaufania.

Można mieć mnóstwo znajomych, ale odczuwać brak prawdziwego przyjaciela. Można żyć wśród ludzi, a czuć permanentny smutek i czuć się samotnym. Tylko dlatego, że żadna z tych relacji nie weszła na tak wysoki poziom, który dałby nam gwarancję, że nie jesteśmy sami.

Możemy nawet być w związku, a czuć się samotni.

Oddalamy się od siebie. Coraz więcej myślimy o sobie, o swoich karierach, o budowaniu swojego kapitału – nie zauważając innych wokół nas.

Wystarczy spojrzeć na cokolwiek, na przykład na książki, które pojawiają się na rynku. Większość jest akcentowanych na słowo „ja”.  Jak ja mam prowadzić lepiej firmę, jak ja mam być bardziej wydajny, jak ja mam żyć bardziej slow, jak ja mam zapanować nad swoim wewnętrznym krytykiem i jak ja mam zapanować nad bałaganem w swoim domu… i tak dalej.

A gdzie miejsce na książki o budowaniu relacji, o tym, jak wspólnie dbać o porządek w domu, jak wspólnie postarać się zmienić złe nawyki, wspierając się nawzajem? Gdzie? Ze świecą szukać. Nie mówię, że nie ma w ogóle, ale jest za mało. A książki to tylko przykład.


Więc jak mamy nie myśleć o sobie, kiedy wszędzie na około każą nam to robić? Jak mamy budować silne relacje, skoro na około jest tylu ciekawych ludzi?

Nie radzimy sobie z wyborami i nie potrafimy zadbać o siebie nawzajem. Więc, niestety, dzisiaj zmagamy się z samotnością.

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)