Kilka przemyśleń na pierwszy rok firmy.

Odkąd pamiętam, założenie własnej działalności było moim marzeniem. Pomysłów na to, czym zajmować ma się firma, było bez liku. I w zasadzie, do dziś tak jest.


Dokładnie dzisiaj mija rok, jak moja firma zaczęła prawnie funkcjonować. To dokładnie rok temu mogłam wystawić swoją pierwszą fakturę (ileż przy tym było stresu!) i przystawić swoją pierwszą pieczątkę.

W przeciągu tego roku bardzo wiele dowiedziałam się o sobie i sporo się nauczyłam. Po roku prowadzenia działalności pojawiło się także w mojej głowie kilka przemyśleń, z którymi chciałabym się z Wami podzielić.

 

Kilka przemyśleń na pierwszy rok firmy.

 

 

Zakładając firmę, warto mieć plan B

Decyzja o porzuceniu etatu i przejściu na swoje wymaga przede wszystkim odwagi, ale i bardzo dobrze rozpisanego planu na conajmniej najbliższy rok. Możesz mieć pomysł na działalność, ale warto, żeby był również plan B, który powołasz do życia, jeżeli Twoja firma nie zacznie przynosić dochodów. 

W moim przypadku pomysłów na rozwój i kolejne odnogi firmy było (i nadal jest!) wiele – stąd wiem, że jeżeli jedna rzecz w danym okresie nie sprawdzi się, mogę spróbować czegoś innego.

 

Zanim otworzysz firmę, naucz się jednej ważniej rzeczy: wyceniać się

Nie brzmi to może jak coś, na co zwraca się uwagę przy zakładania firmy, ale uwierz mi, że odpowiednie wycenienie swojej pracy/produktów to moja najgorsza zmora (i wiem, że nie tylko ja się z tym borykam). Minął rok, a ja wciąż, za każdym razem mam dylemat, czy dobrze wyceniam swoje usługi.

Zdecydowanie muszę popracować nad tym w przyszłym roku. Jeżeli macie do polecenia jakieś kursy, webinary, blogi, czy nawet pojedyncze artykuły na ten temat – dajcie znać!

 

Założenie firmy wiąże się z utraceniem niektórych znajomości

Niestety, kiedy zaczynasz robić coś z pasji i kiedy spełniasz swoje marzenia, wiedz, że wiele osób odwróci się od Ciebie. Nie każdy ma odwagę/szansę/możliwości, żeby działać wbrew innym i robić coś więcej niż inni, więc swoją frustrację wyleje na Ciebie. 

Zdawałam sobie sprawę, że kiedy założę firmę, stanie się to w niektórych kręgach tematem tabu, nie sądziłam jednak, że tak szybko mój telefon zacznie milczeć częściej niż wcześniej.

Jest jednak ogromny plus tego, że tracimy pewne osoby wokół siebie – po pierwsze, to naturalna selekcja osób, w których i tak nie miałbyś nigdy szczerego wsparcia czy chociażby poparcia, a po drugie, w miejsce tych osób pojawiają się nowe znajomości i osoby, które pchną Cię ku górze. 

 

Samozaparcie to klucz do sukcesu

Miałam nadzieję, że jak otworzę swoją firmę, nie będę musiała wstawać o 7.00 rano. I wiecie co? Nie muszę, ale robię to. Mimo iż tak naprawdę mogę pracować, o której godzinie chcę, wolę to robić w godzinach, kiedy mój mąż też jest w pracy, właśnie po to, żeby wieczory i weekendy mieć dla siebie.

Mimo iż jestem śpiochem i zawsze marzyłam o nienormowanym czasie pracy, pewne rzeczy są dla mnie ważniejsze – czas z tymi, których kocham, zawsze będzie do nich należał. 

Dlatego zmuszam się, wstaję i siadam do pracy. Stąd motywacja i samozaparcie uważam za bardzo ważny element pracy w domu.

 

Warto mieć swoją firmę!

Jakichkolwiek stresów bym nie przechodziła, jakichkolwiek zmartwień firma by mi nie przysparzała – uważam, że warto!

Prowadząc własną firmę, rozwijam się w tym kierunku, w którym sama zadecyduję. Chociaż każde zajęcie ma swoje blaski i cienie, robię to, co chcę, na co sama świadomie się zdecydowałam (a nie tam, gdzie wrzucił mnie rynek pracy). Pracuję na siebie, a nie na swojego „szefa”. Pracuję na swoje nazwisko, a nie na czyjeś i to jest ogromny plus. 

I choć nie śpię po nocach, kiedy moja księgowa mówi mi, że musimy się spotkać i porozmawiać, albo kiedy znajduję awizo w skrzynce, że na poczcie czeka na mnie list polecony (ach te Urzędy Skarbowe i ZUS-y), wiele się uczę – o prowadzeniu firmy, ale przede wszystkim o sobie. 

 

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)

  • O matko, z tymi znajomościami to jakbym o sobie czytała. Ja swojej firmy nie prowadzę jeszcze nawet rok, a po kilku miesiącach już zdążyła się odwrócić ogromna większość ludzi, którzy wcześniej mi towarzyszyli. A przecież ja jeszcze nawet nie odnoszę jakichś sukcesów, można powiedzieć, że dopiero zaczynam! 😀 Ale faktycznie w to miejsce przychodzą tak wspaniałe, piękne, inspirujące osoby, że z tej wdzięczności robi mi się aż ciepło na sercu.
    Jak najwięcej takich podsumowań, Dagmara!

  • Przeczytałem z wielką uwagą…. od miesiąca mam „swoją firmę” 🙂

  • Po pierwsze, to gratuluję samozaparcia i odwagi. Własna firma to dużo nerwów, ale też i dużo przyjemności, bo (tak jak napisałaś) pracujesz na siebie, nie na kogoś.
    A po drugie, jeszcze nie otworzyłam własnej firmy, a już mam podobne przemyślenia. Co prawda dopiero rzuciłam korpo, ale mam zamiar odpocząć i otworzyć coś własnego. Pomysłów jest milion, a „planów B” mam aż do E. Zobaczymy, który z nich wypali na dobre 😉

  • Piotr Szostak

    Gratuluję spełnienia marzenia. Przy okazji mam pytanie odnośnie księgowej. Korzystasz z tradycyjnego biura księgowego, czy „ksiegowej online”.

  • Tymi znajomymi to mnie zaskoczyłaś!
    A z tym wstawaniem – jak idę na etat to mi się nie chce wstawać rano. Ale jak mam urlop – wstaję tak chętnie! 😀 I siadam do bloga. Po kawie. I ciastku 😀 JEDNYM CIASTKU!!! 😀

  • Łączę się z Tobą w tych refleksjach, sama mam wiele podobnych, choć łączę prowadzenie działalności z etatem, ale wiem, że w końcu przyjdzie ten dzień, kiedy będę musiała wybrać. Dzięki za podzielenie się tym, co jest dla Ciebie ważne 🙂

  • Niektórzy twierdzą, że samemu nie powinno się wyceniać swojej pracy, szczególnie gdy jest ona naszą pasją, bo zawsze będzie niedoszacowana. Najlepiej poprosić o to kogoś z zewnątrz…

    • Kurczę, mój mąż zawsze „pomaga” mi się wycenić. Tylko kiedy słyszę kwoty, jakie on podaje, mam wrażenie, że nigdy nic nie zarobię, bo są po prostu dużo za wysokie… według mnie: mało realne. 😀

      • Prawdopodobnie przy wycenach, to twój mąż ma rację, ponieważ stoi z boku. Pamiętam, jak koleżanka ze studiów podyplomowych zadzwoniła do mnie z prośbą, abym pomógł wycenić jej pracę z klientem. Podałem jej kwotę o 70% wyższą niż sama zamierzała zaproponować. Zgodziła się podnieść swoją wycenę o 30%. Następnego dnia ze ściśniętym gardłem podała kwotę klientowi, a on zapytał: „Co z panią jest nie tak, że się pani tak nisko ceni?”

  • Powodzenia na kolejne lata! Ja miałam własną firmę dwa razy, więc znam cienie i blaski tego wszystkiego, a ZUS był dla mnie zawsze największym cieniem 😉

  • Pięknie, gratuluję 🙂 Masz w pełni rację – warto mieć swoją firmę. Co do kursu o wycenianiu swojej pracy to sprawdź ten od Jacka Kłosińskiego 🙂 U mnie już dwa lata firmy i cis w tym jest, że jest dużo ludzi, którym brakuje odwagi, a są sfrustowani – przekonałam się o tym 🙂

  • Ciekawe te Twoje przemyślenia. Myślę, że dla mnie największym problemem byłaby wycena usług. Chętnie założyłabym firmę, ale ta jedna rzecz mnie przeraża. Nie wiem jak sobie z nią poradzić.

    • Myślę, że trzeba oswajać swoje lęki. Jeżeli chciałabyś założyć firmę to dąż do tego. 🙂 Jeżeli coś Cię przeraża, czytaj o tym, ucz się, rozwijaj w tej dziedzinie, aż będziesz znała odpowiedź na swoje pytania. 🙂 Trzymam kciuki!

  • Ja się niektórym otwarcie boję przyznać, że mam firmę. Niby mogą wiedzieć, ale chyba do nich nie doszło. Planu B jeszcze nie mam i tego nie ukrywam. Będę się denerwować za jakiś czas. Dzisiaj ma mi kto wylewać zimny kubeł na głowę. Wyceniać nadal się uczę.

  • Po pół roku prowadzenia firmy mam podobne przemyślenia. No, chociaż na szczęście omijają mnie jak na razie jakieś większe stresy z urzędami 🙂

    Ciekawe jest to, co napisałaś o znajomościach. Faktycznie coś w tym jest – również mam wrażenie, że niektóre kontakty rozluźniły się odkąd prowadzę firmę. W rodzinie zdarzają się jakieś jazdy z tego powodu – ludziom bardzo przeszkadza, gdy kobiety się rozwijają. A ja akurat miałam dobry przykład z góry, bo moja mama prowadziła swoją firmę i zawsze mi tym imponowała.

    Powodzenia w dalszym rozwijaniu działalności! Mam nadzieję, że spełni się Twoje pragnienie, by wyżej się cenić. Sama dobrze wiem, że wszyscy mamy z tym problem 🙂

    • Przykre, że wiele osób ma podobnie doświadczenia odnośnie relacji, kiedy człowiek się rozwija. Dzięki i ja w takim razie również życzę Tobie i Twojej firmie rozwoju! 🙂

  • Dagmara, to jest najwiekszy plus i zarazem motywacja do pracy na swoim i na swoje nazwisko. Gratulacje. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Dziękuję Beata. 🙂 To prawda motywacja w pracy na swoje jest nieporównywalnie większa niż w pracy na etacie. 🙂

  • Daga, wpis super! Też myślę o własnej działalności, ale moze mniej związanej z samym blogowaniem (ono mogłoby stanowić uzupełnienie jedynie). Świetnie sobie radzisz i z podziwem obserwuję Twój rozwój. Motywujesz niesamowicie <3 Żałuję, ze mam tak mało czasu ostatnio i słabo się udzielam, ale wiedz, że ciągle jestem duchem. Zrobiłabyś może wpis o książkach biznesowych, które najbardziej Ci pomogły w rozwoju firmy?

    • Dzięki Justyś! Ostatnio sporo o Tobie myślałam, mam nadzieję, że wszystko dobrze u Ciebie! Co do tekstu, jasne, mogę coś naskrobać. 🙂

      • Daga, u mnie wszystko bardzo dobrze! Tylko okropnie cierpię na brak czasu. Musimy kiedyś pogadać 😉 Ooo, super! Taki tekst pewnie nie tylko mnie ucieszy. Właśnie tworzę sobie listę biznesowych książek do przeczytania, zbieram też różne blogi. Chcę się dobrze przygotować hmm… teoretycznie XD

  • Wiele się uczysz, wiele poznajesz i na pewno masz z tego wiele satysfakcji, a to najważniejsze 🙂

  • „Kiedy zaczynasz robić coś z pasji i kiedy spełniasz swoje marzenia, wiedz, że wiele osób odwróci się od Ciebie…” – skąd ja to znam. Chociaż jak pojawiają się dostrzegalne efekty pracy są i tacy, którzy nagle sobie o Twoim istnieniu przypominają. I w jednej i w drugiej sytuacji wolę z takich znajomości rezygnować. W gruncie rzeczy jest to pierwszy mój rok dosyć, hm, samotny? Mniej rozrywkowy? Ale spędzony z bliskimi i ważnymi oraz o ileż spokojniejszy 🙂

    • O, widzisz – jak się tak zastanawiam nad sobą to mój rok też mogłabym nazwać mniej rozrywkowym, bardziej samotnym. Wiem, co masz na myśli. 🙂

  • Z tymi ludźmi-szczera prawda, a ja dopiero teraz widzę ich focha jako szansę, by mieć więcej czasu na firmę, zamiast na spotkania. A na czym obecnie zarabiasz, jeśli można spytać?

    • Pracuję jako copywriter, ale zarabiam też na blogu i robiąc zdjęcia. 😉 Zdarza się, że udzielam także konsultacji dotyczących pracy i kariery.

  • Bardzo ciekawe przemyślenia! Wycena własnej pracy, to jakaś zmora! U mnie niestety ciągle odzywa się tendencja do niedoceniania swojej pracy. Najgorsze jest to, kiedy nakład pracy nie idzie w parze z widocznymi efektami. Czasem napisanie krótkiego pisma/ tekstu wymaga u mnie kilkugodzinnego a czasem nawet i kilkudniowego researchu.
    Ciekawy artykuł na temat wyceny swojej pracy napisała kiedyś Agnieszka z bloga Lifemanagerka. Ona też polecała w nim kurs Jacka Kłosińskiego. Może akurat znajdziesz w tym artykule coś dla siebie, jeżeli jeszcze go nie czytałaś. Podrzucam link : http://lifemanagerka.pl/2017/09/poniedzialek-freelancera-wyceniac-swoja-prace/
    Powodzenia w dalszym rozwijaniu działalności! I oby jak najmniej „pilnych” telefonów od księgowej 🙂

    • Dzięki za podrzucenie tego tekstu. 🙂 Faktycznie Aga bardzo ciekawie opisała to zjawisko i zainteresowała mnie tym kursem. Już sprawdziłam, że kolejna sprzedaż kursu Jacka będzie za 2 miesiące, więc może to jest właśnie ten kierunek.

      Dzięki za wskazówkę! 🙂

  • Ewelina overReading

    Bardzo fajny tekst. Muszę do Ciebie częściej zaglądać… A przede wszystkim nadrobić zaległości 😉