Organizacja życia? To nie może się udać.

Kocham życie. Każdego dnia dostrzegam w nim coś, co mnie zachwyca i zaskakuje zarazem. Wielu rzeczy się boję, niektóre mnie fascynują, ale wolę oglądać je z odpowiedniej odległości.

Wiele mogę sobie zaplanować, zrobić, odhaczyć. Jeszcze więcej mogę zorganizować i powołać do życia, ale… organizacja życia? To nie może się udać.


Organizacja to bardzo poczytny temat, chociaż powiem szczerze, że mnie nigdy nie pociągało czytanie o niej. Wychodzę z założenia, że pisząc i czytając o organizacji, nie starcza czasu na samą organizację. Albo jest w naszym życiu, albo jej nie ma – proste.

I tak każdy z nas musi sam ustalić, co sprawdza się u niego. U mnie to była prosta droga. Kalendarz nie sprawdzał się przez lata, aż gdzieś usłyszałam o plannerze. Niby nie wielka zmiana, ale spróbowałam i u mnie się sprawdziło. Dziś planner jest moim narzędziem pomagającym ogarnąć rzeczywistość.

Jednak co innego zorganizować sobie dzień, tydzień, czy miesiąc, a co innego zorganizować sobie życie. 

Nie mam takich ambicji.

 

Organizacja życia? To nie może się udać.

Ostatnie kilka lat pokazały mi, że nie jestem osobą najbardziej decyzyjną, jeżeli chodzi o moje własne życie. Mam na nie dość duży wpływ, jednak najwięcej do powiedzenia ma los (Bóg, siła Wszechświata, przypadek – czy w co tam wierzycie).

Możesz sobie zapisać w kalendarzu, że 9 listopada wybierzesz się na koncert swojego ulubionego zespołu. Możesz sobie nawet kupić bilet na ten koncert, odłożyć pieniądze na taksówkę i kupić nowe glany, ale nie masz pewności, że na ten koncert dotrzesz.

Możesz podjąć decyzję, że chcesz pójść na nowe studia, na dziennikarstwo. Możesz nawet dostać się na te studia i ukończyć je. Nie masz jednak pewności, czy kiedykolwiek przepracujesz chociaż jeden dzień w tym zawodzie.

Możesz zaplanować sobie, że przed 30-stką weźmiesz ślub, a kilka lat później urodzisz dziecko. Możesz. Nie masz jednak pewności, że tak się stanie.

Możesz także zaplanować, że dzisiaj na kolację to zrobisz zapiekankę z makaronem, szynką i pomidorkami, serem zapiekaną oczywiście – tak jak Twoja rodzina lubi najbardziej. Możesz nawet zrobić zakupy i ugotować makaron. Nie masz jednak pewności, że kiedykolwiek tę zapiekankę dokończysz. 

Możesz snuć wiele planów. Możesz być Panem swojego czasu, organizacja może nie mieć przed Tobą żadnych tajemnic, a wszyscy mogą zazdrościć Ci powera, z jakim idziesz przez życie. Ale wiesz co… to tylko domek z kart. 

Są w życiu momenty, kiedy nic już nie ma znaczenia. Kiedy nagle każdy skrupulatnie zaplanowany tydzień/dzień/moment rujnuje choroba/wypadek/śmierć.

Twoja czy bliskiej Ci osoby.

 

Organizacja życia – nie mam gotowego planu.

Dlatego nie układam sobie życia.

Nie mam gotowego planu na każdy dzień.

Nie wiem, co będzie za 5 lat, i nie zastanawiam się nad tym. Nie wiem nawet, czy to 5 lat będzie mi dane. 

Oczywiście, mam nieśmiałe plany, wizję dalszej dróżki, ale nie drogi.

Oczywiście, mam marzenia. Marzę o domku jednorodzinnym z kolorowym dachem, gromadce psów relaksującej się przed nim na świeżo ściętej trawie… i spokoju. Nie wiem jednak, czy kiedykolwiek dane mi będzie doczekać wylanych fundamentów.

Bo jakkolwiek pięknej wizji sobie nie wyobrażę, jakkolwiek ambitnego celu przed sobą nie postawię – jest coś silniejszego. Coś może mi przeszkodzić. Nie tylko ja podejmuję tę decyzję.

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)