Kiedy tną nam organiczne zasięgi, szukamy różnych rozwiązań

Nowe algorytmy, ciągłe zmiany w Social Media, to, co kiedyś darmowe dzisiaj staje się płatne. Blogerzy płaczą, influencerzy obgryzają paznokcie, instagramerzy buntują się, a co niektórzy szukają innych, nowych, różnych rozwiązań.

I to Ci ostatni utrzymają się na wodzie.


Jak podchodzisz do zmian? Ja zawsze staram się szukać w nich pozytywnych stron i choć czasem bywa trudno, w efekcie okazuje się, że często nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło.

Zmiany w algorytmach? Ok. Trzeba będzie zapłacić? Ok. Facebook woli wideo? Ok.

 

Kiedy tną nam organiczne zasięgi, szukamy różnych rozwiązań

To nie jest tak, że wszystko przychodzi mi łatwo. Czasem naprawdę potrzebuję trochę czasu, żeby przełknąć tę żabę, ale praca w Internecie rządzi się swoimi prawami. A jej główna zasada brzmi: dostosuj się, albo zgiń.

Internet zmienia się w mgnieniu oka. Ledwo zdążymy przyzwyczaić się do jednej rzeczy, a już pojawia się coś nowego, coś bardziej promowanego i Ty też musisz zmienić swoją ścieżkę i swój plan działań, żeby przetrwać.

Kto chce działać w sieci na szerszą skalę, musi sobie to uświadomić. Niezmienna jest tylko zmienność. Dlatego od samego początku warto być otwartym na zmiany i innowacje. Im szybciej zaczniemy wprowadzać to, co nowe (bardziej promowane) w naszą działalność, tym lepiej dla nas.

 

Mobilna aplikacja dla blogerów

Nie bez kozery o tym wszystkim mówię, bo kiedy zasięgi organiczne są cięte, im więcej nowych rozwiązań zastosujemy, tym lepiej. Jasne, czasem zapłacę facebookowi, czasem nagram live’a, a czasem wrzucę jakiś film. Przełamię się i zrobię to, ale warto też patrzeć szerzej. Nie tylko przez pryzmat portali społecznościowych.

Jest wiele innych możliwości dotarcia do odbiorców.

O newsletterach już chyba słyszał każdy, powiadomienia push również coraz bardziej popularne, ale co byście powiedzieli na aplikację mobilną dla blogerów? No kurczę, czad!

Kiedy dowiedziałam się o tym, że coś takiego jest w fazie tworzenia, zgłosiłam się z chęcią do przetestowania tego narzędzia. Dziś jestem bardzo zadowolona z tego, że jestem jedną z nielicznych (jak na razie) osób, które mogą mieć dostęp do tej aplikacji. Dzięki Apptento!

 

Dobrą nowiną trzeba się dzielić!

To dobra wiadomość zarówno dla mnie, ale jak i dla Was – czytelników.

Dla mnie, bo dzięki aplikacji mogę zebrać grupę zaufanych czytelników i mam pewność, że każdy z Was zainteresowany nowymi treściami, zostanie powiadomiony o tym, że na blogu pojawił się nowy tekst (czyli średnio dwa razy w tygodniu).

Dla was, bo nie będziecie musieli lawirować między moim Fanapagem, Instagramem, LinkedInem, czy wpisywać ręcznie w wyszukiwarkę adresu strony, bo od teraz możecie na bieżąco być informowani na swój telefon, że pojawiło się na blogu coś nowego. Dodatkowo możecie zapisywać swoje ulubione wpisy i mieć do nich dostęp offline.

Nie ważne czy Wasz telefon działa na Androidzie czy na iOS, każdy może pobrać aplikację. Sprawdźcie to! Zobaczcie, jak to się sprawdza. Może kiedyś sami będziecie chcieli mieć taką apkę z Waszą stroną?

A jeżeli lubicie czytać mojego bloga, tym bardziej zainstalujcie i bądźcie na bieżąco. I koniecznie dajcie znać, co sądzicie o takiej alternatywie. 🙂


To jak? Widzimy się na Twoim telefonie? 😀

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)