ksiazki

Dlaczego nie kolekcjonuję książek, mimo że je kocham?

Dzisiaj będzie trochę o książkach, ale z innej strony niż zawsze.


Kiedy oglądam memy o książkach, widzę w nich siebie. Na przykład jakiś czas temu natknęłam się na obrazek o tym, że życie kręci się wokół książek: czytam książki, czytam o książkach, recenzuje książki, piszę o książkach, kupuję książki, wypożyczam książki, myślę o książkach.

To takie prawdziwe. Książki mogą stać się pasją i sposobem na spędzanie wolnego czasu, ale mimo wszystko ich kolekcjonowanie do mnie nie przemawia.

Z wielu powodów.

Dlaczego nie kolekcjonuję książek, mimo że je kocham?

 

Zacznijmy od tego, że to nie jest tak, że w moim domu nie ma w ogóle książek. Są i jest ich dużo. Powiedziałabym, że na ten moment sporo za dużo – co ostatnimi czasy wymknęło się spod kontroli z kilku powodów. I jak tylko nadrobię czytelniczą kolejkę – zrobię z tym porządek.

Po pierwsze, zaczęłam brać udział w książkowych konkursach i zdarza się, że w jednym miesiącu potrafię wygrać kilka książek – w zależności od tego, jak dużo ciekawych konkursów znajdę.

Po drugie, w moim mieście otworzyli antykwariat Book się rodzi, w którym przepadłam, a ponieważ  znajduje się on w centrum miasta – to kiedy tam jestem, zawsze muszę wstąpić i rzadko wychodzę z pustymi rękoma.

Po trzecie, współpracuję z wydawnictwem Kobiece, a także z Księgarnią ZNAK, więc i od nich dostaję co jakiś czas książki.

Po czwarte, biorę udział w wymianach książkowych – zamiast np. książki sprzedawać czy oddawać. Co wiąże się z tym, że ich liczba w ogóle się nie zmniejsza. Tylko rośnie.

Jak widzicie, ta machina sama się napędza i przez to (dzięki temu) książek przybywa mi w zastraszającym tempie. Kolejka, jaką mam do przeczytania jest nie do ogarnięcia na ten moment. Tym bardziej że co miesiąc wypożyczam jeszcze książki z biblioteki. 😛 Już w ogóle nie wspominam o e-bookach, gdzie mam dostęp do wielu nowości na moim koncie na serwisie Legimi. Roczny dostęp do niego, również wygrałam w konkursie. 🙂

Tak, to ewidentnie śmierdzi uzależnieniem.

Nadal jednak nie odpowiedziałam na pytanie – dlaczego mimo tego, że tych książek mi przybywa, nie jestem zwolennikiem kolekcjonowania ich.

Otóż z kilku powodów:

 

  1. Lubię minimalizm mieszkaniowy. Zbyt duża liczba książek, regały rozmieszczone w całym pomieszczeniu wydają mi się być zbyt przytłaczające. Lubię na półce mieć autorów, których uwielbiam i książki, do których wiem, że powrócę, bo naprawdę mocno na mnie wpłynęły. No i nie jestem ślepa na przepiękne wydania. Wydaje mi się, że taki regał więcej mówi o jego posiadaczu niż cała ściana książek. Czasem po przeczytaniu książki rodzi się takie uczucie, że nigdy jej nie oddam. Mimo wszystko staram się to robić z głową i nawet jeżeli książka mi się bardzo podobała, ale nigdy już do niej nie wrócę, wolę się jej pozbyć niż zagracać przestrzeń.
  2. Książki są dziedzictwem i dobrem naukowym. Nie każdego stać na kupno nowości (książki potrafią pochłaniać naprawdę spory budżet), dlatego jestem zwolennikiem oddawania ich. Czasem jest to wymiana książek (nie mam problemu z oddaniem nowości wydawniczej za książkę sprzed 20 lat, której jeszcze nie czytałam, a wydaje mi się być interesująca), oddawanie do biblioteki czy sprzedaż za grosze do antykwariatu. To właśnie dzięki ludziom, którzy podobnie do mnie myślą, kupiłam w antykwariacie chyba ze 4 części z książek Remigiusza Mroza. Każdą kolejną kupowałam zaraz po jej wydaniu. Dzięki temu Mróz stał się jednym z moich ulubionych współczesnych polskich autorów i jego książki prezentują się na mojej półce.
  3. Książki powinny być ciągle czytane. Taka jest w końcu rola książki. Po co więc ma się kurzyć na półce, skoro może być przeżywana przez tysiące osób. Za każdym razem na nowo. Dlatego chętnie pożyczam książki i nie złoszczę się, kiedy do mnie nie wracają, ale tylko jeżeli spełniają swoją funkcję i np. są dalej podawane, no i oczywiście, kiedy nie są to jedne z tych moich ulubionych książek. Bo jednak gdy mój ulubiony autor gdzieś tam długo nie jest oddawany, nie mogę spać spokojnie. 🙂

 

Ciekawa jestem, jak to jest u was? Zbieracie wszystkie książki, jakie trafią wam w ręce? Czy nie macie problemu z ich oddawaniem? Wolicie zatrzymywać wszystkie pozycje dla siebie, czy dawać im kolejne życia?


Podobne posty, które pojawiły się na blogu:

Czytaj z nami – książka, która zmieniła moje życie

Warszawskie Targi Książki – relacja

Dlaczego czytanie książek jest sexy?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Uwielbiam planować, organizować i robić zdjęcia! Moją pasją są podróże i zwierzęta! Mieszkam w Łodzi i kocham to miasto. :)

  • Ja staram się nie kupowac książke, więc moich przybywa najmniej, a córka swoich oddać nie chce 🙂

  • Dominika Ławicka

    Mam w domu mnóstwo książek, kocham je i lubię się nimi otaczać, ale zauważam, że jest ich za dużo i powoli robi się to przytłaczające. Rok temu wywiozłam do zaprzyjaźnionej biblioteki 40 egzemplarzy 🙂 Prowadzę blog o książkach, więc i tak ciągle napływają nowe, ale postanowiłam zostawiać tylko te, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie i wiem, że kiedyś do nich wrócę. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie! http://matkapolkaczytajaca.blox.pl/

  • Pingback: III edycja Wielkiej Wymiany Książkowej "Przeczytaj i podaj dalej". - SOCJOPATKA.PL()

  • Mądrze napisane. Ja w ostatnim czasie sporo książek oddałam, część sprzedałam za bezcen, ale wiedziałam, że już ich kolejny raz nie przeczytam, a szkoda mi było żeby niszczały na strychu

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Ja nie potrafię pozbyć się żadnej książki 🙁 Niestety przekłada się to również na inne przedmioty z codziennego życia. Taki ze mnie kolekcjoner 🙂

  • Marek Głowski

    Mam nadzieję , że moje poglądy na czytelnictwo nie będą przyczyną linczu, ale uważam , że czytanie jest bez sensu. To chyba Churchill powiedział, przytaczam chętnie zawsze to powiedzonko, że czytanie książek jest jak oglądanie cudzej chusteczki do nosa. Pewnie w powodzi książek można wyłowić jakieś świeże, odkrywcze, które sprawią, że pokiwasz głową z zadumą, ale nie sądzę , aby zdarzyło się to w przypadku tej biblioteczki na obrazku powyżej. Szkoda czasu, lepiej samemu pomyśleć.
    pozdr
    bm

    …………………………………………………..

    https://bigmarkk.wordpress.com/

  • KrasnaLove Myśli

    Uwielbiam czytać 🙂 Jestem wręcz maniaczką czytelniczą 🙂 Potrafię w ciągu miesiąca przeczytać ok 20 pozycji, ale nie kolekcjonuję książek tylko wypożyczam 🙂 Jestem zdania, że książki mają być czytane, a nie leżeć i się kurzyć, bo powiedzmy sobie szczerze, że mając do wyboru tysiące nowych pozycji czy czytanie tego co już mam zdecydowanie wybieram nowe pozycje książkowe 🙂

  • Chociaż zawsze mi trudno trudno rozstać się z książką Twój wpis przekonał mnie, że czasem warto… Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Nie mam jeszcze ogromnej ilości książek. Teraz staram się kupować tylko perełki ale nie zawsze tak było. Zachęcona niskimi cenami wydawałam pieniądze w księgarniach, na książki które nie do końca mnie interesują. Zbierają kurz..

  • Kiedyś zbierałam książki, a raczej po prostu nie miałam wyjścia bo nie mogłam ich wyrzucić. Teraz przeprowadziłam się do innego mieszkania gdzie za bardzo nie mam miejsca na „bibliotekę narodową”. Dlatego mam spakowane książki w pudła i zalegają w magazynie a ja zastanawiam się co z nimi zrobić ;). Teraz głównie skupiam się na książkach elektronicznych, zawsze mogę je mieć pod ręką i nie zajmują miejsca ;).

    • Zawsze możesz je gdzieś oddać, albo odsprzedaż za grosze do antykwariatu, albo nawet na blogu czy fanpage, ale to wyższa szkoła jazdy, bo trzeba zdjęcia porobić. 🙂

  • Ja z kolei jestem niepoprawnym kolekcjonerem i nie potrafię oddać nawet tych książek, które niezbyt mi się podobały. Ale na swoją obronę mam to, że mimo naprawdę ogromnego zbioru, często do nich zaglądam, kartkuję, przypominam sobie ulubione fragmenty i wszystkim znajomym służę za lokalną wypożyczalnię 🙂 A żeby w tym nie zatonąć, stosuję od niedawna prostą zasadę – nowe książki kupuję dopiero wtedy, kiedy przeczytam wszystkie z „poprzedniego rzutu” + co najmniej jedną kupioną wcześniej pozycję 🙂

  • Pingback: Choroba, wymiana książkowa i Niemcza – czyli podsumowanie miesiąca PAŹDZIERNIK - SOCJOPATKA.PL()

  • Ciężko oddaje mi się książki, chciałabym mieć w przyszłości małą bibliotekę w postaci ściany z półkami książek:) Lubie je dawać na prezent lub bez okazji, ale wtedy kupuje nowe. Ostatnio wymiana książkowa Przeczytaj &Podaj Dalej skłoniła mnie do wymiany, ale ciężko było się zdecydować jakie tytuły wystawić:) Jak mam nadmiar na półkach przewożę książki do domu rodzinnego;)

    • Za pół roku kolejna wymiana książkowa, pomyśl już teraz co możesz wymienić, zamiast przewozić do domu rodzinnego. :))

  • skąd ja to znam…mi się marzy wielka biblioteczka…ale wiem, że to mało praktyczne rozwiązanie, książki powinny żyć, być w obiegu 😉

  • Ja kiedyś kolekcjonowałam książki. Teraz wydaje mi się to bez sensu i najchętniej bym wszystkie sprzedała, albo zamieniła na książki pedagogiczne. Tak jak napisałaś- książka powinna być cały czas czytana a nie kurzyć się na półce.

  • Ja natomiast wyrosłam z kolekcjonowania książek 🙂 Chociaż w moim domu są pozycje, które trzymam z sentymentu i za nic w świecie ich nie oddam, nawet jakby mieli mi zapłacić 🙂 Co do nowości – ciężko mi jest je oddawać, ale uczę się tego. Najgorszej książkę oddać, jak jest pięknie wydana XD Ja mam do tego słabość.

    • Np. „Zmierzch”?:D

      • Haha, trafiłaś w czuły punkt XD Śmiechy śmiechami, ale faktycznie mam całą sagę Zmierzch 😛 Myślisz, że pójdzie na następnej wymiance? XD

        • 😀 Nie mam pojęcia, ale będę trzymać kciukI! hihi 😀

  • Dobry wpis! Staram się dość mocno ograniczać kupowanie książek, ale nie ma szans zrezygnować z tego zupełnie. Korzystam dużo z bibliotek, w których dostępnych jest o dziwo bardzo dużo nowości 😉

  • Mam problem z oddawaniem książek. Jednak sporo już trafiło do biblioteki 😉 Wymiany książkowe też są całkiem ciekawym pomysłem, na pozbycie się tych egzemplarzy, które do mnie nie trafiły, wiem, że ich już nie przeczytam itp. 🙂 Moja Młoda jest jednak lepsza- wszystkie zabawki oddaje bez problemu ( te którymi się nie bawi), książek, które były w użyciu kiedy była malutka nie pozwala nawet do pudła spakować;)

  • Zacisze Lenki

    Przyznam, że chomikowałam książki, każdą przygarniałam. Dzięki Tobie dotarło do mnie, że stoją i leżą martwe. Chyba już czas część z nich puścić w świat.

    • O, jak miło. Jestem pewna, że wyjdzie im to na dobre.;)

  • Ana

    Muszę się zapisać na kurs rozstawania z książkami, bo jestem strasznym zbieraczem – nawet jeśli wiem, że nie mam czasu na przeczytanie wszystkiego. Ale to może / musi być / jest ciekawa pozycja, więc muszę ją mieć… i półek zaczyna brakować 🙂

    • Hehe, dałaś mi do myślenia z tym kursem. Ciekawe czy dobrze by się sprzedał. 😀

  • Ja też nie przetrzymuję książek w domu. 🙂 Często korzystam ze zbiorów bibliotecznych, więc naturalnie książki muszę zwrócić… ale nawet takie, które kupię też oddaję do biblioteki. Niech przeczyta je potem jeszcze ktoś inny. Zostawiam sobie tylko takie pozycje więcej dla mnie znaczące np. te które dostałam jako prezent, albo wywarły na mnie naprawdę duże wrażenie.

    P.S. Też uwielbiam książki Remigiusza Mroza. 🙂
    P.S.2. Piękny blog, będę wpadać tu częściej. 🙂

    • Bardzo dziękuję, zapraszam częściej. 🙂 No i mamy coś wspólnego, a to dobry mianownik na stworzenie nowej znajomości. 🙂

  • Agnieszka Dudek

    Widziałam w Biedronce nową książkę „Harry Potter i przeklęte dziecko” i mam nadzieję, ze przeczytam ja prędzej niż później:D
    O oddaniu książek do biblioteki myślałam, ale się okazało, że już takie mają, nawet więcej niż w jednym egzemplarzu.

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Ja jestem typową kolekcjonerką I choć chciałam to zmienić- ta choroba jest chyba nieuleczalna 🙂
    Choć też uwielbiam minimalizm! 🙂

  • Doskonale Cię rozumiem, bo choć marzę o regale wypełnionym po brzegi książkami, to jednak wciąż go nie mam. Zaczęłam kompletować lektury dla Lilki i na to przeznaczam pieniądze bez mrugnięcia okiem. Idea wypożyczania jest mi bardzo bliska, praca w bibliotece zobowiązuje. 🙂 Niemniej to właśnie biblioteka ukształtowała moje podejście do nabywania książek – nie widziałam sensu wydawania grubej kasy (książki nie są niestety tanie) skoro miałam nieograniczony dostęp do nowości. 🙂
    I tak, niech książka żyje, krąży, przechodzi z rąk do rąk i niech będzie czytana! ♥

    • No Ty z tą biblioteką to masz dobrze. :))

  • U mnie jest bardzo podobnie! Uwielbiam czytać książki, ale sama ich za wiele nie mam. No oprócz kulinarnych, bo akurat z tych korzystam na bieżąco. Książki innego rodzaju albo pożyczam w bibliotece albo kupuję, ale po przeczytaniu po prostu przekazuję dalej. 🙂

  • Ten mem jest mi bardzo dobrze znany, ponieważ ja również się z nim utożsamiam 😀 Mam problem, jestem po prostu uzależniona od czytania i podobno wyrabiam normę rocznego czytania za siebie i znajomych. Nie nazwałabym tego tak, ponieważ to nie są aż tak wielkie liczby. Lubię otaczać się książkami, choć od pewnego czasu, ze względu na niedostępność polskich książek w Niemczech, korzystam właśnie z Legimi i jestem zachwycona, tak swoją drogą. Mam niewielką biblioteczkę z około 100-150 książkami, ale nie mam raczej problemu z ich pozbywaniem się w formie chociażby wymiany z innymi ludźmi. Zawsze mogę zdobyć inny, równie interesujący tytuł i poznać nową historię. Oj dawno nie kupowałam jednak książek i przyznaję, że ogromnie mi tego brakuje.
    Pozdrawiam!

    • Aż mnie zaciekawiłaś. Mogę spytać ile rocznie czytasz książek, tak mniej więcej?

      • Jasne, że możesz. Przykładowo w 2014 – 85 książek, w 2015 – 75. W tym roku jest ich na chwilę obecną 90, więc do końca roku jeszcze się pewnie trochę uzbiera.

        • To naprawdę dużo.:) Ja wyjątkowo w tym roku zaczęłam liczyć liczbę przeczytanych książek, tak, aby mniej więcej wiedzieć ile rocznie tego wychodzi i póki co mam na koncie licząc od stycznia 56, a i tak myślałam, że to sporo. Więc faktycznie bijesz rekordy. 😀

  • Podpisuję się pod tym oraz pod komentarzem Ani 😉 Mam kilka(naście) książek, które muszę mieć na swojej półce. Nie wyobrażam sobie biblioteczki bez nich, ale podobnie jak Ty, współpracuję z wydawnictwami i niektóre pozycje, które niekoniecznie mi się podobają, mogą zachwycić kogoś innego. Co prawda, lubię chomikować ksiązki, ale tylko te, które są dla mnie ważne i wiem, że kiedyś do nich wrócę, albo chociaż z czystym sumieniem będę mogła polecić innym 😉 Dlatego czasami lubię zaglądnąć do biblioteki, wypożyczyć i oddać dane tomiszcza, niż kupować, by leżały i zbierał się na nich kurz 😉

  • Ja dopiero niedawno postawiłam w sypialni regał i niewiele mam na nim książek, ale już zdążyłam znaleźć na nie swój własny sposób. Jedna półka jest na książki, które są dla mnie ważne lub te, które dopiero będę chciała czytać. A druga to książki do oddania, być może na wymianę czy sprzedaż. Nie lubię gromadzić niepotrzebnych rzeczy. 🙂

    • O bardzo fajny pomysł! Muszę pomyśleć czy nie zgapić od Ciebie.;))

      • A nie krępuj się nawet, zgapiaj jeśli uznajesz, że to dla Ciebie dobre rozwiązanie. 🙂

  • MC

    Ja uwielbiam książki i większości nigdy bym nie oddała. Mam ich całkiem sporo, ale na brak miejsca na razie nie narzekam (ostatnio wygospodarowałam nową półkę wyrzucając telewizor ;). Jednak moje książki są cały czas czytane, kiedy coś kupuję, wiem, że chętnie pożyczę je znajomym, ale w każdej chwili będę mogła wrócić do lektury. Pożyczanie jest słabe jedynie dlatego, że nie wszyscy książki oddają. Jakiś czas temu znalazłam na półce książkę, która ma ponad sto lat, należała do moich pradziadków albo ich rodziców. Niesamowita sprawa, kiedy można zajrzeć do książki, którą pewnie przeczytali moi przodkowie, jaki mieli gust przy wyborze lektury, jak książki były kiedyś wydawane, jakim pisano je językiem. A to wszystko bez konieczności wychodzenia z domu, dzięki temu, że w rodzinie nikt nie lubi oddawać książek 😉 Oczywiście, nigdy nie wiadomo i może za kilka lat zupełnie zmienią mi się poglądy 🙂

    • Ja tak mam jak chodzę do mamy – tam jest wiele starych pozycji godnych uwagi.;)

  • U mnie najzwyczajniej w świecie nie ma az tyle miejsca, a czyta całą nasza trójka! Córki regał peka w szwach 🙂

  • Niektóre kolekcjonujemy, inne wymieniamy, jeszcze inne oddajemy do biblioteki lub znajomym. Wychodzimy z założenia, że miejsce nie jest z gumy i zostawiamy tylko najukochańsze pozycje.

  • Również należe do osób które z myślą o własnym mieszkaniu pierwsze co widzą to regały po sam sufit zamiast ścian. Niestety jak sama piszesz książki są drogie. Osobiście mam na swojej półce raczej taki które wiem że wróce bo uwielbiam je ale znalazło się też kilka takich które chętnie bym sprzedała bo potrzebuje teraz pieniedzy bądź wymieniła na jakieś które być może dużo bardziej by mnie wciągnęły
    🙂

  • Bardzo ciekawy wpis 🙂 sama oddaję książki przede wszystkim na konkursy i czasem do biblioteki 🙂 i popieram to, że książka powinna być czytana, a nie zeby tylko ładnie wyglądała na półce 😉 pozdrawiam 🙂

  • Jedni (jak jak lubią kolekcjonować), inni nie:-) Dla mnie najważniejszy jest fakt samego czytania. Nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś kupuje i gromadzi, czy też wypożycza lub oddaje – najważniejsza jest przyjemność płynąca z czytania! To się liczy!
    Mam duży dom, więc mogę sobie pozwolić na cały pokój z książkami:-) Wcześniej jednak mieszkałam na malutkiej powierzchni, więc wiem, jak jest ciężko. Znam sytuację i się nie dziwię, że ciasno:-)
    Samo gromadzenie nie jest niczym złym i jak czytam w Internecie (nie kieruję tego oczywiście do Ciebie:-), że kolekcjonowanie i gromadzenie rzeczy jest passe, bo minimalizm rządzi, to śmieję się z tego… Po prostu jedni to lubią, inni nie. Nikt nie jest gorszy.
    Osobiście gromadzę tylko i wyłącznie książki (nic poza tym). To moja pasja.
    Moja koleżanka gromadzi obrazy, dzieła sztuki;-)

    • Akurat według mnie gromadzenie książek nie jest passe i nawet by mi do głowy nie przyszło to porównanie. Natomiast wiem, że ludzie zbierają różne rzeczy i to jest indywidualna decyzja każdego. Jednakże moim zdaniem książka powinna wędrować, by nieść wielu ludziom radość, ukojenie, wiedzę i relaks. 🙂 Jednakże każdy ma prawo do swoich upodobań i swoje zdania. 🙂

  • Mam podobnie do Ciebie. Kiedyś kolekcjonowałam książki i wciąż mam ich bardzo dużo, ale one mieszkają w innym województwie niż ja! Często się przeprowadzam, a ich ciężar stanowi duże utrudnienie. Dlatego od dawna już nie kupuję książek nałogowo, więcej wypożyczam i więcej sprzedaję lub oddaję tych już przeczytanych.

    Wolę mieć je w głowie niż na półce 🙂

  • A ja lubię gromadzić książki 🙂 Po pierwsze dlatego, że najlepiej się czuję w domu pełnym książek i w przeciwieństwie do Ciebie uwielbiam przeładowana nimi wnętrza. Po drugie – będą dla moich dzieci, męża, rodziny, przyjaciół – często coś kupuję z myślą o nich. Ale nawet ja ostatnio zaczęłam się mocno ograniczać, bo najzwyczajniej w świecie brakuje mi miejsca 🙂

    • Każde mieszkanie ma swój limit książek do przyjęcia. 😀

  • Kiedyś kolekcjonowałam książki. Jednak zaczęło brakować miejsca na nowe pozycje. Wtedy zaczęłam przeglądać swoje zbiory. Część książek sprzedałam, część oddałam do biblioteki, część rozeszła się po znajomych. Teraz dużo rzadziej kupuję książki papierowe. A jeśli już są to takie pozycje, co do których wiem, że będę do nich wracać. Dużo częściej kupuję ebooki – co miesiąc na czytniku pojawia się ich u mnie kilka. Teraz nie kolekcjonuję książek, a po prostu je czytam. Co miesiąc odwiedzam bibliotekę, a i chętnie uczestniczę w wymianach książkowych. Dzięki temu mogę poznać autorów, po których książki gdyby nie wymiana może wcale bym nie sięgnęła.

    • To prawda, a ja się bardzo cieszę, że wzięłaś udział w wymianie blogowe, bo mogłyśmy się zamienić. 🙂

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Zgadzam się, bo u mnie też to już śmierdzi uzależnieniem 😛 Swoje książki najczęściej sprzedaję dalej za grosze lub wymieniam- rozstaję się bez żalu. Zostawiam jedynie takie, do których będę chciała wrócić, lub które warto zostawić dla dzieci. A i tak muszę dokupić półki do regału 🙂

    • Hehe człowiek chce dobrze, ale i tak książki go przerastają. Ja już czuję ich przesyt w otoczeniu, więc już marzę o tym, żeby je przeczytać i podać gdzieś dalej, bo na ten moment dodatkową półką też bym nie pogardziła. :))

  • Ja mam podobne zdanie do Ciebie i wolę nadać książkom drugie życie 🙂 rzadko książki po przeczytaniu zostawiam u siebie, najczęściej wymieniam lub oddaję do biblioteki 🙂

    • Jak miło wiedzieć, że jest więcej takich osób. 🙂

  • Świetnie ujęte 🙂
    Ja bardzo długo nie kupowałam książek, nie zbierałam ich, a w biblioteczce (dokładniej mówiąc, gdzieś porozkładane po mieszkaniu) były te, które gdzieś się trafiły. Kupowałam tylko e-booki i w sumie całe szczęście, bo nie miałabym gdzie tego wszystkiego trzymać.

    No, a wracając do pytania: są książki, których nie oddam, są takie, którym chętnie daję drugie życie, bo wiem, że u mnie będą już po prostu stać. Ściana w książkach wygląda obłędnie, to prawda, ale zawsze można się wymienić i zyskać coś nowego 🙂 Mam jednak jedną zasadę: nie sprzedaję książek, chociaż wiem, że na niektórych perełkach, mogłabym zarobić 🙂

    • A czemu nie sprzedajesz książki? Skąd taka decyzja? Bardzo mnie to zaciekawiło. 🙂

      • Kiedyś sprzedawałam, ale zawsze były takie obawy: że za drogo, że za tanio, że mogłam ją sobie zostawić. Doszłam do wniosku, że po prostu oddanie jej komuś lub wymiana 1 za 1 najbardziej mnie satysfakcjonuje. Albo robię komuś przyjemność, albo sobie, a kiedy dostaję pieniądze, zawsze znajdzie się „coś ważniejszego”.

  • Ja mam manie kolekcjonowania, ale ostatnio książki, które mi się „kurzyły” oddałam do biblioteki, a te bardziej zdezelowane wyrzuciłam 🙂

  • Zwykle książki dostaję w prezencie 🙂 Na urodziny, imieniny, święta. Kupuję tylko te, które mieszczą się w moich zainteresowaniach, napisali je „moi” autorzy lub zainteresowała „zajawka”. Swoich ulubionych, tych do których wracam, nie oddaję. Pozostałe wędrują. Sporo zanoszę do biblioteki, antykwariatu lub wymieniam. Kiedyś się kurzyły, leżały wszędzie, teraz już nie, więc myślę, że jest ok 🙂

    • Świadoma selekcja – to mi się podoba. 🙂

  • Mam problem z pobywaniem się książek, zawsze jakoś ich żal…decyzje o rozstaniach są trudne 😉
    P.S. ‚Book się rodzi’ – rozwaliła mnie ta nazwa 😉 u mnie w mieście jest antykwariat ‚Mały Książek’ ;D

  • Ja teraz nie kolekcjonuję już niczego. Wszystko, bez czego można się obejść, musiałam powynosić do składzika, wyrzucić, lub rozdać, a niezbędne rzeczy poupychać w zamykanych szafkach. Uroki życia z małym alergikiem :/

    • Ojej, to faktycznie zostałaś postawiona przed murem. Ale nie lepiej Ci z taką przestrzenią?:)

      • Lepiej, lepiej, dużo przestrzenniej, ale nic nie mogę teraz znaleźć 😉

  • a mi się ciągle nie udaje wygrywać książek 😛 mam teorię że jak bardzo chcę to nie idzie 🙂
    mam kilka książek których na pewno nie oddam, są to książki fachowe, książki do których wracam albo wiele dla mnie znaczące 😀
    a resztę śmiało wymieniam, dzielę się, pożyczam itd 🙂

  • Z tymi konkursami mam podobnie 😀 z antykwariatami również. Mam słabość do kolekcjonowania albumów o sztuce, biografii moich idoli oraz ksiażek Schmitta..tylko 😀

  • Czasami wracam do wartościowych pozycji i mam kilka perełek na swojej półce. Jednak nie jestem sentymentalna jeżeli chodzi o książki. Sprzedaje, wymieniam, oddaje. Książka musi być w ruchu, ma służyć nie tylko mi, czy wystrojowi mieszkania, ale i innym 🙂

  • Miałam chwilę, kiedy książki zbierałam. Teraz mam ich w nadmiarze i nie wiem co z nimi zrobić. Wymiana jest ciężka, bo to jednak sporo dość specyficznych książek, fachowych. Nie mogę się zabrać za zrobienie zdjęć i sprzedanie kilku. Już mi nie są potrzebne, a może komuś się przydadzą.

    • Fachowych? Ciekawa jestem w jakiej tematyce. Myślę, że zawsze znajdzie się ktoś chętny, więc warto spróbować. 😉

  • Krystyna Polek

    ale fajnie! Ja też mam książki które są dla mnie ważne sentymentalnie lub mają ładne wydanie i treściowo mi się podobały ale są książki które puszczam dalej w „obieg”, by inni też mogli z ich skorzystać 🙂 co do minimalizmu.. mnie się marzy pokój-biblioteka z regałami!!!! Na razie a wykonalne w moim mieszkanku, może w innym wcieleniu… 😉

    • Pokój biblioteka to fajna rzecz, jeżeli ma się duży dom i można sobie na to pozwolić. Wtedy ma to fajny klimat. 🙂

  • U mnie jest podobnie, też wolę komuś oddać niż żeby miała się kurzyć na półce 🙂 oddawanie do biblioteki jest super!Ale u mnie się też niebezpiecznie powiększa kolekcja.. Utworzyła się już całkiem spora koleika do przeczytania, a czasu teraz tak mało 🙈

    • No właśnie! Ja już czuję się przytłoczona ilością książek, więc jak tylko je przeczytam, będą podejmowane kolejne kroki. 🙂

  • Ja osobiście rzadko kupuję książki papierowe przede wszystkich z powodów, które wymieniłaś. Na mojej półce stoi kilka książek, które cenię – na przykład Tolkien – ale większość pozycji mogę wypożyczyć z biblioteki lub kupić na targach za grosze i podać dalej. Mieszkam w kawalerce i lubię minimalizm i pomimo tego, że kocham papierowe książki, staram się nie zajmować nimi miejsca. Lubię mieć świadomość, że kiedy będę zmuszona się wyprowadzić, mój dobytek spakuję w miarę sprawnie, a wiadomo, że tomiszcza zawsze zajmują dużo miejsca. Poza tym świetna myśl z kurzeniem się książek – bo prawdą jest, że niektóre przeczytamy tylko raz lub dwa razy, a przecież tyle osób mogłoby z nich skorzystać. Pozdrawiam!

    • No właśnie. Przecież jedna książka mogłaby być czytana tysiące razy (dopóki strony nie odpadną), ale wtedy wydawnictwa i księgarnie by splajtowały, gdyby każdy tak chętnie dzielił się swoimi książkami. 🙂

      Wspomniałaś o bardzo istotnej rzeczy, która mi umknęła. Sama już 2 razy się przeprowadzałam i najwięcej zawsze ważyła torba z książkami. To ogromny balast przy przeprowadzkach! 😀

  • Poruszyłaś super temat. Ja najchętniej oddaję przeczytane książki do zaprzyjaźnionej biblioteki. Tam wiem, że będą chętnie czytane, a to dla mnie najważniejsze. Ale pojawia się też drugie dno. Lubię robić w książkach notatki, zakreślać cytaty i inne mądrości. Czasami na bazie czytanej historii przychodzi mi też pomysł na coś super więc od razu zapisuję na marginesie, a później mam taką podróż sentymentalną i mogę sprawdzić kiedy dokładnie ten pomysł się narodził, co mnie zainspirowało etc. Ktoś oczywiście może pomyśleć, że książek nie szanuję, a dla mnie to jest właśnie przejaw szacunku. Im więcej notatek, tym większy szacunek i większa pewność, że książki nie oddam <3 Btw też uwielbiam Book się rodzi 🙂

    • Musimy kiedyś wybrać się tam razem. 🙂 Mi zdarzyło się kilka razy zrobić notatki w książce, ale tylko w tych typowo rozwojowych, poradnikowych. Często są to pomysły na wpisy blogowe. 😛

  • Mimo, że jestem molem książkowym, książek w wersji papierowej nie kupiłam od roku… Wchodząc do mnie do mieszkania, można uznać, że mieszkają w nim debile, bo jedyne co znajdzie się na półkach których mam raptem dwie, to encyklopedie, i jakieś książki kryminalne, które chętnie bym wymieniła lub oddała… Czyli jak to jest, że książki lubię a ich nie mam (?), a no tak, że kupuję, po prostu ebooki, które ułatwiają mi życie. Nie, nie mam orgazmu przy wersji papierowej, nie ma to dla mnie znaczenia, kontakt z papierem nie jest mi potrzebny, potrzebny mi jest kontakt z treścią, co ebooki także mi dają. :), a jeśli chce już książkę papierową, to robię skok w bok ulicy i jestem w bibliotece. 🙂

    • No proszę… co do tych debili to już nie przesadzaj! 😀 Encyklopedia i słowniki to podstawa! 😀

  • Oj, to ja mam zdecydowanie odwrotnie 🙂 Jakkolwiek patetcznie to nie zabrzmi – dla mnie książka jest jak taki mały członek rodziny. Zdarza mi się wymieniać się książkami, zdarza mi się podarować komuś jedną z moich książek. Ale jednak głównie je „gromadzę”.

    Lubię na nie patrzeć, wertować, ustawiać. Ale też bardzo często pożyczam książki znajomym. Całkiem niedawno sąsiadka wzięła z mojej półki 8 książek, które posłużą jej do napisania pracy magisterskiej. Właściwie jestem taką małą biblioteką 😉

    Wydaje mi się też, że po prostu wyniosłam taką tradycję z domu. U moich Rodziców zawsze były i nadal są książki. Część nam przekazali, kiedy szliśmy „na swoje”. Reszta nadal stoi u nich na półkach. Nie wyobrażam sobie domu bez tych regałów.

    A osobny temat to książki dla dzieci 🙂 Te z kolei są wertowane po kilkaset razy. Jak w najbardziej uczęszczanej bibliotece 🙂

    • Mimo że mamy zupełnie inne zdanie – sposób w jaki mówisz o swoich książkach, przekonuje mnie do tego, że mają one u Ciebie dobrze. 🙂 Sam fakt, że pożyczasz książki sąsiadkom już wiele o Tobie mówi. Aż poczułam chęć przyjścia do Ciebie i wybrania czegoś dla siebie na wieczór. Jak w bibliotece! 🙂

      Najważniejsze to czuć się dobrze ze swoim wyborem. 🙂

      • Pełna zgoda!
        Zapraszam w okolice Krakowa 🙂 Goście zawsze mile widziani 🙂

  • Też lubię minimalizm, ale jeśli o książki chodzi, to minimalizm już ich nie dotyczy 🙂 Zawsze marzyłam o domowej bibliotece. Niestety odkąd przerzuciłam się na e-booki, książek mi już nie przybywa 🙂

    • Ciekawe – z jednej strony marzy Ci się biblioteczka, a z drugiej czytasz ebooki. Może kiedyś uda Ci się to pogodzić. :)) Tego życzę! :*

      • Wygrała wygoda, a przede wszystkim oszczędność, ale może kiedyś wrócę do tradycyjnych książek 🙂

  • Jak wiesz wyznaję dokładnie to samo przekonanie. Właśnie dlatego organizuję wymianę, oddaję do biblioteki lub do antykwariatu. Książki szanuję i o nie dbam. Ale to wciąż przedmiot. Nadajemy mu wartość podczas czytania. Gdy odstawiamy na półkę znów staje się rzeczą. Dlatego powinna iść dalej 🙂

  • Ja czytam dużo, ale właśnie – też staram się nie kolekcjonować książek. Bo mieszkanie małe, bo nowe pozycje są drogie – taniej wypożyczyć. E-booki też są tańsze, nie zajmują miejsca i są ekologiczne. Bardzo do mnie przemawia to, co napisałaś o tym, że książka powinna być czytana, a nie stać na półce – nigdy o tym nie pomyślałam w ten sposób, ale faktycznie – książka służy do czytania a nie do stania na półce. Natomiast jeżeli chodzi o książki czytane przez nasze dziecię – kupuję wersję papierową, chyba jedną tylko książkę przeczytał w wersji elektronicznej – lekturę, której już nie było w bibliotece. Kupuję mu książki namiętnie, dokładam półki w pokoiku – potem się będę martwić co zrobić jak się zrobi za ciasno 🙂

    • Myślę, że jeżeli chodzi o dzieci to również bym tak postępowała. Trzeba je przyzwyczajać do miłości do książek! 🙂

      • A najlepszym pomysłem jeżeli chodzi o miłość do książek jest swobodne podchodzenie do tematu – teraz pojawiają się na rynku książki z rysunkami, które można kolorować i taka książka staje się najlepszym przyjacielem dziecka. U nas od tego właśnie się zaczęło. Zakazy – uważaj, bo pobrudzisz, zagniesz róg – skutecznie odstraszają. Wolność w użytkowaniu zachęca do bliższego poznawania się 🙂

  • Ja kupuję tylko te książki które wiem, że będą dla mnie miały duże znaczenie (ulubiony autor, tematyka). Mam intuicję i trafiam w dziesiątkę. A z ulubionymi książkami rozstać się nie mogę, bo do nich po prostu wracam 🙂 nie mam ogromnej biblioteczki, mam w niej przemyślane i ukochane pozycje 🙂 Resztę wypożyczam z biblioteki 🙂

    • Brzmi świetnie! Mi nie zawsze udaje się trafić w dziesiątkę, ale może dlatego, że lubię czasem eksperymentować z gatunkami. :))

  • Świetny wpis! U mnie wygląda to dość podobnie. Są książki, których za żadne skarby bym nie oddała – ładnie wydana klasyka, książki do których mam sentyment, które mnie mocno poruszyły itp. Do nich wiem, że prawdopodobnie jeszcze wrócę 😉 Natomiast z całą resztą rozstaję się bez żalu, chętnie wymieniam. Również współpracuję z wydawnictwami, zdarzają się wygrane w konkursach, dostaję książki w prezencie, czasami sama skuszę się na jakąś promocję i kupię. A mieszkanie niestety się nie rozciąga, własny ogromny regał wciąż pozostaje w sferze marzeń 😉

    • Wszystko przed Tobą! 🙂 Jak książek przybywa to i na regał przyjdzie pora. :))