ksiazki

Dlaczego nie kolekcjonuję książek, mimo że je kocham?

Dzisiaj będzie trochę o książkach, ale z innej strony niż zawsze.


Kiedy oglądam memy o książkach, widzę w nich siebie. Na przykład jakiś czas temu natknęłam się na obrazek o tym, że życie kręci się wokół książek: czytam książki, czytam o książkach, recenzuje książki, piszę o książkach, kupuję książki, wypożyczam książki, myślę o książkach.

To takie prawdziwe. Książki mogą stać się pasją i sposobem na spędzanie wolnego czasu, ale mimo wszystko ich kolekcjonowanie do mnie nie przemawia.

Z wielu powodów.

Dlaczego nie kolekcjonuję książek, mimo że je kocham?

 

Zacznijmy od tego, że to nie jest tak, że w moim domu nie ma w ogóle książek. Są i jest ich dużo. Powiedziałabym, że na ten moment sporo za dużo – co ostatnimi czasy wymknęło się spod kontroli z kilku powodów. I jak tylko nadrobię czytelniczą kolejkę – zrobię z tym porządek.

Po pierwsze, zaczęłam brać udział w książkowych konkursach i zdarza się, że w jednym miesiącu potrafię wygrać kilka książek – w zależności od tego, jak dużo ciekawych konkursów znajdę.

Po drugie, w moim mieście otworzyli antykwariat Book się rodzi, w którym przepadłam, a ponieważ  znajduje się on w centrum miasta – to kiedy tam jestem, zawsze muszę wstąpić i rzadko wychodzę z pustymi rękoma.

Po trzecie, współpracuję z wydawnictwem Kobiece, a także z Księgarnią ZNAK, więc i od nich dostaję co jakiś czas książki.

Po czwarte, biorę udział w wymianach książkowych – zamiast np. książki sprzedawać czy oddawać. Co wiąże się z tym, że ich liczba w ogóle się nie zmniejsza. Tylko rośnie.

Jak widzicie, ta machina sama się napędza i przez to (dzięki temu) książek przybywa mi w zastraszającym tempie. Kolejka, jaką mam do przeczytania jest nie do ogarnięcia na ten moment. Tym bardziej że co miesiąc wypożyczam jeszcze książki z biblioteki. 😛 Już w ogóle nie wspominam o e-bookach, gdzie mam dostęp do wielu nowości na moim koncie na serwisie Legimi. Roczny dostęp do niego, również wygrałam w konkursie. 🙂

Tak, to ewidentnie śmierdzi uzależnieniem.

Nadal jednak nie odpowiedziałam na pytanie – dlaczego mimo tego, że tych książek mi przybywa, nie jestem zwolennikiem kolekcjonowania ich.

Otóż z kilku powodów:

 

  1. Lubię minimalizm mieszkaniowy. Zbyt duża liczba książek, regały rozmieszczone w całym pomieszczeniu wydają mi się być zbyt przytłaczające. Lubię na półce mieć autorów, których uwielbiam i książki, do których wiem, że powrócę, bo naprawdę mocno na mnie wpłynęły. No i nie jestem ślepa na przepiękne wydania. Wydaje mi się, że taki regał więcej mówi o jego posiadaczu niż cała ściana książek. Czasem po przeczytaniu książki rodzi się takie uczucie, że nigdy jej nie oddam. Mimo wszystko staram się to robić z głową i nawet jeżeli książka mi się bardzo podobała, ale nigdy już do niej nie wrócę, wolę się jej pozbyć niż zagracać przestrzeń.
  2. Książki są dziedzictwem i dobrem naukowym. Nie każdego stać na kupno nowości (książki potrafią pochłaniać naprawdę spory budżet), dlatego jestem zwolennikiem oddawania ich. Czasem jest to wymiana książek (nie mam problemu z oddaniem nowości wydawniczej za książkę sprzed 20 lat, której jeszcze nie czytałam, a wydaje mi się być interesująca), oddawanie do biblioteki czy sprzedaż za grosze do antykwariatu. To właśnie dzięki ludziom, którzy podobnie do mnie myślą, kupiłam w antykwariacie chyba ze 4 części z książek Remigiusza Mroza. Każdą kolejną kupowałam zaraz po jej wydaniu. Dzięki temu Mróz stał się jednym z moich ulubionych współczesnych polskich autorów i jego książki prezentują się na mojej półce.
  3. Książki powinny być ciągle czytane. Taka jest w końcu rola książki. Po co więc ma się kurzyć na półce, skoro może być przeżywana przez tysiące osób. Za każdym razem na nowo. Dlatego chętnie pożyczam książki i nie złoszczę się, kiedy do mnie nie wracają, ale tylko jeżeli spełniają swoją funkcję i np. są dalej podawane, no i oczywiście, kiedy nie są to jedne z tych moich ulubionych książek. Bo jednak gdy mój ulubiony autor gdzieś tam długo nie jest oddawany, nie mogę spać spokojnie. 🙂

 

Ciekawa jestem, jak to jest u was? Zbieracie wszystkie książki, jakie trafią wam w ręce? Czy nie macie problemu z ich oddawaniem? Wolicie zatrzymywać wszystkie pozycje dla siebie, czy dawać im kolejne życia?


Podobne posty, które pojawiły się na blogu:

Czytaj z nami – książka, która zmieniła moje życie

Warszawskie Targi Książki – relacja

Dlaczego czytanie książek jest sexy?

Dagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.com

Hej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Moją misją jest działanie, pomaganie i inspirowanie. I wiesz co? Robię to na milion różnych sposobów. :)